"Niezaszczepiony? Akurat on?". Burza w Niemczech po słowach kolegi Lewandowskiego

Joshua Kimmich wciąż nie zaszczepił się przeciwko COVID-19. "Postawa gracza Bayernu wywołała burzę w Niemczech" - pisze "Der Spiegel", a trener Julian Nagelsmann mówi: - Nie zmusimy nikogo do zachowania zdrowego rozsądku.

W sobotę Bayern rozbił Hoffenheim aż 4:0, a kilka minut po ostatnim gwizdku przed mikrofonem Sky Sport stanął pomocnik mistrzów Niemiec Joshua Kimmich. Tym razem nie dostał pytań o mecz, własną formę czy przebiegnięte 12,4 km. Dziennikarz chciał potwierdzić, czy Kimmich rzeczywiście nie szczepił się przeciwko COVID-19. - Tak, zgadza się - odparł bez zawahania reprezentant Niemiec.

Zobacz wideo Fatalne informacje dla Lewandowskiego ws. Złotej Piłki! "Mają krótką pamięć"

Promuje szczepienia, a sam zwleka

"Joshua Kimmich niezaszczepiony? Akurat on? To temat, który wywołał burzę w Niemczech" - czytamy w najnowszym wydaniu "Der Spiegel".

Stanowisko kolegi Roberta Lewandowskiego z Bayernu wywołuje tym większe kontrowersje, że Kimmich wraz z Leonem Goretzką są założycielami inicjatywy "We Kick Corona". To platforma internetowa, którą piłkarze otworzyli tuż po wybuchu pierwszej fali pandemii. Na walkę z koronawirusem reprezentanci Niemiec przekazali już ponad milion euro. Przekonywali, że "jako zdrowi, uprzywilejowani piłkarze mają społeczną odpowiedzialność, by pomagać innym". Pieniądze trafiły m.in. do szpitali i osób bezdomnych. 

Zaledwie sześć tygodni temu organizacja ogłosiła przekazanie darowizny w wysokości 500 tys. euro na rzecz UNICEF na wsparcie szczepień dla około 132 tys. osób w biedniejszych krajach Afryki. 8 września na profilu "We Kick Corona" na Twitterze napisano: "Koronawirus może być kontrolowany tylko wtedy, gdy na całym świecie można podawać wystarczającą liczbę szczepionek".

"Jak to możliwe, że jedna z twarzy organizacji, która promuje szczepienia i przekazuje darowizny na szczepienie innych, sama nie przyjęła jeszcze szczepionki?" - pytają dziennikarze "Der Spiegel".

Kimmich próbuje się tłumaczyć

- Nie zaszczepiłem się, bo osobiście mam obawy związane z brakiem długoterminowych badań nad szczepionkami - wyjaśnia Kimmich. I zapewnia, że "nie neguje samej pandemii ani nie jest przeciwnikiem szczepień jako takich". - Często mam wrażenie, że w naszym społeczeństwie ten, kto nie został zaszczepiony, jest krytykowany i poddawany presji. Uważam, że to trochę wstyd. Debata dzieli się tylko na osoby szczepione i nieszczepione. W domu mam kilka innych osób, które również mają obawy. Należy to uszanować. Zwłaszcza tak długo, jak przestrzegasz ograniczeń covidowych - twierdzi piłkarz.

W ostatnich tygodniach zdawało się, że pandemia w futbolu schodzi już na dalszy plan. W sobotę Bayern wpuścił na trybuny 60 tys. widzów, najwięcej od 19 miesięcy. W czwartek monachijczycy ogłosili jednak, że ich trener Julian Nagelsmann ma koronawirusa, mimo iż przyjął dwie dawki szczepionki. "Bild" napisał zaś, że pięciu piłkarzy Bayernu nadal nie jest zaszczepionych. Teraz wiadomo, że jednym z nich jest Kimmich.

Bayern może mieć kłopoty

Nagelsmann ogłosił w piątek, że - podobnie jak w całych Niemczech - w Bayernie nie ma obowiązkowych szczepień. - Nie zmusimy nikogo do zachowania zdrowego rozsądku. Zalecam zaszczepienie się. Możecie zapytać w szpitalach, jak przebiega choroba u osób, które nie zostały zaszczepione - powiedział trener.

Stanowisko piłkarza może mieć wpływ na cały Bayern. W przeciwieństwie do Nagelsmanna, Kimmich po odchorowaniu koronawirusa nie mógłby wrócić do pracy po pięciu dniach, bo nie pozwalają na to przepisy. Jako osoba niezaszczepiona musiałby przejść 14-dniową kwarantannę, a Bayern w tym czasie nie mógłby korzystać ze swojej gwiazdy. "Bayern może ponieść negatywne konsekwencje" - piszą niemieckie media.

Jak zdradził Kimmich, klub płaci za obowiązkowe testy dla osób nieszczepionych. W jego przypadku oznacza to regularne testowanie co dwa do trzech dni. Jeśli w przyszłości Bayern nie będzie chciał płacić, piłkarz przejmie ten obowiązek na siebie.

"Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl"

Wróci dyskusja?

"A co z ograniczeniem wejść na stadiony? W wielu klubach wpuszczani są tylko dorośli widzowie, którzy przechorowali koronawirusa lub zostali zaszczepieni. Dlaczego jako osoba niezaszczepiona możesz grać w piłkę na murawie, a nie możesz siedzieć na trybunach? To zrozumiałe, że dyskusja na temat specjalnych przywilejów, jakie mają piłkarze, mogłaby rozpocząć się od nowa" - czytamy w „Der Spiegel". W zeszłym roku podobna dyskusja trwała w Niemczech bardzo długo.

Kimmich przyznał, iż nie wyklucza, że jeszcze się zaszczepi. - To jest bardzo możliwe - powiedział piłkarz. Bayern radzi zawodnikom, aby się zaszczepili. W ankiecie przeprowadzonej przez "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ponad 60 procent osób nie zgadza się ze stanowiskiem Kimmicha. Ten, obok Leona Goretzki, uchodzi w Niemczech za jednego z najbardziej zaangażowanych społecznie piłkarzy. Goretzka nie boi się wypowiadać na tematy polityczne, krytykował m.in. skrajną prawicę w Niemczech. 

Więcej o: