Lewandowski śrubował rekord wszech czasów, ale musiał zejść. "Jest dla nas zbyt cenny"

W meczu Augsburg-Bayern było 0:1, w pojedynku Rafała Gikiewicza z Robertem Lewandowskim też 0:1, po golu z rzutu karnego. Lewandowski zapewnił Bayernowi wygraną, strzelił 22. bramkę w sezonie i zszedł w 67. minucie, bo już przed meczem narzekał na ból pleców. Gikiewicz przegrał, ale nie musi się wstydzić swojego występu.

"Dzięki szczęściu i dzięki Lewandowskiemu" - opisał zwycięstwo Bayernu "Kicker". Bayern zagrał pierwszą połowę świetnie, drugą fatalnie, w pierwszej Robert Lewandowski wykorzystał karnego podyktowanego za faul na Lucasie Hernandezie, a w drugiej Alfred Finnbogason z Augsburga zmarnował karnego (za zagranie ręką Benjamina Pavarda). W pierwszej połowie Bayern mógł strzelić kolejne gole, Lewandowski raz trafił w słupek. W drugiej połowie wszystko się mistrzom Niemiec zaczęło zacinać i znów jak w ostatnią niedzielę z Freiburgiem trzeba było do końca drżeć o wynik. A Lewandowski musiał zejść już w 67. minucie. Jak powiedział po meczu Hansi Flick, to zejście było wcześniej ustalone, Robert czuł jakieś kłucie w mięśniu. - Plecy. Zdjęliśmy go na wszelki wypadek, jest dla nas zbyt cenny - tłumaczył Flick. 

To nie był pierwszy raz w ostatnich miesiącach, gdy Flick oszczędzał siły Lewandowskiego, i kolejny raz po wznowieniu sezonu w 2021, gdy coś zgrzytało w grze Bayernu. Ale jak na podmęczonego mistrza, którego za dwa i pół tygodnia czekają jeszcze klubowe mistrzostwa świata w Katarze, bilans i tak jest znakomity: Bundesliga właśnie minęła półmetek, Bayern jest liderem z czterema punktami przewagi nad RB Lipsk, siedmioma nad Bayerem Leverkusen. 

Zobacz wideo Bezlitosny Lewandowski! Gol po kapitalnej asyście Muellera [ELEVEN SPORTS]

To pierwszy raz od trzech lat, gdy prowadzi w połowie sezonu. Rok temu musiał w rundzie rewanżowej gonić z trzeciego miejsca, wtedy tracił cztery pkt do Lipska i dwa do Borussii Moenchengladbach. Dwa lata temu był na półmetku sześć punktów za Borussią Dortmund. A teraz niby od pewnego czasu daje rywalom poczucie, że jest uchwytny, Manuelowi Neuerowi w kluczowych momentach pomaga w ostatnich tygodniach, a to poprzeczka, a to słupek, ale nadal Bayern ma w lidze margines błędu. I ma rekordowego Lewandowskiego: nikt jeszcze w połowie sezonu Bundesligi nie miał 22 goli, nawet Gerd Mueller w rekordowym sezonie. "Lewandowski ostatni raz karnego zmarnował w styczniu 2019, gdy trafił w słupek w meczu ze Stuttgartem" - przypomina "Sueddeutsche Zeitung".

Niemcy pod wrażeniem Bartosza Białka. Niemcy pod wrażeniem Bartosza Białka. "Ma niesamowitą siłę"

W pierwszej połowie Bayern zdominował rywala, oddał 15 strzałów (choć tylko 3 celne), nie pozwolił Augsburgowi na żaden strzał, a Rafałowi Gikiewiczowi, jak pisze "Sueddeutsche", mogły się po mocnych uderzeniach Serge'a Gnabry'ego odkształcić rękawice. A jednak gol Lewandowskiego z 13. minuty okazał się jedynym. Gikiewicz dobrze bronił przy dwóch sytuacjach Gnabry'ego. Lewandowski też jeszcze próbował:  w 28. minucie niecelnie z dystansu, a tuż przed końcem pierwszej połowy po dośrodkowaniu Gnabry'ego w znakomitej sytuacji uderzył z kilku metrów w słupek.

Zaskakująca zmiana "Lewego"

Na drugą połowę wyszedł inny Bayern. Miał przewagę w posiadaniu piłki, ale nie tworzył zagrożenia pod bramką Gikiewicza. Niewidoczny był wówczas również Lewandowski, który dopiero w 66. minucie mógł mieć kolejną dobrą okazję bramkową, ale nie opanował prostopadłego podania i nie wyszedł sam na sam.

Rafał Gikiewicz w meczu Augsburg - Borussia DortmundRafał Gikiewicz wstrząsnął drużyną Augsburga. Trener go poparł. "Trafił w dziesiątkę"

A chwilę później, mimo że mecz wciąż był nierozstrzygnięty, dwaj najaktywniejsi zawodnicy ofensywni Bayernu, Lewandowski i Gnabry, zostali ściągnięci z boiska. Ich miejsce zajęli Corentin Tolisso i Leroy Sane. Na twarzy Polaka widać było delikatny grymas, na początku nie było jasne, czy Polak był przygotowany na tę zmianę. Potem Flick wyjaśnił, że wszystko było umówione, by nie ryzykować nadmiernie jego zdrowiem. 

Niewiele zabrakło, a te decyzje by się zemściły, gdy na kwadrans przed końcem gospodarze wywalczyli rzut karny. Niezawodny dotąd z 11 metrów Finnbogason trafił tylko w słupek i Bayern wywalczył w Augsburgu skromne zwycięstwo 1:0.

W ostatniej akcji meczu, przy rzucie rożnym dla gospodarzy, w polu karnym Bayernu pojawił się nawet Gikiewicz, ale nie zdołał oddać strzału. Po końcowym gwizdku Gikiewicz i Lewandowski mieli okazję uciąć sobie krótką pogawędkę. 

Polacy pokazali się z dobrej strony

Choć z wyniku może cieszyć się tylko Lewandowski, to obaj Polacy w środowy wieczór zagrali dobrze.

Krzysztof PiątekNiemieckie media okrutne dla Krzysztofa Piątka. Nieudanie kopiował Lewandowskiego

Robertowi Lewandowskiemu do wyrównania rekordu Gerda Muellera, 40 goli w jednym sezonie, brakuje 18 bramek w 17 meczach. Oprócz pewnie wykonanego rzutu karnego, Lewandowski mógł mieć dwie asysty przy akcjach z Gnabrym. Gikiewicz poza karnym skutecznie interweniował przy strzałach i był solidny na przedpolu. Do tego nieźle radził sobie w rozegraniu piłki. Potwierdził, że jest jednym z liderów Augsburga w tym sezonie.

Bayern Monachium - Sevilla. Robert Lewandowski cieszy się z gola, który nie został uznanyLewandowski walczy o kolejne trofeum. Bayern poznał rywali w KMŚ

Problemy Gumnego

Trzecim z Polaków, który mógł wziąć udział w tym spotkaniu, był Robert Gumny. 22-letni obrońca, który, póki co w Augsburgu zdecydowanie zawodzi, po bardzo kiepskim występie przeciwko Werderowi w miniony weekend spędził jednak cały mecz na ławce rezerwowych.

Sytuacja Gumnego jest o tyle nieciekawa, że jego konkurent do gry na prawej obronie, Raphael Framberger, od miesiąca jest kontuzjowany, a Polak dalej jest rezerwowym. Trener Heiko Herrlich w tych okolicznościach zdecydował się na zmianę ustawienia drużyny, która teraz gra trójką stoperów i z doświadczonym Danielem Caligiurim na prawym wahadle.

Dziennikarz TVP Sport, Marcin Borzęcki, tak opisywał sytuację byłego obrońcy Lecha Poznań, powołując się na słowa Rafała Gikiewicza:

Idealny partner dla Lewandowskiego. Razem śrubują kapitalny rekordIdealny partner dla Lewandowskiego. Razem śrubują kapitalny rekord

– Rafał powiedział mi, że został poproszony w tym tygodniu o rozmowę – on, sztab szkoleniowy i Robert Gumny. Rafał miał być tu tłumaczem i miał przekazać, że Gumny musi wziąć się do roboty. W klubie czują, że te pięć milionów euro można było spożytkować lepiej, więcej się po Polaku spodziewali. Na razie Robert fizycznie i piłkarsko odstaje – powiedział Borzęcki w programie „Bundestalk” na antenie "Kanału Sportowego".

Więcej o: