Transfer Lewandowskiego jest przesądzony. Kahn i Salihamidzić dobrze o tym wiedzą

Jakub Seweryn
Zatrzymanie na rok zniechęconego do gry w Bayernie Roberta Lewandowskiego będzie kosztować mistrzów Niemiec nawet 65 mln euro. Czy Bayern zaryzykuje utratę takich pieniędzy tylko na rzecz pokazania, "kto tu rządzi"? - zastanawia się Jakub Seweryn ze Sport.pl.

"Żaden zawodnik nie jest większy niż klub - to jedna z zasad, którą rządzi się świat zawodowego sportu. Robert Lewandowski postanowił pokazać, że jest inaczej i teraz Bayern nie ma wyjścia: musi pokazać, kto tu rządzi, bo inaczej naprawdę okaże się, że jest klubem niepoważnym" - pisze mój redakcyjny kolega Michał Kiedrowski. W tym przypadku jestem odmiennego zdania - Bayern Monachium już tę bitwę przegrał i okazał się klubem niepoważnym. A tylko od jego działaczy zależy, jakie straty poniosą mistrzowie Niemiec w tej bitwie.

Zobacz wideo Borek: Lewandowski chyba dojrzał do tego, by zmienić otoczenie

- Moja historia z Bayernem dobiegła końca. Po ostatnich miesiącach nie wyobrażam sobie dalszej współpracy - powiedział w poniedziałek Robert Lewandowski, czym wywołał poruszenie w futbolowym świecie. - Transfer będzie dobrym rozwiązaniem. Wierzę, że Bayern nie zatrzyma mnie tylko dlatego, że może to zrobić - dodał. Nie pozostawił złudzeń, że nie zamierza więcej zakładać koszulki mistrza Niemiec. 

Taka postawa Lewandowskiego zaskoczyła i dziennikarzy, i kibiców, ale też Bayern. - Nie potrafię powiedzieć, dlaczego Robert wybrał taką drogę. Takie publiczne oświadczenia do niczego nie prowadzą. Robert dwa razy z rzędu został najlepszym piłkarzem świata w tym kraju, więc myślę, że powinien wiedzieć, co czeka go w Bayernie. Docenienie tego, czego razem dokonaliśmy, nie powinno działać w jedną stronę - mówił prezydent Bayernu Oliver Kahn.

Retorykę Lewandowskiego kontynuował Pini Zahavi, czyli jego agent. - Dla Lewandowskiego Bayern to już historia. Sprawa jest jasna: Robert tego lata chce opuścić Bayern. Nikt nie dba o pieniądze - ani Robert, ani ja. Od miesięcy Robert nie czuł się szanowany. Bayern stracił Roberta nie tylko jako zawodnika, ale i jako człowieka.

Choć początkowo dyrektor sportowy Hasan Salihamidzić przekonywał, że to Zahavi nastawia Lewandowskiego przeciw Bayernowi, tym razem się jednak przeliczył. Żarty się skończyły, a lekceważące podejście  "grubych ryb" okazało się dla Bayernu zgubne.

Robert Lewandowski i Mateusz Borek"Achtung, achtung". Borek wprost po słowach "Lewego": Salihamidzicia już nie ma

W Monachium zbyt dobrze liczą pieniądze, by zatrzymać Lewandowskiego. W grze ponad 60 mln

I chyba dopiero poniedziałkowe słowa Lewandowskiego uświadomiły ten fakt Kahnowi i Salihamidziciowi.

Najpierw porozmawiajmy o pieniądzach. 80 mln euro za Lucasa Hernandeza, 60 za Leroya Sane i 42 za Dayota Upamecano - to najdroższe transfery Bayernu w historii. Dwa ostatnie przeprowadził Salihamidzić i jak na Bayern były to naprawdę duże kwoty. Bayern przyzwyczaił, że ogląda każde euro przed wydaniem. Przekonał się o tym David Alaba, w przypadku którego Bayern nawet nie próbował przelicytować Realu i zaoferowanych przez madrytczyków 12 mln euro rocznie.

Tymczasem przyjmując, że Barcelona (lub inny klub) może zapłacić za Lewandowskiego 40 mln euro, a sam Polak zarabia w Monachium 25 mln euro za rok, zatrzymanie na 12 miesięcy zniechęconego do gry w Bayernie napastnika reprezentacji Polski będzie kosztowało mistrzów Niemiec 65 mln euro. Czy Bayern zaryzykuje utratę takich pieniędzy na rzecz pokazania "kto tu rządzi"?

Błąd w tłumaczeniu pokazał, co Lewandowski tak naprawdę myśli o zachowaniu BayernuBłąd w tłumaczeniu pokazał, co Lewandowski tak naprawdę myśli o zachowaniu Bayernu

Sprawa Lewandowskiego jest przesądzona. Kahn i Salihamidzić już to wiedzą

Zahavi i Lewandowski doskonale wiedzą o tym, że władze Bayernu takie pytanie sobie zadają. Izraelczyk ma przewagę doświadczenia nad Kahnem, który dopiero od kilkunastu miesięcy sprawuje władzę w Bayernie, jak i Salihamidziciem, którego działania w roli dyrektora sportowego nie są oceniane zbyt dobrze. Nie ma co się czarować - polsko-izraelski duet dobrał najlepszą możliwą strategię do tego, by doprowadzić do odejścia Lewandowskiego z Bayernu. Kahn z Salihamidziciem z kolei myśleli, że są panami sytuacji i dopiero zdają teraz widzą, że jednak wymyka się im ona spod kontroli. 

To właśnie podejście monachijskich władz doprowadziło do tego, że Lewandowski ma po ośmiu latach dość Bayernu. Bo to Bayern przeszarżował, kalkulując do granic możliwości w sprawie Lewandowskiego. Zlekceważył najlepszego piłkarza na świecie w ostatnich dwóch latach, w ogóle nie przystępując do rozmów w sprawie przedłużenia wygasającego za rok kontraktu. A wbrew absurdalnym słowom Kahna o obustronnym docenieniu, Lewandowski kredyt zaufania od Bayernu spłacił, strzelając dla tego klubu 344 gole przez osiem lat i doprowadzając bawarski klub do ośmiu mistrzostw Niemiec czy też zwycięstwa w Lidze Mistrzów w 2020 roku. A co dostał w zamian? Podchody Bayernu pod Erlinga Haalanda, który okazał się jednak dla monachijczyków zwyczajnie za drogi i trafił do Manchesteru City. 

Czy to się Bayernowi podoba, czy nie, najwięksi piłkarze mają wiele do powiedzenia w kwestii własnych karier. Widać to doskonale na przykładzie Cristiano Ronaldo, który gdy tylko sobie zażyczył, zamienił Real na Juventus, a następnie wrócił do Manchesteru United. Ronaldo, Messi, Mbappe, Neymar czy De Bruyne, oraz inni wielcy piłkarskiego świata, w odpowiednich momentach jednak byli doceniani przez swoje kluby nowymi kontraktami. A Bayern traktował Lewandowskiego niczym podrzędnego zawodnika, który powinien się cieszyć i dziękować, że może grać w Monachium. Bo przecież "ma jeszcze rok ważnego kontraktu".

Kahn i Salihamidzić relacje z Polakiem zepsuli niekompetencją i kalkulacją, przez co Bayern jest obecnie w tej sprawie na straconej pozycji. Klub z Monachium nie zaryzykuje utraty 60-65 milionów euro na to, by zostawić obrażonego Lewandowskiego w drużynie, która i tak zaczęła się w ostatnim czasie wymykać spod kontroli Julianowi Nagelsmannowi i władzom Bayernu. A teraz przekonały się one, że sam Lewandowski wcale nie zamierza potulnie zgodzić się na pozostanie w klubie na ostatni rok kontraktu. Niemieckie media w ostatnich tygodniach wielokrotnie pisały, że atmosfera w zespole mistrzów Niemiec jest daleka od ideału, a końcówka sezonu i blamaż w Lidze Mistrzów z Villarreal tylko potwierdziły, że w Bayernie nie ma sielanki. Pozostawienie Lewandowskiego na siłę niczego dobrego by nie dało, a tylko pogorszyłoby sprawę. 

Lewandowski mówi o odejściu z Bayernu. A Niemcy? Lewandowski mówi o odejściu z Bayernu. A Niemcy? "Obrzucanie się błotem"

Matthaeus nie widzi już Bayernu z Lewandowskim. "Stracą na tym obie strony"

Sytuację na linii Bayern - Lewandowski bardzo dobrze podsumował legendarny Lothar Matthaeus. - Rozumiem Lewandowskiego. Wypowiedzi te są wyraźnym sygnałem, że Robert jest bardzo rozczarowany i nie czuje się doceniany. W tym przypadku docenienie nie oznacza dla mnie tylko pieniędzy - mówił były kapitan Bayernu w rozmowie z "Bildem". - Kiedy grasz, jak Robert i wiesz, że klub wciąż jest zainteresowany Haalandem, trudno się z tym pogodzić. Prawem Bayernu jest rozglądanie się dookoła. Ale takie prawo ma też Lewandowski.

- Teraz jest już za późno, żeby go zatrzymać. To nie jest sytuacja, w której wszyscy wygrywają, ale w której wszyscy przegrywają. Jeśli Robert będzie musiał zostać, stracą na tym obie strony - dodał Matthaeus.

Nie ulega wątpliwości, że od zwycięstwa w Lidze Mistrzów w 2020 r. Bayern Monachium po prostu słabnie. I spora w tym wina Hasana Salihamidzicia. To konflikt Bośniaka z Hansim Flickiem doprowadził do odejścia niemieckiego trenera, który z Bayernem potrafił wygrać sześć trofeów przed dwoma laty. Z mistrzowskiej drużyny z tego okresu nie ma też już Thiago, Niklasa Suele, Davida Alaby, Jerome'a Boatenga (pożegnanego przez dyrektora w łazience), za chwilę nie będzie Roberta Lewandowskiego, a być może także Serge'a Gnabry'ego, z którym rozmowy o nowym kontrakcie także są bardzo trudne. Z 15 piłkarzy, którzy wystąpili w finale Ligi Mistrzów z PSG dwa lata temu, nie ma już siedmiu oraz trenera. Lewandowski będzie ósmym.

Sytuacja z Polakiem, który latem - tym razem niemal na pewno - opuści Bayern, może być początkiem końca Salihamidzicia na dyrektorskim stanowisku oraz potężnym falstartem dla Kahna. Czy tego chcą, czy nie, właśnie zaczyna się nowa era Bayernu bez Lewandowskiego. Na ich własne życzenie. 

Więcej o: