Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sponsor Lewandowskiego oskarżony o łamanie praw człowieka. "Jest pod ścianą"

Firma Huawei jest oskarżana o łamanie praw człowieka. Antoine Griezmann zerwał z nimi współpracę. Robert Lewandowski milczy. - Powinien interweniować - przekonuje Grzegorz Kita, specjalista z zakresu marketingu i konsultingu sportowego.

Kilka dni temu Antoine Griezmann poinformował o zakończeniu współpracy z Huawei. Piłkarz Barcelony uczynił tak po oskarżeniach wobec chińskiego giganta technologicznego o inwigilację ujgurskich muzułmanów.

Zobacz wideo "To, co robił Lewandowski, jest niepojęte. To nie może być przypadek"

Oświadczenie Griezmanna

- Po pojawieniu się poważnych podejrzeń, że firma Huawei mogła brać udział przy tworzeniu "ujgurskiego ostrzeżenia" przy wykorzystaniu technologii rozpoznawania twarzy, chciałbym ogłosić, że natychmiastowo kończę współpracę z tą spółką - napisał Griezmann na Instagramie. - Pragnę wykorzystać tę sytuację do zaapelowania do firmy Huawei, by nie tylko zaprzeczyła tym oskarżeniom, ale też podjęła kroki mające na celu potępienie tych restrykcji i wykorzystać swoje możliwości do walki o prawa człowieka - dodał aktualny mistrz świata.

 

- Na początku grudnia amerykańska firma badawcza IPVM wydała raport, w którym informowała, że Huawei używa technologii rozpoznawania twarzy do inwigilowania ujgurskich muzułmanów. Według medialnych doniesień, oprogramowanie miało wysyłać powiadomienia policji za każdym razem, gdy rozpoznało przedstawiciela mniejszości. Śledztwo agencji "AP" wykazało, że chiński rząd stara się ograniczyć populację Ujgurów - informował Jakub Kręcidło z portalu Sport.pl.

Real - AthleticRywale ułatwili zadanie Realowi. Idiotycznie zachowanie piłkarza gości [WIDEO]

Co zrobi Lewandowski?

Według relacji międzynarodowych mediów, Ujgurzy mieszkający w regionie Xinjiang doświadczają w ostatnich latach terroru ze strony Komunistycznej Partii Chin. Są zamykani w obozach reedukacyjnych, do których miało trafić już ponad milion osób.

Duża wpadka Manchesteru City w lidze. Chelsea przegrywa w ostatnich sekundachDuża wpadka Manchesteru City w lidze. Chelsea przegrywa w ostatnich sekundach

Griezmann współpracował z Huawei od trzech lat. Jedną z twarzy chińskiej firmy jest także Robert Lewandowski. Polak jak do tej pory milczy w tej sprawie. Pytamy Grzegorza Kitę, specjalistę z zakresu marketingu i konsultingu sportowego, czy firma Huawei zaczęła ciążyć Lewandowskiemu. - Uważam, że Huawei ciąży Lewandowskiemu już od prawie pół roku - od momentu, gdy zarzuty wokół tej firmy stały się bardziej powszechne a atmosfera gęsta. Już na początku roku amerykański Departament Sprawiedliwości złożył przecież akt oskarżenia przeciwko firmie Huawei m.in. za wykradanie tajemnic handlowych amerykańskich firm. Z kolei pod koniec czerwca amerykańska federalna komisja komunikacji już formalnie uznała Huawei za podmiot stanowiący zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA. Rządy amerykański ale też czeski czy brytyjski zapowiedziały rezygnację z używania urządzeń Huawei. Firma jest ewidentnie na cenzurowanym. Zresztą w Polsce też mieliśmy aferę z byłym funkcjonariuszem ABW, który miał przekazywać szpiegowskie informacje dyrektorowi z Huawei - zauważa Kita.

Inaczej uważa Adam Pawlukiewicz z Pentagon Research. - Absolutnie to nie ciąży na wizerunku Lewandowskiego. Za sprawą Huawei ciągnie się przede wszystkim polityka. Chińska firma Huawei stała się zagrożeniem dla konkurencji, głównie z USA i Korei, zapewne mocno też nadszarpnęła rynek sprzedaży elektroniki z Japonii. Są opinie, że pod względem zaawansowania technologicznego Huawei jest już numer jeden na świecie. Bardzo mocna jest także marka Xiaomi, która bije rekordy popularności w Europie. Technologia rozpoznawania obrazu z wykorzystaniem sieci neuronowych jest już popularna na świecie, stosują ją biura. Sam znam kilka biur w Warszawie, w których na wejściu należy sprawdzić swoją temperaturę patrząc w ekran aparatu urządzenia witającego pracownika - i to w amerykańskiej korporacji. Nawet nasza firma korzysta z mechanizmów rozpoznawania obrazu - nie tylko w badaniach marketingowych, ale również w diagnostyce medycznej w Niemczech i Szwajcarii - mówi w rozmowie ze Sport.pl.

Kita uważa, że kapitan reprezentacji Polski powinien zareagować już wcześniej. - Jeśli Lewandowski uważa się za markę bardzo poważną, globalną, prowadzaną odpowiedzialnie i profesjonalnie, powinien interweniować i prowadzić z Huawei rozmowy związane z używaniem jego wizerunku. Dla Huawei jest kluczowym elementem wizerunku w Europie. Grają jego nazwiskiem bardzo mocno. Gdy ze strony USA zaczęły padać mocne, oficjalne zarzuty w stronę Chińczyków, w mojej opinii był to ostatni moment, kiedy Lewandowski powinien był zareagować na własnych warunkach ale też dodatkowo zasygnalizować to opinii publicznej. Tym bardziej mi tego szkoda, że było to już wtedy oczywiste a Lewandowski to w pewnym sensie nasze dobro narodowe, świetny ambasador Polski. Przez wiele osób jest przecież uznawany za najlepszego piłkarza w naszej historii. To także wzór i inspiracja dla wielu osób, także młodych pokoleń - wskazuje Kita.

Inny pogląd ma Pawlukiewicz. - Lewandowski ma rację, że milczy. Jest człowiekiem kompletnie apolitycznym, profesjonalnym sportowcem, biznesmenem i ci, którzy go znają mogą to potwierdzić, ma opinię gentlemana, za co jest doceniany na świecie. Gentlemani... dotrzymują umów. Zarówno jeżeli chodzi o dotrzymywanie warunków umowy, jak i zachowania tajemnicy treści umowy. Nie wiemy na jakiej podstawie Griezmann podjął taką decyzję, czy na podstawie wiedzy z mediów, czy jakiegoś wyroku sądowego. Moim zdaniem został podpuszczony i wykorzystany. Z tego co wiem został bardzo mocno przepytany (ująłem to bardzo lekko, bo to był w gruncie rzeczy atak) na swoich social mediach przez jedną z organizacji, która zajmuje się mniejszościami - dodaje.

Lewandowski pod ścianą

Oświadczenie Griezmanna spowodowało, że Lewandowski znalazł się w trudnym położeniu. - Teraz jest tak, że Antoine Griezmann postawił trochę Roberta Lewandowskiego pod ścianą. W obecnej sytuacji nie da się być dalej biernym i udawać, że nic się nie dzieje. Jeśli z jednej strony tak znany zawodnik rezygnuje ze współpracy z Chińczykami i to głośno z przytupem, z drugiej strony jest duża i wzrastająca nieufność wielu rządów w stosunku do Huawei, a z trzeciej Lewandowski radośnie reklamuje tę firmę, to stanowi to poważny dysonans a jednocześnie kontrowersję w oczach opinii publicznej. Lewandowski w sposób nieświadomy i niezawiniony ale jednak staje się narzędziem sportswashingu - przekonuje Kita.

Pojęcie "sportswashingu" powstało kilka lat temu. Jak tłumaczy nasz rozmówca, oznacza to "poprawianie i czyszczenie wizerunku przez rządy różnych państw czy wielkie koncerny za pomocą imprez sportowych, własnych teamów czy kampanii z użyciem sportowców." To narzędzie bywa bardzo skuteczne. - Tak ocenia się m.in. działania Azerbejdżanu czy Białorusi w celu organizacji igrzysk europejskich [w 2023 roku igrzyska europejskie odbędą się w Krakowie - przyp. red.]. Podobne tendencje można zaobserwować z krajami arabskimi czy z Rosją. Można powiedzieć, że w pewnym sensie podobnie wygląda sprawa z Huawei, a Lewandowski jest de facto do tego użyty - zauważa Kita.

Polski napastnik ma za sobą najlepszy rok w karierze. Z Bayernem Monachium wygrał Ligę Mistrzów, Puchar Niemiec i Bundesligę. Był królem strzelców wszystkich trzech rozgrywek. W poniedziałek wygrał plebiscyt Ikona Futbolu 2020 portalu Sport.pl. W czwartek może otrzymać nagrodę FIFA Best. Został także piłkarzem roku UEFA i włoskiego magazynu Tuttosport. - U Lewandowskiego problem polega też na tym, że będąc na szczycie futbolu jest się zarazem na ogólnym świeczniku. Nie jest już tylko ikoną sportu. Ma miliony obserwujących w social mediach, jest popularny. To ma swoje plusy, ale rodzi też wymagania. Zanika w jego przypadku przyzwolenie na to, by oceniać go jedynie z perspektywy sportowca. Od tego rodzaju sportowców ogólnie oczekuje się, że zabierają głos na tematy ważne społecznie, często związane z globalnymi problemami. Nie zawsze tak musi być, nie jest to obowiązek ale szczególnie dotyczy to sytuacji, że nie będą udawali, że nic się nie dzieje jeśli sprawa ich dotyczy. Często opinia publiczna liczy w przypadku tak znanych sportowców, że się określą i nie będą milczeć - twierdzi nasz rozmówca.

Choć zamieszanie wokół Huawei trwa od miesięcy, Lewandowski nie zabiera głosu. Czy możemy się teraz spodziewać jego reakcji? - Patrząc na dotychczasowy sposób komunikacji Lewandowskiego i jego otoczenia, uważam, że w normalnych okolicznościach pewnie dalej by milczał. Natomiast bez względu na to, co teraz zrobi, będzie to niestety wymuszona reakcja. Nasz zawodnik byłby lepiej oceniany, gdyby jego ewentualne zachowanie wyszło z własnej inicjatywy i to dużo wcześniej - uważa specjalista od marketingu. Griezmann swoim oświadczeniem zyskał sympatię kibiców. Kolejny raz, bo wcześniej np. udostępnił wideo z akcji policji we Francji, wskazując na nieprawidłowości w jej działaniu.

Oezil był pierwszy

Huawei odpiera zarzuty. Twierdzi, że wspomniany raport jest wyłącznie "testem podstawowych funkcji, który nie miał zastosowania w świecie rzeczywistym”. Chińczycy przekonują, że działają zgodnie z prawem. Grzegorz Kita uważa, że paradoksalnie sprawa Griezmanna nie jest już dużym problemem dla Huawei. - Najwięcej zmartwień mają z powodu problemów globalnych - oskarżeń ze strony rządu USA oraz nieufności rozmaitych rządów i instytucji w zakresie korzystania z ich sprzętu. Mają tak duże problemy i toczą wojnę na tak wysokim szczeblu, że sprawa Griezmanna wiele tu nie zmienia - wskazuje. Oprócz Lewandowskiego z chińskim koncernem związany jest także m.in. Leo Messi. Argentyńczyk rozpoczął współpracę z Chińczykami na początku tego roku. Podobnie jak Polak nie zabrał głosu na temat oskarżeń wobec Huawei.

Mesut Oezil był pierwszym ze znanych sportowców, który stanął po stronie Ujgurów. Rok temu na Twitterze zwrócił uwagę na ich cierpienia.

Klub Oezila Arsenal Londyn odciął się od zachowania niemieckiego piłkarza. - To prywatna opinia Mesuta Oezila. Arsenal, jako klub piłkarski, nie angażuje się w politykę - napisano na koncie "Kanonierów" na Weibo, chińskim odpowiedniku Twittera. Jak zachowa się Barcelona, której zawodnikiem jest Griezmann? Jak donosi agencja Reuters, kataloński klub nie chce komentować sprawy. - Być może Francuz powinien wysłać kopię jego argumentacji do milczącej Barcelony - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Barcelona milczy

Niemcy zauważają, że hasło Barcelony "więcej niż klub" wymaga, by zareagowała na oskarżenia wobec Ujgurów. Jednocześnie mają świadomość, że zapewne katalończycy dalej będą milczeć. - Czy Griezmann zostanie teraz usunięty z gier komputerowych, jak Mesut Oezil? Czy chińska telewizja przestanie pokazywać mecze Barcelony? Prawdopodobnie nie, bo Huawei ma kolejnego reklamowego jokera: Leo Messiego - dodaje FAZ.

- Patrząc przez pryzmat pragmatyczny, jeśli klub nie ma żadnego interesu związanego z Huawei, to nie powinien w ogóle się w to mieszać. To nie jest jego sprawa. Każdy zawodnik jest autonomicznym podmiotem prawnym i marketingowym. Ma prawo do swoich wypowiedzi. Tym bardziej, jeśli nie dotyczą sponsora klubu czyli nie ma oczywistych zakazów w kontrakcie klub-piłkarz. Teoretycznie dla klubu najlepiej jest, gdy piłkarz nie zachowuje się w sposób kontrowersyjny w pewnych obszarach wywołujących emocje np. polityczne czy biznesowe. W swojej obecnej, trudnej sytuacji Barcelona jednak nie powinna się w to angażować, jeśli nie będzie zmuszona. Nie znamy dokładnie relacji między klubem a chińskim biznesem. Nie wiemy, czy atak piłkarza w Huawei może mieć jakiś wpływ na stosunki Barcelony z innymi chińskimi firmami. Ale Barcelona ma sama tyle problemów zarządczych, finansowych, marketingowych i wizerunkowych, że otwieranie kolejnego frontu byłoby dla niej ryzykowne. Ma kłopoty prawie na każdym polu, nie tylko sportowym. Dlatego najlepiej, żeby nie wdawała się jeszcze w temat Griezmann - Huawei - uważa Kita.

Problemy Lewandowskiego

Sporo problemów ma ostatnio także Robert Lewandowski. Trwa jego spór w sądzie z Cezarym Kucharskim, a we wtorek informowaliśmy o pierwszym rozstrzygnięciu w tej sprawie.  - Sytuacja wokół Lewandowskiego zmienia się. Nie jest już taka nieskazitelna, klarowna i czysta, jak była np. jeszcze rok temu. Wybuchła poważna afera z Kucharskim, gdzie padają nie tylko oskarżenia podatkowe, ale także zarzuty działania na szkodę spółki. Dwa miesiące temu była też sprawa z tym, że Lewandowski zainwestował w „Wodny świat” w Giżycku na Mazurach. Jego wspólnikiem w tej spółce został człowiek z przestępczą przeszłością, karany. To też zakończyło się skandalem - przypomina nasz rozmówca.

- Sytuacja wokół naszego napastnika była kiedyś nieskazitelna, wręcz idealna. Teraz zrobiła się dziwna wizerunkowo, a w sprawie Huawei wymuszająca jego reakcję. Co więcej, w przypadku chińskiej firmy nie jest to przecież nowy temat. Od prawie pół roku w rozmowach z mediami pytany o Lewandowskiego miałem okazję przestrzegać i zwracać uwagę na temat Huawei. Nie można na to machnąć ręką, zbagatelizować, przeczekać. To jest poważny problem. Wiele rządów i instytucji międzynarodowych nie ufa tej firmie. Jest na cenzurowanym - kończy.

Pawlukiewicz z kolei uważa, że zamieszanie wokół Huawei nie ma wielkiego wpływu na wizerunek Lewandowskiego. - Ma nawet pozytywny. Każdy człowiek interesujący się nowymi technologiami wie, że korporacje się nawzajem atakują, jak nie mają argumentów technologicznych, korzystają z emocjonalnych z wykorzystaniem celebrytów. Niedługo zaczną wypływać szczegóły dotyczące wyborów w USA. Myślę, że akcja przeciwko firmie chińskiej ma przykryć wiele tajemnic. Robert Lewandowski jest wybierany przez Huawei do promocji swoich produktów w wielu globalnych kampaniach reklamowych. Co ciekawe, Huawei, podobnie jak Lewandowski - w ostatnich paru latach bardzo się rozwinął. Kiedyś słynął z produktów niskiej jakości, a teraz jest stawiany na równi z największymi markami. Robert Lewandowski wykonał podobną drogę - ciężką pracą do wymarzonego celu - dodaje.

Oświadczenie Huawei i komentarz rzecznika

Huawei wystosowało oświadczenie w sprawie publikacji "The Washington Post": "Huawei sprzeciwia się wszelkiego rodzaju dyskryminacji, w tym wykorzystywaniu technologii do dyskryminacji na tle etnicznym. Dostarczamy rozwiązania informacyjno-komunikacyjne (ICT) do użytku ogólnego, bazujące na uznanych standardach branżowych. Nie opracowujemy ani nie sprzedajemy systemów identyfikujących ludzi na podstawie przynależności etnicznej i nie zgadzamy się na wykorzystywanie naszych technologii do dyskryminowania lub gnębienia członków jakiejkolwiek społeczności.

Technologie, o których mowa w artykule, są nowe i ciągle ewoluują. Dlatego tworzenie systemu etyki oraz metod zarządzania tą kształtującą się dopiero dziedziną musi być procesem świadomym, ciągłym i opartym na współpracy. Bardzo poważnie traktujemy zarzuty zawarte w artykule The Washington Post i badamy poruszone w nim kwestie. W międzyczasie będziemy pracować nad dalszą optymalizacją naszych wewnętrznych systemów zarządzania, by mieć pewność, że nadążają za tempem rozwoju technologicznego.

Wierzymy, że technologia powinna służyć dobru. Huawei jako członek paktu United Nations Global Compact oraz koalicji Responsible Business Alliance zawsze opowiada się za uczciwym i niedyskryminującym stosowaniem technologii. Szanujemy prawo każdego kraju i regionu, w którym działamy, i dbamy o naszych klientów, partnerów oraz wszystkie osoby, które korzystają z naszej technologii lub znajdują się pod jej wpływem. Nie wspieraliśmy i nigdy nie będziemy wspierać wykorzystywania technologii do dyskryminowania jakichkolwiek mniejszości."

- Firma Huawei przedstawiła już swoje oficjalne stanowisko w sprawie. Nie uważamy za zasadne, aby na tym etapie odnosić się do publikacji medialnych oraz indywidualnych decyzji innych osób - mówi w rozmowie ze Sport.pl Monika Bondarowicz, rzecznik prasowy Roberta Lewandowskiego.