- Kilka dni temu przydarzyło mi się coś złego. Zostałam napadnięta. To było najstraszniejsze doświadczenie w moim życiu. Nie wiedziałam, czy przeżyję - napisała Cathy Hummels w środę na Instagramie, gdzie wrzuciła zdjęcie ze swoim synem Ludwikiem.
- Ale miałam najlepszy powód do walki - Ciebie. Jutro wreszcie do mnie przylecisz. Nikt inny tak nie sprawia, że czuję się lepiej. Kocham Cię - dodała, zwracając się do synka.
Szczegóły tego zdarzenia relacjonuje "Bild". Hummels spędziła trzy tygodnie w Tajlandii, gdzie była prezenterką nowego sezonu programu telewizyjnego „Kampf der Realitystars" ("Walka gwiazd reality"), produkowanego przez niemiecki kanał RTL Zwei. W sobotę, tuż przed wylotem do Niemiec, żona Matsa Hummelsa została brutalnie zaatakowana i obrabowana przez nieznajomego.
- Chciałam pożegnać się z tym idyllicznym miejscem spacerkiem po plaży. Na pewno nigdy nie zapomnę tej chwili. Zostałam uderzona w głowę od tyłu. Sprawca uderzył mnie kilka razy. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że to sprawa życia i śmierci i zaczęłam walczyć – mówiła dziennikowi Cathy Hummels.
Jak relacjonuje "Bild", kobieta miała krzyknąć do napastnika: „Weź, co chcesz i pozwól mi żyć!". Ten chwycił jej telefon komórkowy, który był wszystkim, co miała przy sobie, i uciekł. - Zebrałam wszystkie siły i pobiegłam z powrotem do hotelu. Cały czas myślałem tylko o moim synku Ludwiku - zdradziła Hummels.
Cathy Hummels zgłosiła sprawę na policję, opisując sprawcę ataku. Po powrocie do Niemiec, udała się do Dubaju, gdzie w czwartek ma dołączyć do niej synek. - Moja głowa i ciało nadal bolą, ale będzie dobrze. Szok jest jednak bardzo głęboki. Jestem wdzięczna, że żyję - podsumowała.