Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Najbardziej tajemnicza część pracy Roberta Lewandowskiego. "Bierze się z niej 70 proc. goli"

Dawid Szymczak
Robert Lewandowski kocha rekordy: czasem goni wielkiego Gerda Muellera, czasem samochód lidera w komputerowych wyścigach. Z podobną zaciekłością, drobiazgowością i ambicją. Nawet jeśli wszyscy dookoła mówią, że tej granicy nie da się złamać. Gdy już to zrobi, rozradowany dzwoni do swoich bliskich: "Słuchajcie, udało się!". W sobotę zdobył bramkę z rzutu karnego i znów zadzwonił. Udało mu się wyrównać rekord Muellera.

To był jeden z tych przyjemnych wieczorów spędzonych w gronie najbliższych przyjaciół, których Lewandowski zna jeszcze z warszawskiego liceum. Grali w wyścigi samochodowe. Na jednej z tras barierą nie do przebicia okazało się 4:50. Próbowali wszyscy po kolei. Bezskutecznie. Aż sprawdzali w internecie, czy to w ogóle możliwe, by przejechać ją tak szybko. - Byliśmy już na lotnisku, zdążyliśmy zapomnieć o tej grze. Zadzwonił Lewy i mówi, że przejechał ją w 4:40. Zgodnie zapytaliśmy: "Jak? Niemożliwe!". Gdy odjechaliśmy, Robert wyszukał poradniki do tej gry, obejrzał przejazd rekordzisty trasy, przeanalizował, jak on wchodził w zakręty i próbował do skutku - opowiada Sport.pl Marek Kalitowicz, przyjaciel Lewandowskiego ze szkolnej ławki.

Zobacz wideo Tak Lewandowski wyrównał rekord Muellera! Cudowny gest. Do akcji wkroczyli koledzy [ELEVEN SPORTS]

Po meczu z Freiburgiem Lewandowski znów mógł ogłosić przyjaciołom wykonanie zadania. Strzelił gola z rzutu karnego, ma ich już w tym sezonie 40. Najwięcej w historii Bundesligi. Znów dogonił niedoganialne. Tylko Gerd Mueller pięćdziesiąt lat temu skończył sezon z tyloma golami. Też można było sprawdzać w internecie, czy to w ogóle możliwe. Rekord na wieki miał należeć do niego. Według Uliego Hoenessa i Karla-Heinza Rummenigge, kolegów Muellera z boiska i szefów Lewandowskiego, strzelenie tylu goli przy dzisiejszej intensywności było niemożliwe.

A Lewandowski dokonał tego akurat w najbardziej intensywnym sezonie w historii. Nie odpoczął po poprzednim - przerwanym przez pandemię, dogrywanym jeszcze sierpniu. Obudził się z pucharem Ligi Mistrzów i prosto z łóżka wchodził w nowy sezon. Z Superpucharem Europy, Superpucharem Niemiec, Bundesligą, Ligą Mistrzów, klubowymi mistrzostwami świata i meczami reprezentacji. Nie zatrzymała go kontuzja, uniknął zawieszenia w końcówce sezonu. Odpoczął tylko w jednym meczu. Trafiał w 24 kolejkach. Pozwoliła mu na to głowa. Najważniejsza część ciała każdego piłkarza. Lewandowski dba o nią w szczególny sposób.

Lewandowski wyrównał rekord Muellera dzięki Muellerowi. Lewandowski wyrównał rekord Muellera dzięki Muellerowi. "Po co ty te karne ćwiczysz, skoro jesteś czwarty w kolejce?"

Pole karne, czyli nieodgadniona część boiska

- Głowa. Głowa. Głowa. Nie ma dla napastnika ważniejszej części ciała. Strzelasz bramki tylko wtedy, jeśli jesteś pewny siebie. Masz na boisku ułamek sekundy. I w tym ułamku sekundy albo zostaniesz bohaterem, albo winowajcą - tłumaczył Cezary Kucharski, były agent Lewandowskiego, w książce "Nienasycony" Pawła Wilkowicza. 

To głowa w kluczowym momencie wyłącza emocje, redukuje stres, pozwala zapomnieć o presji, pobudza koncentrację. To w niej mieszczą się wszystkie schematy i taktyczne warianty. A nikt nie mówi o nich częściej niż napastnicy. Oni odmieniają "detale" przez wszystkie przypadki, nieustannie zwracają na nie uwagę. Wciąż powtarzają, że ważny jest instynkt, choć każdy z nich ma jego własną definicję. Barwnie porównują strzelanie goli do nalewania keczupu: że jak pójdzie pierwsza kropla, to dalej już leci.

Nawet najlepsi trenerzy niechętnie ingerują w działania napastników. Pep Guardiola, perfekcjonista absolutny, mówił Lewandowskiemu, że może spróbować zaplanować wszystko, co wydarzy się wokół pola karnego, by zadbać o odpowiednią liczbę sytuacji dla niego, ale w to, co w szesnastce się nie wtrąca, bo sam nie był napastnikiem, więc nie do końca rozumie. Napastnik strzeli albo nie. Zdecyduje instynkt, zimna krew, ułamek sekundy, pewność siebie. Głowa. Ileż to razy w tym sezonie Lewandowski stał w odpowiednim miejscu, ileż piłek spadło mu pod nogi, ileż to strzałów dobił, ilu obrońców wyprzedził w ostatniej chwili, ilu bramkarzy oszukał w rzutach karnych. - 70 procent goli bierze się z głowy - uważa Lewandowski.

Robert Lewandowski miał szansę na 41. golaJak to nie wpadło?! Robert Lewandowski mógł już pobić rekord Muellera [WIDEO]

Znamy wiele jego obsesji. Sporo wiemy o stosowanej przez niego diecie, w mediach społecznościowych widzimy, jak dba o swoje ciało. Najbardziej tajemnicza jest właśnie jego głowa. Dziennikarze "New York Times" zachwycali się, jak szybko analizuje to, co dzieje się na boisku. Wystarczy, że ma piłkę u stóp i cel w zasięgu wzroku. Nie zastanawia się, nie wybiera najlepszego rozwiązania. Do tego potrzebny jest czas. A on ma ułamek sekundy. Musi działać momentalnie. Instynkt podpowiada mu najlepsze rozwiązanie: przyjęcie przed golem na 1:0 z Borussią Moenchengladbach, uderzenie z powietrza na 2:0.

Amerykanie wyciągają z marcowego meczu z Borussią Dortmund dwie akcje. W pierwszej Lewandowski przyjął piłkę na skraju pola karnego. Zobaczył ruch bramkarza, zdążył zerknąć na ustawienie obrońców: który zrobił krok do przodu, a który się cofnął. Ale kopnął nad poprzeczką. I już chwilę po tym nieudanym strzale wiedział, że trzeba było uderzać po ziemi w stronę dalszego słupka. Wnioski były słuszne. W drugiej połowie miał niemal identyczną okazję. Podobne miejsce, tak samo ustawiony bramkarz. Lewandowski zareagował automatycznie, jak zaprogramowany: kopnął po ziemi przy dalszym słupku. Idealnie. Skompletował hat-tricka i podwyższył prowadzenie Bayernu na 4:2. 

Jest czas na trening nóg i jest czas na trening głowy. To ona jest w piłce najważniejsza

- Każdy ma swoje problemy. Jeśli nie potrafisz sobie z nimi poradzić, przejdą na boisko. To naprawdę widać. Wtedy jest ciężko o dobry występ, o gola. Dla mnie trening mentalny, ćwiczenie własnej psychiki, był równie ważny jak zajęcia na boisku. Zrozumiałem, że aby sobie poradzić, muszę znaleźć wyłącznik emocji, nauczyć się zostawiania w szatni codzienności. Naprawdę skupiam się tylko na tym, żeby trafić w prostokąt. Kiedy gra się dużo meczów, jest się zmęczonym, to i tak można grać - obudzony o czwartej rano zrobisz sprint, przerzut, wślizg, może wszystko trochę wolniej, ale zrobisz. Ale jeśli musisz trafić do bramki, to zmęczenie ma już kolosalny wpływ - tu brakuje centymetra, tam ułamka sekundy, za późno podejmuje się decyzje. Strzelanie goli to najcięższa robota. Ale też najlepiej płatna - tłumaczył Lewandowski w "Rzeczpospolitej".

Żeby strzelić 40 goli w jednym sezonie, potrzebował nie tylko doskonale wytrenowanych nóg. Równie ważna - o ile nie ważniejsza - była dobrze przygotowana głowa. Lewandowski ćwiczy mózg podobnie jak każdą inną partię ciała. W domu w Monachium siada przed dużym monitorem, włącza wszelkie rozpraszacze - głośną muzykę, czasem radio - i rozpoczyna trening. Program, którego używa, przypomina proste gry komputerowe. Chodzi o to, by jak najszybciej rozwiązywać logiczne łamigłówki, np. uporządkować liczby od najmniejszej do największej lub znaleźć na ekranie podany symbol. Tryby są różne. W jednych ćwiczy się refleks, w innych koncentrację i skupienie. Poziom trudności z czasem wzrasta. Później przydaje się to na boisku.

Poza tym Lewandowscy przed snem ograniczają dopływ niebieskiego światła. Ekspert od higieny snu podpowiedział im szczegóły: na którym boku spać i w jakich warunkach, by jak najlepiej się regenerować. Dbanie o kondycję mózgu to też umiejętność odcięcia się od plotek, presji i oczekiwań. Od futbolu w ogóle. W Dortmundzie jeszcze nie wychodziło to tak dobrze. Lewandowski trenował, kiedy inni brali wolne, lekceważył ból, zaciskał zęby. Dziś zastanawia się, czy nie przesadzał. Po trzech miesiącach był przemęczony, daleki od swojej najlepszej formy.

Zrobił to! Robert Lewandowski wyrównał rekord Gerda Muellera. Bayern opublikował okolicznościowy film [WIDEO]Lewandowski był traktowany przez kolegów aż do granic absurdu. Pobicie rekordu nie było mu pisane tym razem

To nałogowe pragnienie doskonalenia się mu zostało, ale teraz idzie za nim doświadczenie, świadomość swojego ciała. Lewandowski wciąż nie chce przegapić żadnego szczegółu, który może sprawić, że pobiegnie pół kilometra na godzinę szybciej albo będzie potrzebował kilku godzin mniej na regenerację. Pomaga mu dieta i indywidualne treningi w doskonale wyposażonej domowej siłowni. Znów jednak w wytrzymaniu tego reżimu (który sam Lewandowski nazwałby raczej stylem życia), najważniejsza jest zaprogramowana na osiągnięcie sukcesu głowa. To dzięki odpowiedniemu myśleniu komfortowo czuje się w życiu zaprojektowanym pod strzelanie goli i nawet nie myśli o pokusach.

Robert Lewandowski - piłkarz genetycznie utalentowany

Prawdopodobnie nikt nie zna organizmu Roberta Lewandowskiego lepiej od prof. Holgera Broicha, trenera przygotowania fizycznego i szefa ds. nauki Bayernu Monachium. Niemiec w rozmowie z "New York Times" zachwycał się fizycznymi możliwościami Lewandowskiego. - Talent to bardzo szerokie podejście. Pewne uwarunkowania genetyczne też są talentem - uważa. Jego zdaniem Lewandowski ma niespotykaną u piłkarzy odporność na stres oraz ból, świetny metabolizm i niezwykłe zdolności do regeneracji. - To, w jaki sposób jest zbudowany Lewandowski, jakie ma włókna mięśniowe i predyspozycje genetyczne, może odpowiadać za połowę tego, co osiągnął. Resztę musiał nabyć - tłumaczył prof. Broich. 

Goretzka zapytał Lewandowskiego Goretzka zapytał Lewandowskiego "dlaczego nie biegasz?". "On jest fenomenem"

Lewandowski bardzo interesuje się pracą Broicha i jego zespołu. Dopytuje o sprawy związane z diagnostyką wydajności czy zindywidualizowanymi programami treningowymi. W przeszłości z niemieckim profesorem konsultowali się Kobe Bryant i Usain Bolt, ale to Polak wydaje się jego najpilniejszym uczniem. Wciąż dopytuje i wprowadza w życie nowinki. Nauczył się też korzystać z hamulca. W poprzednim sezonie Leon Goretzka obserwował Lewandowskiego podczas treningu i długo się wahał: pytać, nie pytać? Wreszcie zapytał: "Dlaczego nie biegasz?". "Spokojnie, najważniejszy jest mecz z Chelsea". Strzelił w nim dwa gole, a przy kolejnych dwóch asystował. Po wszystkim Goretzka nazwał go fenomenem.

Lewandowski doskonale już wie, że w niemal każdym wyścigu w pewnym momencie opłaca się nieco zwolnić. Zanim pobił rekord trasy w komputerowych wyścigach, przeczytał poradniki i obejrzał przejazd rekordzisty. Zaczął wolniej wchodzić w zakręty. Zanim pobił rekord Gerda Muellera, wiele razy skonsultował się z Broichem, posłuchał żywieniowych rad żony, poprosił o pomoc eksperta od snu i spędził na trenowaniu mózgu godziny przed monitorem. Tak zmienił się w pędzącą po rekord maszynę.