Dwa gole Lewandowskiego. Bayern odwrócił losy meczu dzięki Polakowi

Bayern Monachium pokonał na własnym stadionie Greuther Fuerth 4:1 w niedzielnym meczu 23. kolejki Bundesligi. Dwa gole dla gospodarzy strzelił Robert Lewandowski, który trafił do siatki po raz 27. i 28. w tym sezonie ligowym.

Przed tym spotkaniem Bayern Monachium (52 pkt) pewnie prowadził w tabeli Bundesligi z sześciopunktową przewagą nad drugą Borussią Dortmund (46 pkt), ale to wcale nie oznaczało, że w Monachium wszystko jest bezproblemowe. Ostatnia bolesna porażka 2:4 z VfL Bochum i z trudem uratowany remis z RB Salzburg (1:1) w Lidze Mistrzów zapaliły światełko alarmowe w stolicy Bawarii. 

Zobacz wideo

Powrotu do dobrej formy Bayern szukał w meczu, w którym jego rywalem był ostatni w tabeli Greuther Fuerth, który zdobył dotąd ledwie 13 punktów. Beniaminek w ostatnich tygodniach przestał być jednak chłopcem do bicia i w ostatnich sześciu meczach przegrał tylko raz. W Monachium chciał to potwierdzić.

Kłopoty, ale i zwycięstwo Bayernu z beniaminkiem. Dwa gole Lewandowskiego

Pierwsza połowa w starciu z "czerwoną latarnią" ligi była koszmarna w wykonaniu Bayernu, który nie był w stanie wykreować sobie ani jednej dobrej sytuacji strzeleckiej. Strzał celny na bramkę Greuther Fuerth padł dopiero w doliczonym czasie, gdy płaskie uderzenie Thomasa Muellera obronił Andreas Linde. 

Co więcej, przed przerwą to goście byli groźniejsi. Jamie Leweling najpierw przegrał pojedynek ze Svenem Ulreichem, a następnie uderzeniem z dystansu nie zdołał pokonać bramkarza Bayernu. To jednak udało się Branimirowi Hrgocie, który w 42. minucie uderzył tak z rzutu wolnego, że piłka odbiła się od stojącego w murze Marcela Sabitzera i wpadła do siatki. Bayern po 45 minutach sensacyjnie przegrywał z Greuther Fuerth 0:1.

Nie zabrakło tradycyjnego oblewania piwem.Bayern ma człowieka od zadań specjalnych. To kobieta tak dobra, że Guardiola chciał ją podkraść

Druga część spotkania rozpoczęła się dla mistrzów Niemiec znakomicie. Już po 30 sekundach gry świetne długie podanie w pole karne zagrał Dayot Upamecano, Serge Gnabry zdążył do piłki tuż przed końcem boiska i dograł ją przed bramkę do Roberta Lewandowskiego, który dopełnił formalności, strzelając 27. gola w tym sezonie Bundesligi.  

Gospodarze starali się iść za ciosem i dopięli swego po godzinie gry, gdy po ostrym, płaskim dośrodkowaniu Muellera fatalnie skiksował Nick Viergever i piłka odbiła się od nóg Sebastiana Griesbecka, po czym wylądowała w siatce. Bramka samobójcza stopera Greuther Fuerth dała Bayernowi prowadzenie 2:1.

Ambitni goście po tych dwóch ciosach jednak się nie załamali. Dążyli do wyrównania i byli tego bliscy, dwukrotnie trafiając w obramowanie bramki Svena Ulreicha. Najpierw strzałem z dystansu w słupek trafił Max Christiansen, a następnie po dobrej akcji przyjezdnych również na słupku zatrzymało się uderzenie z ostrego kąta Marco Meyerhofera. 

W 82. minucie Bayern przypieczętował swoje zwycięstwo, znów za sprawą Roberta Lewandowskiego, który głową po dobrze rozegranym rzucie rożnym i zgraniu Niklasa Suele zdobył drugą bramkę w tym spotkaniu i 28. w sezonie. 

Wynik na 4:1 po kontrataku ustalił w 90. minucie Eric Maxime Choupo-Moting, który trafił z bliska do siatki po płaskim dośrodkowaniu Serge'a Gnabry'ego.

Bayern Monachium długo się męczył, ale ostatecznie pokonał Greuther Fuerth 4:1 i umocnił się na prowadzeniu w tabeli Bundesligi. Kolejny mecz zespół Juliana Nagelsmanna rozegra w sobotę, gdy zmierzy się na wyjeździe z Eintrachtem Frankfurt. 

Więcej o: