Na początku pierwszej połowy dominował Bayern Monachium, ale gościom brakowało skuteczności w trzeciej tercji boiska. I choć wydawało się, że to drużyna Juliana Nagelsmanna obejmie prowadzenie, to pierwszego gola strzelili gospodarze. A nawet dwa gole.
W 23. minucie Mads Pedersen dopadł do bezpańskiej piłki w polu karnym i mocnym strzałem z bliskiej odległości pokonał Manuela Neuera. Na 2:0 podwyższył Andre Hahn, który precyzyjną główką wykończył dośrodkowanie Iago.
Bayern odpowiedział w 38. minucie. Thomas Mueller wypatrzył Roberta Lewandowskiego, a Polak popisał się strzałem z woleja. I choć Rafał Gikiewicz sięgnął piłki, to nie zdołał jej wybić. Zresztą, sami spójrzcie:
- Czy to był błąd Gikiewicza? Powiem dyplomatycznie: znam bramkarzy, którzy, by to wyjęli - powiedział Radosław Gilewicz, były reprezentant Polski i komentator Via Play.
Warto dodać, że Lewandowski szlifuje rekord goli w roku kalendarzowym w Bundeslidze. To była jego 38. bramka w 29. meczu. Z kolei rekord wszech czasów należy - a jakżeby inaczej - do Gerda Muellera, który zdobył 42 bramki w 1972 roku.
W 79. minucie Lewandowski miał szansę na kolejnego gola, ale świetną interwencją popisał się Rafał Gikiewicz, który w piątek nie miał zbyt wiele pracy. Solidny występ zanotował także obrońca gospodarzy - Robert Gumny, który wygrał dziewięć z dwunastu pojedynków z rywalami.
Więcej sportowych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Dla Bayernu to już druga porażka w tym sezonie Bundesligi. Bawarczycy (28 pkt) jednak i tak są liderami i mają aż cztery punkty przewagi nad Borussią Dortmund, która w sobotę zmierzy się ze Stuttgartem. Augsburg ma 12 pkt i zajmuje 15. miejsce.
W następnej kolejce monachijczycy podejmą Arminię Bielefeld, a Augsburg zagra na wyjeździe z Herthą Berlin. Oba spotkania zaplanowano na 27 listopada.