Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Erling Haaland nie wytrzymał. Kamery nagrały eksplozję złości. "Mam dość, co za g..." [WIDEO]

Erling Haaland nawet nie próbował ukrywać swojej złości po zremisowanym 2:2 meczu z FC Koeln. Norweg zdobył dwie bramki, ale po ostatnim gwizdku sędziego był ewidentnie sfrustrowany.

Aż strach myśleć, gdzie byłaby Borussia Dortmund bez Erlinga Haalanda. BVB jest piąta w tabeli Bundesligi i wciąż ma szanse na awans do przyszłorocznej Ligi Mistrzów. Już dawno straciłaby je, gdyby nie miała Norwega, który w 21 występach ma 21 goli, a w sobotę zdobył dwie bramki, które uchroniły jego zespół od kompromitacji z walczącym o utrzymanie FC Koeln (2:2) w meczu, w którym snajper nie ukrywał frustracji.

Zobacz wideo Bayern - Stuttgart 4:0. Skrót meczu [ELEVEN SPORTS]

"Mam dość, co za g...". Haaland nawet nie próbował ukrywać frustracji

Jak opisuje "BILD", w Haalandzie gotowało się już w przerwie. Gdy schodził na przerwę, miał krzyczeć: "Mam dość, co za g..." i rzucać wulgaryzmami. A po zakończeniu spotkania lepiej nie było. Erling potrzebował ledwie czternastu sekund, by opuścić murawę. Z nikim nie rozmawiał, nie podał sobie też ręki z trenerem Edinem Terziciem. Wychodząc w złości, po drodze zdjął koszulkę i rzucił ją pod nogi Jorge Mere, piłkarza Koeln, który w trakcie gry prosił o możliwość zamienienia się strojami.

"Cieszymy się, że mamy Haalanda". Aż strach myśleć, gdzie BVB byłaby bez niego

Borussia ma cztery punkty straty do Eintrachtu, który zajmuje ostatnie miejsce premiowane udziałem w Champions League. W starciu z Koeln Haaland zdobył bramkę już w trzeciej minucie, ale później zespół grał słabo i stracił dwie bramki. W doliczonym czasie gry punkt uratował norweski snajper. – Cieszymy się, że go mamy – powiedział Nico Schulz. Tylko pytanie, na jak długo?

Mino Raiola pracuje już nad transferem Erlinga Haalanda

Haalandem interesują się największe kluby w Europie. Agent Mino Raiola pracuje już nad transferem z jego udziałem. Spekulowano, że Norweg może zastąpić Roberta Lewandowskiego w Bayernie Monachium, ale wiele wskazuje na to, że przyszłość 20-latka jest związana z przenosinami do LaLiga, gdzie sieci na niego zarzuciły i Real, i Barcelona.