"Nowy wielki talent" czyni cuda w Bundeslidze. Podąża drogą Kloppa i Tuchela

Dominik Lenart
"Mainz przeszło drogę od kandydata do spadku po dojrzałą drużynę z mnóstwem radości i pasji" - pisze niemiecka prasa. Ekipa z Moguncji jest rewelacją Bundesligi, a jej nowy trener Bo Svensson idzie śladami Kloppa i Tuchela, dla których praca z Mainz była trampoliną do wielkiej kariery.

Svensson jako obrońca FSV Mainz spędził jeden sezon pod skrzydłami Kloppa i aż sześć pod Tuchela. – Czerpałem z ich wiedzy i wzorców pracy. Ich sposób radzenia sobie z ludźmi i kierowania drużyną pozostał ze mną, podobnie jak ich podejście do gry. Wszystkie aspekty wpłynęły na mnie, obok rosnącej chęci bycia trenerem – powiedział Svensson na łamach serwisu bundesliga.com.

Zobacz wideo Jakim trenerem jest Julian Nagelsmann? "U niego każdy piłkarz musi być elastyczny"

Svensson statystyki ma lepsze od Tuchela i Kloppa. Robi cuda w Mainz

Svensson, który w Mainz występował aż siedem sezonów, karierę piłkarską skończył w 2014 r. i niemal od razu wszedł w trenerskie buty – najpierw jako asystent, a potem trener młodzieży. Półtora roku, do stycznia 2021 r., był szkoleniowcem austriackiego drugoligowca FC Liefering, satelickiego klubu Red Bull Salzburg, który ukształtował wielu trenerów pracujących obecnie w Bundeslidze.

Mainz wykupiło kontrakt Svenssona na początku roku. Austriackiemu klubowi zapłaciło za trenera 1,5 mln euro. To był strzał w dziesiątkę – nowy trener dokonuje wręcz cudów. Mainz jest jedną z najlepiej grających i punktujących ekip w rundzie wiosennej Bundesligi.

Po pierwszych sześciu meczach ekipa z Moguncji zamykała tabelę, mając na koncie sześć porażek i będąc niemal pewnym kandydatem do spadku. Po 14 kolejkach uciułała sześć punktów i zajmowała przedostatnie miejsce. Ale w rundzie rewanżowej pod wodzą nowego trenera punktuje na poziomie ekip aspirujących do gry w Lidze Mistrzów. W 16 spotkaniach zdobyła 28 punktów, wygrywając osiem meczów, cztery remisując i ponosząc cztery porażki. Mainz wypada jeszcze lepiej, biorąc pod uwagę tylko rundę wiosenną. Zajmuje 5. miejsce z 27 punktami, mając od większości wyprzedzających je zespołów dwa mecze rozegrane mniej.

Duński trener ze średnią 1,75 punktu na mecz radzi sobie w tej chwili nawet lepiej niż Tuchel (1,71), kiedy doprowadził Mainz do piątego miejsca i awansował do Ligi Europy w sezonie 2010/11, i znacznie lepiej niż Juergen Klopp podczas pierwszego sezonu 2004/05 z klubem w Bundeslidze (1,26).

– To pokazuje, jaką pracę wykonał. Christian Heidel mówi, że Svensson przypomina Thomasa Tuchela w organizacji pracy, w tym jak podchodzi do piłkarzy i w kwestiach związanych z taktyką. Jest trenerem, który wniósł coś ożywczego do zespołu – mówił komentator Julian Kowalski w programie "Eleven Gol Live".

"Od kandydata do spadku po dojrzałą drużynę Bundesligi"

Szczególne wrażenie zrobiła sensacyjna wygrana Mainz nad Bayernem 2:1, co odroczyło koronację ekipy z Monachium. Dla Mainz był to siódmy mecz z rzędu bez porażki. "Wystarczyło pomyśleć o pierwszym meczu w Monachium (porażka 2:5) na początku stycznia i porównać te dwa spotkania, aby zobaczyć olbrzymią metamorfozę, jaką przeszedł zespół Mainz w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Od kandydata do spadku po dojrzałą drużynę Bundesligi z mnóstwem radości i pasji" – podkreślali dziennikarze "Der Spiegel". – Ekipa Mainz spisała się bardzo dobrze, broniła agresywnie i była zwarta. Prawie nie mieliśmy okazji do strzelenia gola – mówił po spotkaniu trener Bayernu Hansi Flick.

Wygrana z Bayernem pokazała, jak wiele Svensson nauczył się od Tuchela i Kloppa, kładąc nacisk na pressing i szybkie przejścia z defensywy do ofensywy. – Sposób, w jaki pracuje, jest z pewnością kluczem do sukcesu – przyznał były trener, a obecnie dyrektor sportowy FSV Mainz Martin Schmidt, odnosząc się do metod Duńczyka. Svensson nieustannie wymaga od zawodników maksymalnej koncentracji. Trener w trakcie treningów praktycznie nie robi żadnych przerw. Zajęcia odbywają się na ogromnej intensywności i nikomu nie wolno się wyłączać do momentu, aż trener na to nie zezwoli. - Rozumiem, że podczas meczu piłkarskiego nie ma przerw. Nie oznacza to jednak, że musisz cały czas biegać, ale zawsze musisz myśleć o tym, która pozycja jest dla ciebie najbardziej opłacalna w danym momencie – dodał Svensson.

41-latek nie boi się podejmować odważnych decyzji. W ostatnich minutach meczu z Bayernem Duńczyk wcale nie bronił wyniku i nie wprowadził na boisko kolejnego obrońcy, ale za napastnika Karima Onisiwo na boisko wszedł jego kolega z ataku – Robert Glatzel.

Siłą w defensywie i wartościowe wzmocnienia

Svensson preferuje grę w schemacie taktycznym 1-3-4-1-2, gdzie znakomicie spisuje się linia defensywna. W drugiej części sezonu Mainz ma jedną z najbardziej szczelnych obron w lidze. Zajmuje drugie miejsce w tej klasyfikacji wspólnie z Wolfsburgiem (13 straconych bramek) i tylko RB Lipsk broni lepiej (11 straconych goli). Liderem formacji defensywnej jest Stefan Bell, którego mocną stroną jest gra w powietrzu, a przy nim doskonale rozwijają się Francuz Moussa Niakhaté i Holender Jeremiah St. Juste.

Wartościowymi wzmocnieniami dla klubu z Moguncji okazali się sprowadzeni na zasadzie wypożyczenia w zimowym oknie transferowym Dominik Kohr i Danny da Costa z Eintrachtu Frankfurt oraz Robert Glatzel z Cardiff City. Svensson dostał graczy silnych fizycznie i gotowych do nieustannego biegania.

Duńczyk pracuje w klubie z asystentem Babakiem Keyhanfarem, którego zna z pracy w FC Liefering. Jest on świetnym motywatorem i ściśle współpracuje z nowym dyrektorem sportowym Martinem Schmidtem, który dołączył do klubu pod koniec 2020 r.

Svensson jest trenerem, dla którego bardzo ważne są bliskie relacje z graczami, a także dyrektorami klubu. Duńczyk ma ważny kontrakt z klubem z Moguncji do końca czerwca 2024 r. Jego praca z Heidelem i Schmidtem układa się wzorowo. – Jest całkowicie autentyczny. Od samego początku trafił do głów piłkarzy – przyznał Heidel, który nie miesza się w sprawy dotyczące szatni. – Nie byłem tam ani razu, tam rządzi trener. Zawodnicy muszą czuć, że to on jest szefem – dodał.

– Od jakiegoś czasu wiedzieliśmy, że w okolicy pojawił się nowy wielki talent trenerski – zakończył Heidel, który w przeszłości pracował w Mainz zarówno z Kloppem, jak i Tuchelem.

Przed Mainz mecze o utrzymanie. "Największa ucieczka w historii niemieckiego futbolu"

Przed Mainz, które zajmuje 12. miejsce w tabeli z 34 punktami, cztery ostatnie mecze sezonu – najpierw zaległy z Herthą (3 maja), a potem trzy z bardzo wymagającymi rywalami. "Mainz musi zakończyć największą ucieczkę w historii niemieckiego futbolu, zanim skupi się na kolejnym sezonie w Bundeslidze. Po wyjeździe do Frankfurtu, po którym nastąpią mecze z Borussią Dortmund i Wolfsburgiem, które walczą o Ligę Mistrzów, jest jeszcze wiele do zrobienia" – napisali dziennikarze portalu bundesliga.com.

Więcej o:
Copyright © Agora SA