Niemieccy dziennikarze śledzili piłkarzy i sztab Bayernu Monachium aż do czasu ich wyjazdu ze stadionu. "Bild" poinformował, że pierwszym zawodnikiem, który opuścił Allianz Arenę był Robert Lewandowski wraz ze swoją żoną. Ostatnimi osobami, które wyjechały ze stadionu byli za to Julian Nagelsmann oraz jego asystent Benjamin Glueck.
"Siedzi w katakumbach przez długi czas, rozmawiając ze swoim kumplem asystentem. Dopiero po 1 w nocy wyjeżdżą też jako ostatni. Z wielką frustracją" - napisali dziennikarze o Nagelsmannie. Jak widać, kilkanaście godzin później wynik wtorkowego meczu wciąż nie daje spokoju niemieckiemu szkoleniowcowi.
Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Reporter Sky Sports opublikował nagranie, na którym widać Nagelsmanna po środowym treningu Bayernu Monachium. "Pogrążony w myślach i boso, spaceruje po boisku. Zupełnie sam. Nigdy czegoś takiego nie widziałem" - napisał dziennikarz, a film udostępnił w mediach społecznościowych.
Nie można powiedzieć, żeby Nagelsmann nie miał nad czym się zastanawiać. Bayernowi Monachium została już bowiem tylko rywalizacja w Bundeslidze, gdzie triumfuje nieprzerwanie od sezonu 2012/13. We wtorek Bawarczycy zremisowali na własnym stadionie z Villarrealem (1:1), przez co odpadli z Ligi Mistrzów (wynik dwumeczu 1:2). Kilka miesięcy temu polegli też w Pucharze Niemiec, w którym lepsza okazała się Borussia Moenchengladbach (0:5).