Lewandowski strzela nawet w swoich gorszych meczach. Do rekordu wszech czasów bliżej niż dalej

Chociaż Bayern Monachium i Robert Lewandowski długo rozkręcali się w meczu z Hoffenheim, to sensacji na Allianz Arenie nie było. Mistrzowie Niemiec pewnie wygrali 4:1, a kapitan reprezentacji Polski strzelił gola i miał asystę.
Zobacz wideo Lewandowski coraz bliżej rekordu Muellera! Gol i asysta Polaka

Była 57. minuta meczu, gdy Kingsley Coman zakręcił rywalami z lewej strony pola karnego Hoffenheim i zagrał piłkę do środka. Kiedy wydawało się, że wybije ją stojący przed własną bramką Stefan Posch, Austriak niespodziewanie popełnił beznadziejny błąd. Zamiast poza polem karnym Hoffenheim piłka znalazła się pod nogami Roberta Lewandowskiego, który uderzeniem z bliska bez najmniejszego problemu podwyższy prowadzenie Bayernu Monachium na 3:1.

Było to pierwsze uderzenie kapitana reprezentacji Polski w tym spotkaniu. Lewandowski, jak cały Bayern, w sobotę rozkręcał się powoli. Chociaż nasz napastnik od pierwszej minuty w swoim stylu głęboko schodził po piłkę, szukając możliwości jej rozegrania i angażował się w pressing, to w polu karnym rywali nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Dla Lewandowskiego, który ostatni raz bramki w Bundeslidze nie zdobył 5 grudnia, mogło to być podwójnie frustrujące. Podwójnie, bo w bramce Hoffenheim stał Oliver Baumann, któremu przed sobotnim spotkaniem Polak strzelił aż 16 goli w lidze.

Drobnostki Lewandowskiego, fatalne pudła Bebou

W sobotę Lewandowskiemu długo brakowało drobnostek, by zagrozić rywalom. W 15. minucie Polak nie doskoczył do dośrodkowania, które ostatecznie spadło pod nogi Thomasa Muellera, który trafił w poprzeczkę. 16 minut później Lewandowski mógł znaleźć się w sytuacji sam na sam z Baumannem. Mógł, ale popełnił prosty błąd i nie przyjął podania Serge'a Gnabry'ego.

Łukasz Skorupski broni karnegoSkorupski obronił karnego Ibrahimovicia! "To może być interwencja kolejki" [WIDEO]

To jednak nic, w porównaniu do pudeł, jakie zaliczał jego odpowiednik w Hoffenheim, Ihlas Bebou. W pierwszych minutach spotkania Togijczyk był w sytuacji sam na sam z Manuelem Neuerem, jednak gola nie strzelił, bo Niemiec w niesamowitym stylu odbił strzał nogą. W 28. minucie Bebou znów był sam przed Neuerem, ale tym razem fatalnie spudłował uderzeniem głową.

Bayern przełamał się w 32. minucie. Chwilę po tym, jak Lewandowski nie przyjął piłki w prostej sytuacji, mistrzowie Niemiec mieli rzut rożny. Z tego dośrodkował Joshua Kimmich, piłka świsnęła nad głową Polaka i spadła na głowę Jerome'a Boatenga, który dał Bayernowi prowadzenie 1:0.

Zespół Hansiego Flicka złapał niezbędny luz i 11 minut później prowadził dwoma golami. Kapitalną asystą popisał się Lewandowski, który mimo obecności kilku rywali podał piłkę do Muellera, a ten bez problemu pokonał Baumanna. Tego luzu było jednak za dużo, bo sekundy po trafieniu Niemca, bramkę kontaktową dla gości zdobył Andrej Kramarić.

Ruszyła maszyna

W drugiej połowie wątpliwości już nie było. Bayern od początku przycisnął rywali, czego efektem był błąd Poscha i gol Lewandowskiego. W 63. minucie przełamał się Gnabry, który na gola w lidze czekał od 31 października i zwycięskiego meczu z FC Koeln (2:1). Osiem minut później przełamać się mógł też Benjamin Pavard, ale jego bramka nie została uznana, bo Francuz znajdował się na spalonym.

Sztab szkoleniowy Zagłębia nakazuje Djordje Crnomarkoviciowi złapanie żółtej kartki.Skandal w ekstraklasie. Serb chciał dostać żółtą kartkę i złamał nogę rywalowi!

Chociaż w ostatnich 20 minutach Flick dał odpocząć liderom ofensywy: Gnabry'emu, Muellerowi i Comanowi, to Lewandowski został na boisku do końca. W 75. minucie Polak miał szansę na zdobycie drugiej bramki, jednak jego strzał głową spokojnie złapał Baumann.

Liczby Lewandowskiego z meczu z Hoffenheim nie są zachwycające. Polak między innymi oddał jeden strzał, miał 79 procent skuteczności podań, 10 razy stracił piłkę, przegrał wszystkie cztery pojedynki (dwa w powietrzu). To jednak nie jest najważniejsze.

Najistotniejsze jest to, że Bayern wygrał kolejny mecz, a Lewandowski zdobył 24. bramkę w 18. występie w tym sezonie Bundesligi. Do historycznego rekordu Gerda Muellera Polakowi brakuje 16 trafień i możemy być pewni, że jeśli będzie on strzelał gole nawet w ciut słabszych występach, to pod koniec sezonu znów dokona rzeczy wielkiej i zapisze się w historii.

Więcej o: