Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Prokuratura zabezpieczyła telefony Lewandowskiego. Dowody w sprawie o szantaż

Kacper Sosnowski
Jak dowiedział się Sport.pl, Prokuratura Regionalna w Warszawie weszła w posiadanie m.in. telefonów, które użyte były do nagrania rozmowy Cezarego Kucharskiego z Robertem Lewandowskim. Zapisane na tych nośnikach dane mają być jednym z dowodów w sprawie rzekomego szantażowania piłkarza przez jego byłego menadżera.

Po tym, jak 7 października do Prokuratury Krajowej wpłynęło liczące 57 stron zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa (kierowanie gróźb karalnych przez Cezarego Kucharskiego wobec Roberta Lewandowskiego i próbę wymuszenia 20 mln euro w zamian za milczenie o rzekomych oszustwach podatkowych Roberta i Anny Lewandowskich), na drugi dzień wyjaśnienia w tej sprawie składał sam piłkarz (był na zgrupowaniu kadry w Gdańsku). W ciągu kolejnych kilku dni zeznawali też inni świadkowie (m.in. Anna Lewandowska i Kamil Gorzelnik, prawnik i przyjaciel piłkarza). 27 października zatrzymano i przesłuchano w tej sprawie Kucharskiego, stawiając mu zarzuty.

Zobacz wideo Lewandowski coraz bliżej rekordu Muellera! Gol i asysta Polaka [ELEVEN SPORTS]

Wyciekły nowe stroje Legii WarszawaWyciekły nowe stroje Legii Warszawa. Klub pozwie firmę? "Najłatwiejsze pieniądze w 2021"

Jednym z dowodów na szantaż były nagrania rozmowy, na które powołali się w zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa, prawnicy Lewandowskiego. Nagrania złożono w prokuratorze już po tym jak ta zdecydowała się wszcząć śledztwo. Kalendarium sprawy przedstawialiśmy tutaj.

Kalendarium sprawy Lewandowski - KucharskiKalendarium sprawy Lewandowski - Kucharski Sport.pl

Dopiero po wszczęciu śledztwa prokuratura zaprotokołowała treść nagrań, a ich fragmenty dotarły też do mediów. Business Insider opublikował najpierw krótsze fragmenty stenogramów, a potem ich obszerniejsze części.

Stenogramy rozmowy z kopii nagrań

Pełnomocnicy Cezarego Kucharskiego podważyli jednak wersję stenogramu, na której prokuratura oparła zarzuty o rzekome szantażowanie piłkarza. Pierwszy powód - obrońcy wskazali różnice w stenogramie, którym posługiwała się prokuratura i ekspertyzą nagrań, którą sami zamówili w biurze zajmującym się badaniami fonoskopijnymi. Drugi - podważyli autentyczność samego dowodu. Sport.pl jako pierwszy opisywał tę sprawę tu.

Według naszych informacji, prokuratura nie operowała wtedy oryginalnymi nośnikami z danymi, chociaż nikt nam wówczas tej wiadomości wprost nie potwierdził.

Z uwagi na tajemnicę śledztwa w żadnym razie nie mogę się do tych pytań odnieść - zakomunikował profesor Tomasz Siemiątkowski, pełnomocnik Lewandowskiego. Szczegółów dotyczących tej sprawy nie chciał przekazywał też Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Krzysztof Ways, adwokat Kucharskiego z kancelarii GWW potwierdził tylko, że zakwestionował autentyczność nośnika.

- Dowodem w tej sprawie powinien być oryginalny nośnik, na którym utrwalono dźwięk. To powszechna praktyka w sprawach z wykorzystywaniem nagrań audio i takie są też zalecenia biegłych z zakresu fonoskopii. W innym wypadku to jest trochę tak, jakbyśmy autentyczność banknotu stuzłotowego badali na podstawie jego odbitki ksero – obrazował mecenas.

Prokuratura ma już telefony Lewandowskiego

Jeśli wtedy nie dysponowano oryginalnymi nośnikami z danymi, a tylko skopiowanym z nich plikiem, to teraz prokuratura ma już urządzenia, na których 6 stycznia 2020 w restauracji Baczewski w Warszawie, ale też w Monachium (we wrześniu 2019 roku) Lewandowski rejestrował rozmowy z Kucharskim.

Według naszych ustaleń śledczy dostali przekazane przez piłkarza trzy telefony (którymi dokonano nagrania) oraz laptopa i pendrive'a, które prawdopodobnie służyły do przechowywania nagranych plików.

- Urządzenia, na których pierwotnie zarejestrowano rozmowy przeprowadzone przez podejrzanego i pokrzywdzonego znajdują się u biegłego z zakresu informatyki śledczej - przyznał nam teraz Saduś. Rzecznik prokuratury regionalnej dodał jednak, że do czasu sporządzenia opinii przez biegłego prokuratura nie będzie przekazywać informacji dotyczących jego pracy. Nie będzie też relacjonować realizowanych w całym śledztwie czynności.

Co za pech Arkadiusza Milika! Co za pech Arkadiusza Milika! "Wielki cios dla Marsylii pod koniec tygodnia"

Jeśli biegli potwierdzą oryginalność nagrań, być może sprawa będzie mogła ruszyć do przodu. Na razie od 27 października, czyli zatrzymania, przesłuchania i postawienia zarzutów Kucharskiemu w sporze niewiele się działo. W połowie grudnia sąd zajął się jedynie zażaleniem menadżera na środki zapobiegawcze zastosowane przy jego zatrzymaniu. Uwzględnił część z nich: uchylił dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju, zmniejszył poręczenie majątkowe z ponad 4 mln złotych do pół miliona złotych. Ale nie oceniał, czy doszło do gróźb karalnych wobec Roberta Lewandowskiego.

Według naszych informacji obrońcy menadżera złożyli wniosek o powtórne przesłuchanie Roberta Lewandowskiego i Anny Lewandowskiej oraz wszystkich innych świadków, którzy byli przesłuchani przez prokuraturę w październiku (m.in. prawnika Kamila Gorzelnika). Dodatkowo wniesiono o przesłuchanie menadżera Maika Barthela (współpracował z Kucharskim i Lewandowskim) i Rafaela Buschmanna (dziennikarz "Der Spiegel", który we wrześniu 2020 roku opublikował tekst "Akta Lewandowskiego"). Według piłkarza ta dwójka miała być powiązana ze sprawą szantażu.