Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lewandowski ma rekord, Hollywood się chowa. A Gikiewicz sprawił, że było jeszcze piękniej

Tego się piękniej wymyślić nie dało: rekordowy gol Roberta Lewandowskiego w ostatniej akcji sezonu, wyszarpany, a nie podany na tacy. Rafał Gikiewicz się postarał, żeby to wszystko smakowało jeszcze lepiej.

Właśnie dlatego filmy o futbolu się nie udają: gdyby to wszystko było w fabularnym scenariuszu, uznalibyśmy to za nieprawdopodobny kicz. Zwlekać z rekordową bramką Lewandowskiego, z oczywistością, do ostatniej akcji meczu? Przyznać Rafałowi Gikiewiczowi, bramkarzowi który tak bardzo chciałby być w dowodzonej przez Lewandowskiego reprezentacji, a nie jest, rolę tego, który daje się pokonywać różnym piłkarzom Bayernu, ale przy strzałach rodaka dokonuje cudów? Zabijać nadzieję na tego rekordowego gola Roberta z każdą kolejną minutą drugiej połowy, każdym kolejnym pożegnaniem piłkarza Bayernu, które studziło temperaturę tego meczu? David Alaba i Jerome Boateng się żegnali, menedżerka Bayernu Kathleen Krueger zalewała się łzami, mecz już coraz mniej był meczem. I właśnie wtedy, gdy już nadziei prawie nie było, gdy trwała ostatnia minuta, miałby w tym scenariuszu być sprint do odbitej przez Gikiewicza piłki, minięcie i strzał? Rekord po ostatnim kopnięciu piłki w klubowym sezonie? A potem radość dziecka – u piłkarza, którego Niemcy długo uznawali za zbyt chłodnego, by go bezwarunkowo polubić.  

Zobacz wideo Robert Lewandowski pobił rekord Gerda Muellera! "Historia dzieje się na naszych oczach" [ELEVEN SPORTS]

W kinie wiałoby od tego fałszem. Ale nie w sporcie. Nie było na boisku w Monachium ani jednej fałszywej nuty. Rafał Gikiewicz miał tego dnia swoją misję i sprawił, że ten rekord smakował wyjątkowo. To Gikiewicz swoimi paradami z pierwszej połowy przypomniał, dlaczego Lewandowski jest kosmitą: bo od kilku lat każdy bramkarz i każdy obrońca Bundesligi wychodzi na mecz z Bayernem z marzeniem, żeby zatrzymać właśnie jego. A jednak on dokłada kolejne bramki. I czapki z głów przed Gikiewiczem, że podszedł do tego meczu właśnie tak. Zmusił Lewandowskiego by również w dniu pobicia rekordu musiał tę swoją bramkę wyszarpać. Tego dnia choćby najmniejszy cień wątpliwości, czy ktoś Robertowi nie ułatwił zadania, psułby całą zabawę. A tak zabawa była znakomita. 

LEWANDOWSKI PO RAZ 41! POLAK POBIŁ 49-LETNI REKORD GERDA MUELLERA!LEWANDOWSKI PO RAZ 41! POLAK POBIŁ 49-LETNI REKORD GERDA MUELLERA!

Niemcy pokochali Muellera w 1972 nie za 40 goli w Bayernie. Tylko za cztery w reprezentacji

Rafał Gikiewicz chciał, jak na sportowca przystało, skraść cały show. Trener Augsburga Markus Weinzierl chciał, i to jego pełne prawo, zrobić wszystko by zatrzymać Lewandowskiego, żeby jego idol i były współpracownik Gerd Mueller pozostał rekordzistą razem z Polakiem. Niemcy pokochali Gerda Muellera nie dlatego, że strzelił 40 goli dla Bayernu w sezonie 1971-72, tylko dlatego że tuż po tym pojechał na mistrzostwa Europy, strzelił dwa gole w półfinale, dwa w finale i tam też został królem strzelców, a Niemcy zwycięzcami. To tych wspomnień, i wspomnień z wygranego dzięki golom Muellera mundialu u siebie, broniło starsze pokolenie, któremu się było trudno rozstać z rekordem sprzed blisko pięćdziesięciu lat. To dlatego go nazwano Bomber der Nation – Strzelcem Narodowym. Wielu niemieckich kibiców wolałoby, żeby ten rekord 40 goli nadal był dzielony przez Muellera i Lewandowskiego, takie ich prawo. Tak jak pełnym prawem Roberta Lewandowskiego było nie mieć żadnych sentymentów i nie poddać się aż do ostatniej akcji meczu. Tak ustanowił rekord, z którym się dyskutować nie da. Nie został w sobotę samodzielnym rekordzistą dlatego, że coś mu się należało. Tylko dlatego, że jest dziś najlepszym napastnikiem na świecie, i do końca wyjątkowo męczącego sezonu zachował wielką formę. I niech to trwa, bo coś się skończyło i dopełniło, ale najważniejsze tygodnie 2021 dopiero przed nami.  

Gol w ostatniej minucie dał rekord Lewandowskiemu! A wcześniej grad goli bez udziału PolakaGol w ostatniej minucie dał rekord Lewandowskiemu! A wcześniej grad goli bez udziału Polaka

Więcej o: