Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Znamy nowe szczegóły sprawy Kucharski-Lewandowski: "Ze 12-15 mln złotych. Taka była sugestia twoich prawników w rozmowie z moimi prawnikami"

Z pierwszych upublicznionych nagrań rozmów Roberta Lewandowskiego z Cezarym Kucharskim został wyrzucony około 90-sekundowy fragment. Z informacji Sport.pl wynika, że była w nim mowa m.in. o kolejnej kwocie rozliczeń i o kancelarii, która pośredniczyła w negocjacjach.

29 października, dzień po postawieniu Cezaremu Kucharskiemu zarzutu szantażowania Roberta i Anny Lewandowskich, "Businessinsider" opublikował fragment rozmowy, nagranej przez Roberta Lewandowskiego 6 stycznia 2020 w restauracji Baczewski w Warszawie. Podczas tej rozmowy Kucharski, były menedżer Lewandowskiego, miał - według prokuratury - już drugi raz żądać od piłkarza 20 mln euro w zamian za to, że nie ujawni informacji o jego rzekomych nieprawidłowościach podatkowych (pierwsze takie żądanie miało się pojawić podczas rozmowy w Monachium we wrześniu 2019 roku). "Businessinsider" opublikował nagranie, które ma być kluczowym dowodem w śledztwie. To z niego pochodzi najsłynniejszy dialog w tej aferze, zaczynający się od słów "Za co ty  właściwie chcesz te pieniądze?" i kończący się odpowiedzią Kucharskiego: "Za to - w dwóch zdaniach - że będę krył do końca życia, że jesteś i twoja żona oszustami podatkowymi".  

Zobacz wideo "Jak zobaczyłem twarz Kloppa, zrobiło mi się smutno" [SEKCJA PIŁKARSKA #74]

Cały upubliczniony 29 października fragment ma dwie minuty i 11 sekund. I według informacji Sport.pl, wypadł z niego około 90-sekundowy fragment. W tej brakującej części, znajdującej się w aktach śledztwa, Robert Lewandowski wydaje się zarzucać Cezaremu Kucharskiemu, że ten ukrywał jakieś dochody w oświadczeniu majątkowym (zapewne - z czasów bycia posłem). Pada też w tym fragmencie rozmowy kolejna kwota ewentualnego rozliczenia: 12-15 mln złotych. Ta kwota miała paść w rozmowach prawników obu stron. Ale przypomnijmy kontekst.   

Polski piłkarz oskarżony o ustawienie meczu. PZPN wszczął postępowaniePolski piłkarz oskarżony o ustawienie meczu. PZPN wszczął postępowanie

Cezary Kucharski uważa, że nadal należą do niego prawa do czerpania korzyści z wizerunku Roberta Lewandowskiego 

Ujawniony przez "Businessinsider" fragment zaczyna się od rozmowy o dwóch kwotach: "emocjonalnej" i "tej drugiej". Lewandowski pyta o wysokość kwoty emocjonalnej. Kucharski odpowiada: "To jest 20 milionów euro". Lewandowski dopytuje jaka jest "ta druga kwota". Agent odpowiada, że to zależy, jaką przyjmą metodologię. "Czyli jak ja wniosłem prawa..." - zaczyna. Wszystko wskazuje, że chodzi o prawa do komercjalizacji wizerunku Lewandowskiego, które Kucharski wniósł do założonej w 2014 spółki RL Management. Wcześniej miał w 2008 odkupić te prawa od Lewandowskiego za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Gdy w 2014 wnosił te prawa do spółki zostały one wycenione na 3,5 mln złotych. Z naszych informacji wynika, że Kucharski uznaje, iż prawa do czerpania korzyści z wykorzystywania praw wizerunkowych Lewandowskiego nadal należą do niego, mocą umów które mają potwierdzać to prawo do 2030 roku. A ocena wartości tych praw mogła być kluczowa dla oszacowania kwoty rozliczenia. Druga strona kategorycznie nie zgadza się z oceną, że prawa należą do Cezarego Kucharskiego.  

Ale w tym fragmencie nagrania Kucharski i Lewandowski nie kończą wątku "drugiej kwoty" i metodologii wyceny. Robert Lewandowski przerywa wypowiedź Kucharskiego śmiechem. - Czyli emocjonalnie 20 mln euro? - wraca do wątku "kwoty emocjonalnej" - Tyle jest, jakby warty myślę twój spokój, nie? - pyta Kucharski. Tłumaczy, że akurat o sumie 20 mln euro mówił mu dziennikarz tygodnika "Der Spiegel". Kucharski: Tą kwotę rzucił w jednej z rozmów Rafael Buschmann (...). Rafael był u mnie dwa razy. I wszystko czytał.  

Buschmann to znany niemiecki dziennikarz. Jest współtwórcą wydanej w Polsce przez Wydawnictwo Agora książki "Brudna piłka. Z archiwum Football Leaks" z 2017 roku o przekrętach w świecie futbolu. Robert Lewandowski na argument o Buschmannie odpowiada: "Osoba, która nie ma pojęcia o biznesie. O tym, co się dzieje. Z twojej historii usłyszał. To powiedział ci taką kwotę. Nie używaj tego argumentu, Czarek. Proszę cię". Na to Kucharski odpowiada, że podaje kwotę od Buschmanna, bo "ja nie wiem, ile to jest". I dodaje że Maik Barthel, były wspólnik, podpowiadał mu inną kwotę: "Maik powiedział 10 milionów euro". 

"Przeczytaj porozumienie". Negocjowali je prawnicy obu stron

Lewandowski się uśmiecha: "Dobrze, Maik. Następny argument. No to ja ci powiem, że kelner ci powiedział zero euro. To jest to samo. Czarek, przestań!" Jego były menedżer nie rezygnuje, ale w odpowiedzi słyszy "zero euro, zero złotych". I tutaj w wersji opublikowanej przez "Businessinsidera", po minucie i 40 sekundach rozmowy, następuje cięcie i rozmowa wraca dopiero na pytanie Roberta Lewandowskiego: "Za co ty chcesz tak naprawdę te pieniądze?" Kucharski odpowiada: "Przeczytaj sobie porozumienie".   

Chodzi mu o porozumienie w sprawie warunków biznesowego rozstania Kucharskiego i Lewandowskiego, negocjowane od 2018 roku przez prawników obu stron: kancelarie Mylo i Resist reprezentujące Kucharskiego i kancelarię MWW, w której partnerem był do stycznia 2020 prawnik i kolega Roberta Lewandowskiego Kamil Gorzelnik. Gorzelnik doradzał przy tworzeniu spółki RL Management. Został też w 2017 prezesem tej spółki - po tym jak przestał nim być Kucharski. Od 2017, gdy jego drogi z Robertem Lewandowskim zaczęły się rozchodzić na dobre, Kucharski zgłaszał chęć wystąpienia ze spółki. Z czasem zaczął zamawiać analizy, czy w spółce nie dochodziło do nieprawidłowości. I to stanie się osią sporu Kucharski-Lewandowski przez następnych kilkanaście miesięcy. Kucharski uważa, że doradztwo i działalność Gorzelnika oraz niektóre działania Roberta i Anny Lewandowskich naraziły spółkę i samego Kucharskiego na straty. Druga strona się z tym nie zgadza, uważa jego działania za podyktowane niemożliwością pogodzenia się, że Lewandowski zerwał z nim współpracę. Kolejna rozbieżność: Kucharski jest zdania, że spółka dokonywała bardzo ryzykownych podatkowo transakcji. A druga strona uważa je za dozwoloną wówczas polskim prawem optymalizację. 

Przychodzi Kucharski do kancelarii Kamila Gorzelnika 

Kucharski już w lutym 2018, w kolejnej nagranej przez Roberta Lewandowskiego rozmowie, ujawnionej 20 listopada 2020 przez "Bild", zapowiadał, że przy rozliczaniu swojego wyjścia ze spółki będzie działał "bez skrupułów".

"Ja teraz nie wykonam żadnego ruchu, który będzie działał na moją niekorzyść. Więc nie miej pretensji za to, co się stanie" - mówi Kucharski. "Co masz na myśli?" - pyta Lewandowski. "No na przykład rozwiązanie, wyjście z twojej spółki. No bo to, co Kamil (Gorzelnik - red.) tam zaproponował, to jest, takie wiesz... Jakby ty albo on chcieliście mnie wydymać" - mówi Kucharski. Gorzelnik miał zaproponować mu pod koniec 2017 umowę odkupienia praw i obowiązków w spółce za 100 złotych.  

W sierpniu 2018 Kucharski zwrócił się do Tomasza Matczuka i Piotra Wieczorka z kancelarii MWW z prośbą o rozmowę w sprawie doradztwa prawnego i podatkowego, świadczonego przez Kamila Gorzelnika (przypomnijmy: prawnika działającego do stycznia 2020 w kancelarii MWW). Kucharski uważał, że wskutek tego doradztwa został - on, ale też Robert i Anna Lewandowscy - narażony na ryzyka podatkowe i karnoprawne,  w tym ryzyka reklasyfikacji przez skarbówkę kilkunastomilionowych transakcji. Zarzucał też Gorzelnikowi - na którego złożył w grudniu 2019 zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, zarzucając mu poświadczenie nieprawdy (chodziło o sprawozdania finansowe spółki) - że wyrządził mu szkodę przez projektowanie umów mających działać jedynie w interesie drugiej strony i w następstwie pozbawił Kucharskiego - i spółek które Kucharski reprezentował - dużego majątku. Kucharski uważał, że ponieważ Gorzelnik świadczył te usługi jako partner kancelarii MWW, spotkanie w kancelarii - w obecności Kamila Gorzelnika - pozwoliłoby wypracować jakiś mechanizm poufnego rozwiązania ewentualnych problemów. To rozpoczęta wtedy korespondencja między prawnikami z kancelarii reprezentujących Kucharskiego a prawnikami MWW doprowadziła do wynegocjowania projektu porozumienia, o którym mówi Kucharski w rozmowie z Lewandowskim.

Sześć goli w hicie Bundesligi. Szalony mecz, ale Lewandowski niewidocznySześć goli w hicie Bundesligi. Szalony mecz, ale Lewandowski niewidoczny

Kancelaria potwierdza, że reprezentowała Roberta Lewandowskiego w części rozmów. Nie komentuje samych rozmów 

Kamil Gorzelnik nie odpowiedział na nasze prośby o rozmowę. Kancelaria MWW przysłała nam wyjaśnienie. "Zagadnienia opisane w periodykach zagranicznych i polskich (Der Spiegel, Die Zeit, Polityka, portale branżowe) a dotyczące relacji Pana Roberta Lewandowskiego i Pana Cezarego Kucharskiego dotyczą, według naszej wiedzy, wielu zagadnień, w głównej mierze o charakterze biznesowym. Pan Robert Lewandowski pozostawał Klientem Kancelarii i prawnicy jej byli Jego pełnomocnikami w części rozmów i ustaleń z pełnomocnikami Pana Cezarego Kucharskiego. Z tego względu żadna z okoliczności, o którą Pan pyta nie może być komentowana lub ujawniana – są one chronione tajemnicą zawodową (adwokacką, radcowską). Kancelaria nie będzie także komentowała tez, czy ustaleń prezentowanych przez dziennikarzy w ich tekstach. Co do Pana Kamila Gorzelnika, potwierdzamy, że w styczniu 2020 roku poinformował nas swojej decyzji o rozpoczęciu indywidualnej praktyki zawodowej " - napisała Milena Wąsowska, zastępca dyrektora biura kancelarii MWW.   

Cezary Kucharski w odpowiedzi na nasze pytania dotyczące wszystkich spraw opisywanych w tym tekście przysłał oświadczenie, w którym pisze: "Wychodzę z założenia, że miejscem gdzie aktualnie powinienem prezentować swoje argumenty w sporze z Robertem Lewandowskim, pozostaje wyłącznie sąd, do którego złożyłem  stosowny pozew o zapłatę i zażalenia na działania prokuratora. Niestety nie słuchałem jeszcze nagranych przez Roberta Lewandowskiego rozmów ze mną, a jedynie zapoznałem się ze stenogramem złożonym do akt przez pełnomocnika Roberta. Dziś jest dla mnie jasne, że nagrywając mnie potajemnie miał swój z góry założony plan, inny niż podpisanie negocjowanego przez naszych pełnomocników porozumienia kończącego długoletnią współpracę". 

Pełnomocnik Roberta Lewandowskiego: - Kuriozalne, bo to było za wiedzą i zgodą Pana Kucharskiego, a także z jego inicjatywy.  

 - W 2018 r. Pan Cezary Kucharski zwrócił się do Kancelarii MWW z zarzutem, że Robert Lewandowski oraz Kamil Gorzelnik doprowadzili do uszczuplenia jego majątku. Chodziło o umowę, na podstawie której Pan Cezary Kucharski wniósł prawa do wizerunku Roberta Lewandowskiego do spółki RL Management. To co jest kuriozalne to fakt, że Pan Kucharski podpisał tę umowę zarówno w swoim własnym imieniu jak i w imieniu spółki RL Management, którą jednoosobowo zarządzał. W rzeczywistości wszelkie czynności były podejmowane nie tylko za wiedzą i zgodą Pana Cezarego Kucharskiego, ale także z jego inicjatywy. Gdy na początku 2018 r. Robert Lewandowski poinformował Pana Cezarego Kucharskiego o zakończeniu współpracy, ten rozpoczął walkę z Robertem Lewandowskim, mającą na celu uzyskanie nienależnych mu, naszym zdaniem, korzyści majątkowych. Nie miał do tego podstaw merytorycznych i pewnie dlatego posługiwał się pojęciem kwoty „emocjonalnej” i na emocjach bazował w naszym przekonaniu grożąc i strasząc od samego początku - napisał profesor Tomasz Siemiątkowski, reprezentujący Roberta Lewandowskiego.  

Według naszych informacji, rozmowy kancelarii Kucharskiego i MWW zaczęły się ostatecznie bez obecności Gorzelnika. A partnerzy z kancelarii MWW zdecydowali się przejść do następnego etapu: negocjowania przez pełnomocników obu stron - prawników z kancelarii Resist, Mylo i WMM - porozumienia w sprawie warunków rozstania Kucharskiego, Lewandowskiego i Gorzelnika. Spotkania w Monachium i Warszawie - te z których pochodzą nagrania rozmów przekazane prokuratorom - były umawiane w ramach negocjowania tego porozumienia. Kucharski i Lewandowski mieli podczas tych rozmów - zgodnie z intencjami prawników - spróbować uzgodnić kwotę rozliczenia. A najpierw, zgodnie z komentarzami prawników do porozumienia, uzgodnić, czy  rozliczają się osobno ze wszelkich potencjalnych należności Kucharskiego z tytułu udziału w spółce, czy też rozliczą się jedną kwotą, po otrzymaniu której Kucharski zrzeknie się wszelkich roszczeń. W projekcie porozumienia był też zapis o zobowiązaniu do zachowania poufności tego porozumienia do 2049 roku, pod rygorem wysokiej kary pieniężnej (na pewnym etapie negocjowania pojawiła się kara w wysokości 2 mln złotych, ale pozostawiono sprawę otwartą do późniejszych ustaleń). 

W projekcie porozumienia jest "Kwota rozliczenia za prawa do wizerunku RL", bo "spór nie służy rozwojowi marki" 

Według naszych informacji, mimo iż prawnicy Roberta Lewandowskiego zastrzegali w uwagach do porozumienia, że ich klient kategorycznie nie zgadza się ze stanowiskiem Cezarego Kucharskiego co do jego wyłącznego uprawnienia do czerpania pożytków z wykorzystywania praw do wizerunku Roberta Lewandowskiego, w przygotowywanym porozumieniu znalazł się jednak fragment o tym, że Robert Lewandowski miałby wypłacić na rzecz Cezarego Kucharskiego kwotę X euro (jaką dokładnie, to zostało pozostawione do ustalenia między Kucharskim i Lewandowskim) nazwaną "Kwotą rozliczenia za prawa do wizerunku RL". Jak wyjaśniono w porozumieniu, utrzymywanie dalszego sporu co do osoby uprawnionej do komercjalizacji wizerunku RL nie służy rozwojowi osobistemu marki RL i osłabia jego pozycję marketingową. I to ta "Kwota rozliczenia za prawa do wizerunku RL" miałaby zgodnie z jednym z negocjowanych wariantów porozumienia usunąć wszelkie dalsze spory w tym zakresie, jak również rozliczyć wszystkie inne ewentualne roszczenia CK względem RL z jakiegokolwiek tytułu. W innym punkcie porozumienia - w tej wersji, do której wgląd miał Sport.pl - pełnomocnicy Kucharskiego piszą, że ponieważ nie zostały wydane wszystkie dokumenty spółki, których żądał CK, nie można było zweryfikować przypuszczeń, że może dochodzić do bezprawnego obrotu prawami do wizerunku RL. I dlatego kwota jaka powinna być zapłacona, jest na razie orientacyjna i strona CK nie ma możliwości dokładnego jej oszacowania.  

Wyrzucony ze środkowej części ujawnionych przez "Businessinsidera" nagrań fragment jest o tyle istotny, że odnosi się już wprost do negocjacji prawników obu stron, oraz do metodologii wyceny praw do komercjalizacji wizerunku. 

"Brak ujawnienia dochodów w oświadczeniu majątkowym to jest inna sprawa. Nie zapominaj o tym" 

"Businessinsider" opisywał to cięcie pojawiające się w nagraniach tak: "Później przez kilka minut rozmowa schodzi na inne tematy. Lewy jednak wraca do głównego wątku i chce wiedzieć: "Za co ty chcesz tak naprawdę te pieniądze?".   

Jednak według naszych informacji ani rozmowa nie odbiegła aż tak bardzo od głównego wątku, ani nie było to kilka minut. Robert Lewandowski tuż po przekazaniu Kucharskiemu, że należy mu się "zero euro, zero złotych"  mówi do swojego byłego menedżera:  

"Czarek pamiętaj, ja optymalizację, a brak ujawnienia dochodów w oświadczeniu majątkowym ze swojej strony to jest inna sprawa. Nie zapominaj o tym. Jacek Kraków plus to co Jacek i inne rzeczy" 

Jak rozumieć ten fragment, w takiej wersji w jakiej został spisany? Czy Lewandowskiemu chodzi tutaj o to, że optymalizacja podatkowa to jedno, ale przypomina Kucharskiemu, że ten ukrywał jakieś dochody w oświadczeniu majątkowym? Czy chodzi o któreś z oświadczeń z czasów bycia posłem na Sejm? O zatajenie dochodów w oświadczeniu, czy o niewypełnienie oświadczenia? We fragmencie "Jacek Kraków plus to co Jacek i inne rzeczy" chodzi najprawdopodobniej o Jacka Kępińskiego, jednego ze wspólników Kucharskiego. Jacek Kępiński był też udziałowcem spółki Moonoffice, w której prezesem był Cezary Kucharski. Ta spółka wybudowała w Krakowie biurowiec i w czerwcu 2018 roku sprzedała go Narodowemu Centrum Nauki za 55,2 mln złotych netto. Profesor Tomasz Siemiątkowski, pełnomocnik Roberta Lewandowskiego, na pytanie o ten fragment odpowiedział: "Nie będę się wypowiadał o osobach trzecich, które nie mają związku ze sprawą szantażu i nie powinny być podmiotem medialnej dyskusji. Kwestia oświadczenia majątkowego Pana Cezarego Kucharskiego też nie ma związku ze sprawą". Cezary Kucharski pisze w oświadczeniu tak: "Przypominam, że równolegle do sprawy sądowej o zapłatę 39 mln złotych jaką  wytoczyłem Robertowi Lewandowskiemu, prowadzone jest również postępowanie karne, w którym przedmiotowe „taśmy” są w opinii śledczych kluczowym dowodem. W tej sytuacji – abstrahując od tego, że nagrania jeszcze nie słuchałem – niezręcznie mi jest  publicznie komentować wybrane treści. Takie działania  mogłyby być klasyfikowane jako  dalsze rozpowszechnianie informacji z prowadzonego postepowania prokuratorskiego, co w świetle prawa jest zabronione. Ufam, że skoro dysponuje Pan informacjami z  rozmów, to bez trudu odnajdzie Pan w ich treści odpowiedzi na zadane  pytania. Udzieliłem ich sam, nie gdzie indziej, a właśnie w trakcie tychże rozmów z Robertem Lewandowskim. Zastrzegam, iż nigdy  nie wyrażałem  zgody na publikowanie wyrywków przedmiotowych nagrań, albowiem zostały one utrwalone bez mojej  zgody i wiedzy".  

"Ja myślałem, że tak według sugestii twoich prawników z MWW, że tak 12-15 mln złotych. Taka  była sugestia twoich prawników, którzy to widzieli" 

Według zapisu, rozmowa dalej toczy się tak: 

- Ale Robert, jaki Jacek Kraków? - pyta Kucharski.  

RL: - Pamiętaj, że byłeś posłem. Ty zapominasz o tym.   

CK: - Ale Robert…  

RL: - Ale Czarek. Jeśli ty nie jesteś mi w stanie powiedzieć, czego oczekujesz…  

CK: - No to ja ci…Ja myślałem, że tak według sugestii twoich prawników z MWW, że tak 12-15 mln złotych. Taka była sugestia twoich prawników, którzy to widzieli, w rozmowie z moimi prawnikami.   

RL: - Wątpię w to, ale ok. Na pewno nie podali żadnej kwoty, ale dobra.  

CK: - Ale powiedzieli kilkanaście, a nie kilkadziesiąt.  

RL: - No.   

CK: - No to dobra, to ja ci teraz powiedziałem, tak? Ja natomiast zleciłem też wycenę tę samą metodologią, którą Kamil Gorzelnik zrobił (chodzi o metodologię, którą w 2014 wniesienie przez Kucharskiego praw wizerunkowych Roberta Lewandowskiego do spółki zostało wycenione na 3,5 mln - red.)  

RL: - Ale za co to wszystko chcesz wycenić? Za co ty chcesz tak naprawdę te pieniądze?  

I od tego ostatniego zdania zaczyna się ciąg dalszy fragmentu ujawnionego przez "Businessinsider".   

Czy Robert Lewandowski siadając do rozmowy w Warszawie, dwa miesiące po spotkaniu w Monachium, nie był świadomy istnienia w tekście porozumienia zapisu o kwocie X w euro, nazwanej "Kwotą rozliczenia za prawa do wizerunku RL" i o tym, że "strony zgodnie oświadczają, że utrzymywanie dalszego sporu co do osoby uprawnionej do komercjalizacji wizerunku RL nie służy rozwojowi osobistemu marki RL i osłabia jego pozycję marketingową", oraz że ta kwota mogłaby też zaspokoić wszystkie inne ewentualne roszczenia CK względem RL?  

"Oczywiście Robert Lewandowski znał treść negocjowanego przez prawników porozumienia z Panem Kucharskim. Pyta  Pan o treść ostatecznego projektu porozumienia, ale nie istnieje coś takiego. Do momentu zawarcia umowy projekt jest jedynie projektem. Nie mogło być i nie ma mowy o jakimkolwiek rozliczaniu praw do wizerunku Pana Lewandowskiego z tego powodu, że prawa te należą wyłącznie do spółki RL Management i to decyzja Pana Kucharskiego, który przeniósł je na te spółkę w roku 2014. Pan Robert Lewandowski mógł zatem, bez względu na kontekst i używane przez Pana Kucharskiego słowa rozmawiać wyłącznie  o wyjściu Cezarego Kucharskiego ze spółki RL Management. Z punktu widzenia Roberta Lewandowskiego porozumienie to miało na celu wyjście Pana Cezarego Kucharskiego ze spółki oraz zwolnienie Pana Kucharskiego z rzekomych ryzyk, które przedstawiał, a z którymi nie zgadzał się, ani sam Robert Lewandowski ani jego doradcy, co zresztą zostało wyraźnie wyartykułowane w treści porozumienia. Natomiast o to dlaczego prawnicy stron wpisali w projekcie porozumienia rozliczenia praw do wizerunku proszę zapytać tych prawników. Być może doszło do nieporozumienia, jeśli mieli na myśli płacenie Panu Kucharskiemu przez Pana Lewandowskiego za coś co należy do tego ostatniego" - napisał w odpowiedzi na nasze pytania profesor Tomasz Siemiątkowski. "Robert Lewandowski od początku chciał się porozumieć z Panem Cezarym Kucharskim. Nie był inicjatorem tego sporu i chciał rozstać się w normalnych stosunkach, mimo tego jak zachowywał się Pan Kucharski. Problem w tym, że gdy w końcu usłyszał jakie oczekiwania ma Pan Cezary Kucharski, za co chce pieniądze i zorientował się, że mu grozi i go szantażuje, to wówczas zrozumiał, że tu nie chodzi o żadne porozumienie. W takiej sytuacji uświadomił sobie, że jedynym rozwiązaniem było rozstrzygnięcie sprawy przez niezależny sąd. Tymczasem, w naszej ocenie, Pan Kucharski zamiast czekać na rozstrzygnięcie sądowe, zaczął realizować groźby" - napisał profesor Tomasz Siemiątkowski.  

"Robert Lewandowski nikogo nie upoważniał do proponowania Panu Kucharskiemu kwot" 

Czy Robert Lewandowski był świadomy, że na jakimś etapie negocjacji ze strony jego pełnomocników mogły paść konkretne sumy? "Robert Lewandowski nikogo nie upoważniał do proponowania Panu Cezaremu Kucharskiemu bądź jego prawnikom jakichkolwiek kwot. Powód był oczywisty - Panu Cezaremu Kucharskiemu nie przysługiwały w stosunku do Roberta Lewandowskiego żadne roszczenia. Jednocześnie nikt nie informował Roberta Lewandowskiego o tym, aby proponował lub sugerował jakiekolwiek kwoty Panu Cezaremu Kucharskiemu. Słowa Pana Kucharskiego można odebrać wyłącznie jako konfabulację celem wywarcia presji na Robercie Lewandowskim. Proszę zwrócić uwagę, że Pan Kucharski mówi o rzekomych kwotach od prawników, potem od dziennikarza Rafaela Buschmanna, mówi też o kwocie emocjonalnej, o cenie za milczenie, za święty spokój… Kwoty te różnią się radykalnie. Pan Kucharski ma dziś prawo stosować linię obrony korzystną dla niego, ale to co mówił nie ma nic wspólnego z cywilizowanymi negocjacjami dotyczącymi porozumienia biznesowego - odpowiada profesor Siemiątkowski.  

"Zapewniam, że Robert Lewandowski znał treść wynegocjowanego porozumienia co też wynika z obu rozmów: w Monachium i w Warszawie, a celem tych rozmów było ustalenie kwot, które mieliśmy wpisać do porozumienia. Wychodzę też z założenia, że komentowanie wybranych  bliżej nieokreślonym kluczem fragmentów tychże rozmów wprowadza tylko opinię publiczną w błąd, budując fałszywy obraz naszych spotkań. Dlatego też zwróciłem się do Prokuratury z prośbą  o możliwość upublicznienia całości naszych nagrań, które z pewnością rzucą inny obraz sytuacji" - to kolejny fragment oświadczenia przysłanego przez Cezarego Kucharskiego.  

"Pan Cezary Kucharski do 2017 roku zarobił na współpracy kilkadziesiąt milionów złotych i mój klient nigdy nie kwestionował, że te pieniądze mu się należą" 

- Co do merytorycznych kwestii rozliczeń to konflikt rozwiąże sąd i mój klient uważa, że w świetle działań Pana Kucharskiego to jedyne dobre rozwiązanie. Fakty są takie, że Pan Cezary Kucharski oczekuje pieniędzy, które są absolutnie niezrozumiałe. Czytając wypowiedzi Pana Kucharskiego można odnieść wrażenie, że Robert Lewandowski nie zapłacił mu za jego pracę. Tymczasem Pan Cezary Kucharski do 2017 roku zarobił na tej współpracy kilkadziesiąt milionów złotych i mój klient nigdy nie kwestionował, że te pieniądze mu się należą. Czymś zupełnie innym jest kwestia udziałów w spółce. Panu Kucharskiemu, zgodnie z umową spółki, przysługiwała 0,1 proc. udziału w zysku (czyli 1/1000). Jeśli teoretycznie przyjmiemy, że Pan Kucharski wycenia swój udział w spółce na 39 mln zł, to oznaczałoby, że spółka ta jest warta miliardy złotych. To oczywisty absurd - pisze profesor Siemiątkowski, reprezentujący Roberta Lewandowskiego.  

Rozmowy w Monachium i w Warszawie nie przyniosły, jak wiadomo, żadnego porozumienia. Brak ugody oznaczał też, że Robert Lewandowski w styczniu 2020 cofnął swoje pełnomocnictwo kancelarii MWW. Od tego momentu pozostawały już tylko trzy możliwości: odpuszczenie sprawy przez Kucharskiego, arbitraż lub pozew do sądu. Wspólnie z moimi pełnomocnikami robiliśmy wszystko, aby zawrzeć pozasądowo porozumienie kończące współpracę z Robertem Lewandowskim. W tym celu dwukrotnie otrzymał on ode mnie propozycję podpisania umowy arbitrażowej, aby rozstrzygnięcie naszego sporu odbyło się w sposób poufny w sądzie arbitrażowym - pisze Kucharski. 

Pierwszą propozycję rozstrzygnięcia w arbitrażu Robert Lewandowski miał dostać w listopadzie 2019, czyli między rozmowami w Monachium i Warszawie. Ostatnią propozycję arbitrażu, ze szkicem pozwu, Kucharski wysłał w sierpniu 2020 roku, gdy trwał finałowy turniej Ligi Mistrzów, dając trzy dni na podjęcie decyzji. "Po pierwsze żeby spór mógł być rozstrzygany drogą arbitrażu, musi widnieć stosowne postanowienie w umowie między stronami. Między Panem Cezarem Kucharskim a Robertem Lewandowskim nie tylko nie było żadnego zapisu na sąd polubowny, ale przede wszystkim na moment formułowania żądań nie istniała między nimi jakakolwiek umowa, za wyjątkiem umowy spółki komandytowej RL Management. Oczywiście zawsze można było zawrzeć taką umowę, ale żądania Pana Kucharskiego i ich forma w sposób oczywisty wykluczyły możliwość rozwiązań polubownych - pisze profesor Siemiątkowski.  

Po sierpniowej ostatniej propozycji arbitrażu we wrześniu Cezary Kucharski złożył pozew w Sądzie Okręgowym w Warszawie.  Jako pierwszy o pozwie na 9 mln euro i o zarzutach które mają się w nim znajdować, napisał "Der Spiegel". Przedstawiciele Roberta Lewandowskiego uważają, że przygotowanie tej publikacji, pytania wysyłane Robertowi Lewandowskiemu, mogły być elementem nacisku, by skłonić jednak Lewandowskich do porozumienia z Kucharskim. A publikację tekstów "Spiegla" uważają za realizację groźby szantażu nagranej w rozmowach w Monachium i Warszawie. Prowadząca śledztwo prokuratura w Warszawie planowała przesłuchanie dziennikarza Spiegla Rafaela Buschmanna. 15 grudnia sąd ma się zająć zażaleniami prawników Cezarego Kucharskiego na zatrzymanie, środki zapobiegawcze i stawiane zarzuty.  

Krzysztof Piątek w Hercie BerlinOceny Krzysztofa Piątka mówią wszystko! Ten tytuł mógł trafić tylko do Polaka