Haaland prawie powiedział za dużo. Burza po meczu BVB - Bayern

- Czuję się do d***. Sędzia był arogancki. Nie, teraz muszę się trochę uspokoić. Nic więcej nie powiem, bo będę miał problemy - przyznał zdenerwowany decyzjami sędziego Erling Braut Haaland po meczu Borussia Dortmund - Bayern Monachium (2:3).

Bayern Monachium wygrał 3:2 Borussią Dortmund w Klassikerze. Kolejny świetny występ zaliczył Robert Lewandowski, który poprowadził mistrzów Niemiec do zwycięstwa, strzelając aż dwa gole.

Zobacz wideo Tak Lewandowski rozpoczął kampanię o kolejną Złotą Piłkę. "To jest gra o coś więcej"

Kpiny z Lewandowskiego. Trener Bayernu Monachium reaguje. W punktKpiny z Lewandowskiego. Trener Bayernu Monachium reaguje. W punkt

"Czuję się do d***"

Zawodnicy Borussii Dortmund po zakończeniu meczu byli bardzo rozczarowani. Nie tylko wynikiem, ale pracą sędziego. W drugiej połowie meczu Felix Zwayer nie podyktował bowiem rzutu karnego po faulu obrońcy Bayernu Monachium Hernandeza na Marco Reusie.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

 - Czuję się do d***. Jestem zmęczony. To był dobry, bardzo ładny i ciekawy mecz. Decyzja sędziego była skandaliczna. To był ewidentny rzut karny po faulu na Reusie. Powiedziałem sędziemu: „Dlaczego po prostu nie poszedłeś i nie spojrzałeś na VAR. Arbiter odpowiedział, że „nie ma takiej potrzeby". Był arogancki. Nie, teraz muszę się trochę uspokoić. Nic więcej nie powiem, bo będę miał problemy - mówił zdenerwowany Erling Braut Haaland po meczu.

Zwycięski gol dla Bayernu Monachium również padł w kontrowersyjnych okolicznościach. Sędzia uznał, że Mats Hummels zagrał piłkę ręką i w 77. minucie Robert Lewandowski wykorzystał rzut karny. W dodatku sędzia pokazał czerwoną kartkę trenerowi Marco Rose.

- Wszyscy widzieliśmy, co się stało. Reus był faulowany, powinniśmy dostać karnego. Jedenastka dla Bayernu była dyskusyjna. Pan Zwayer może poprowadzić jeszcze kilka naszych meczów i niestety może postawić na naszej drodze jeszcze wiele przeszkód - mówił Rose na pomeczowej konferencji prasowej.

Robert Lewandowski w sobotę znów przeszedł do historii Bundesligi. To były jego 117. i 118. wyjazdowe gole w Bundeslidze, dzięki którym pod tym względem stał się najlepszym strzelcem ligi. Pobił rekord, który od lat należał do legendarnego Klausa Fischera. Polski napastnik umocnił się również na pozycji najskuteczniejszego zawodnika Bundesligi. Ma szesnaście bramek, o cztery więcej od rewelacyjnego Czecha Patrika Schicka z Bayeru Leverkusen.

Centum treningowe Szachtara Donieck przed i po wybuchu bomby"Zaczęły spadać bomby. Miasto przestało być bezpieczne. Musieliśmy zdecydować"

A przy okazji Bayern Monachium umocnił się na pierwszym miejscu w tabeli, bo po czternastu kolejkach ma już nie jeden, a cztery punkty przewagi nad Borussią Dortmund.

Więcej o: