Hiszpanie zachwyceni Lewandowskim! Przebił nawet Ronaldo i Messiego

Bayern rozgromił Bochum 7:0, choć Robert Lewandowski udział w bramkowym torcie miał skromny. Pewnie strzeliłby więcej niż jednego gola, ale w tym meczu wystarczyło, by biegał po boisku, a piłka do bramki wpadała sama. Wystarczyło to to pobicia rekordu, co jak odnotowują hiszpańskie media, stawia Polaka nad Messim i Ronaldo.

Sytuacja z końcówki pierwszej połowy tego spotkania najlepiej oddawała jego klimat. Pokazywała też, że czasem wystarczy, by jeden z najlepszych piłkarzy świata po prostu biegał po boisku. Tak było w 43. minucie, gdy Thomas Mueller zagrał prostopadłą piłkę do wychodzącego na czystą pozycję Roberta Lewandowskiego. Choć wydawało się, że biegnący tuż przy nim obrońca gości Vassilios Lampropoulos jest dobrze ustawiony, to podziałała chyba sama obecność Polaka. Grek, który w dość prostej sytuacji, chciał wybić piłkę, skierował ją do własnej bramki. Polak się uśmiechnął, Lampropoulos zakrył twarz koszulką, jakby żałował, że podjął interwencję. To była sytuacja, przy której Bayern wyszedł na prowadzenie 4:0. Na listę strzelców, oprócz gracza rywali, wpisywali się koledzy Lewandowskiego, rywal przeżywał katusze, a Polak polował na rekord. 

Zobacz wideo Tak wyglądają relacje na linii Sousa-Lewandowski [SEKCJA PIŁKARSKA]

Dziwny gol Lewandowskiego z metra

Polak od pierwszej minuty był aktywny. Wydawało się, że już w 2. minucie sędzia podyktuje karnego po faulu na Polaku. Wygarnięcie piłki obrońców Bochum było jednak czyste. W tej pierwszej części gry "Lewy" oddał jeszcze jeden celny, choć za lekki strzał na bramkę gości, zdecydował się na jedną indywidualną akcję, po której celnie podał do Serge’a Gnaby’ego, ale nic z tej sytuacji nie wyszło. Podczas całego swego występu napastnik Bayernu częściej rozgrywał piłkę, podawał ze skutecznością 85 proc. Starał się też wywierać presję na rywalu, co przy słaby, Bochum dawało efekty. To gdy naciskał na rywala, ten bez zastanawiania wybił piłkę za linię końcową, to otwierał drogę do bramki kolegom, skupiając na sobie uwagę gości. Polak zagrał 68 minut, schodząc krótko po trafieniu. 

Julian Nagelsmann i Robert LewandowskiNagelsmann ujawnił, w jakim innym sporcie Lewandowski osiągałby sukcesy. "Idealny"

Jedyny gol Lewadowskiego podczas kanonady Bayernu, też był nieco absurdalny. Po dograniu Gnabry’ego piłkę trącił zawodnik Bochum. Robert Tesche zrobił to tak, że futbolówka leciała właściwie w kierunku bramki. W jej świetle był Polak i dołożył nogę, strzelając z metra. Pewnie gdyby tego nie zrobił i tak byłby samobój. Choć było to jedno z najłatwiejszych w karierze i najmniej efektownych trafień Polaka, to jednak było ważne. Polak ustanowił kolejny rekord. Trafił w 13. kolejnym domowym meczu ligowym Bayernu. Pobił w ten sposób wynik Juppa Heynckesa i Gerda Muellera. A przy okazji zdobył swą pierwszą bramkę z Bochum. 

W kolejnym ligowym meczu z Greuther Furth może wyrównać jeszcze jeden rekord. Na razie ma 15 goli z rzędu w meczach Bundesligi, Gerd Mueller pięć dekad temu strzelał gole w 16 ligowych meczach. Jest historia, jest wyzwanie i trudno wątpić, że przy tak rozpędzonym Bayernie i tak bramkostrzelnym Polaku, kapitan biało-czerwonych tego rekordu nie pobije.

Lepiej niż Messi i Ronaldo

Zresztą o wyczynach najlepszego obecnie strzelca Bundesligi piszą też zagraniczne media. "Lewandowski nadal robi to, co lubi robić najlepiej: ustanawia rekordy" - opisuje telewizja Sport1. Portal Express.de tytułuje swój tekst "kolejny spektakl rekordowych goli Lewandowskiego", choć oprócz 13 kolejnego z rzędu gola na Allianz Arena Polaka docenia całą ekipę Juliana Nagelsmanna. Zauważa, że "jeśli nie Oktoberfest, to przynajmniej Bawarczycy wprowadzają swych fanów w dobry nastrój".

Breuer tłumaczy, dlaczego Lewandowski nie ma szans z Messim i RonaldoBreuer tłumaczy, dlaczego Lewandowski nie ma szans z Messim i Ronaldo

"Strzela wszystkim drużynom Bundesligi", zauważa Eurosport, jakby prowokując do kolejnego wyzwania, wszak to dopiero 5. kolejka Bundesligi. O rekordzie Polaka szeroko piszą też Hiszpanie. Dziennik "La Vanguardia" porównuje jego wyczyn do byłych gwiazd La Liga.

"13 goli z rzędu to rekord, który przesuwa go nad najlepszymi w piłce nożnej. Lionel Messi zdołał zdobyć 10 bramek, gdy grał w Barcelonie, a 12 z rzędu u siebie strzelił kiedyś Cristiano Ronaldo podczas pobytu w Realu Madryt"

"Marca" zauważa, by przypomnieć sobie ostatni mecz Bayernu z udziałem, a bez trafienia Polaka, trzeba cofnąć się, aż do 11 lutego, kiedy Bawarczycy grali finał Klubowych Mistrzostw Świata z Tigres.

Więcej o: