Rummenigge nie wierzył w to, co widzi. Stoperzy rywali schowali Lewandowskiego do kieszeni

Bayern zmęczony, a RB Lipsk z ważniejszymi meczami na głowie? Ależ skąd! Nie było żadnych wymówek. Był znakomity mecz: z sześcioma golami, zwrotami akcji, nieoczywistymi bohaterami. I problemem z oceną Roberta Lewandowskiego, bo chociaż przez cały mecz był niewidoczny, to pomógł Bayernowi zdobyć dwie bramki. Skończyło się remisem 3:3.

Zanim główna bohaterka popularnego serialu "Gambit Królowej" zasiadała do szachownicy, rozgrywała partię w swoim umyśle: wyobrażała sobie figury, przesuwała je po suficie, planowała i analizowała błędy. A później myśli z sufitu przenosiła na szachownicę. I tak wygrywała z najlepszymi. Julian Nagelsmann, trener RB Lipsk, w środowisku od dawna uchodzący za wizjonera, przyznał się do czegoś podobnego. - Mam pomysł na mecz z Bayernem, właściwie już go rozegrałem w swojej głowie i wyszło to bardzo dobrze. Chcemy zagrać odważnie - mówił na konferencji prasowej. Ale czy tam - w jego głowie - ten mecz był aż tak porywający? 

Zobacz wideo "To jest po prostu niemożliwe. Ja na miejscu Szczęsnego zrezygnowałbym z reprezentacji"

Wszechobecny chaos

Nagelsmannowi chodziło o wywołanie chaosu, w którym Bayern przynajmniej kilka razy się zgubi. Figury poustawiał więc tak, że nawet nie było wiadomo, czy jego zespół będzie grał trójką, czy czwórką obrońców i który z pomocników wejdzie w buty środkowego napastnika. Emil Forsberg co chwilę zmieniał się w ataku z Christopherem Nkunku i Justinem Kluivertem. Szybcy skrzydłowi zbiegali do środka i rzucali wyzwanie powolnym stoperom Bayernu, a sam Nagelsmann wciąż dorzucał do pieca: zmieniał ustawienie i pozycje poszczególnych piłkarzy, w drugiej połowie wprowadził klasycznych napastników i zaczął grać zupełnie inaczej. Początkowo działało to znakomicie, bo już pierwsza kontra dała Lipskowi prowadzenie, ale z czasem Bayern - chociaż z pewnością miał na ten mecz inny pomysł - sam zaczął korzystać z tego ogólnego zamieszania. Jamal Musiala zastąpił kontuzjowanego Javiego Martineza i zaraz po wejściu strzelił wyrównującego gola. Cztery minuty później Robert Lewandowski podał do Kingsleya Comana między nogami Dayota Upamecano, ten błyskawicznie zagrał do Thomasa Muellera, Niemiec od razu uderzył na bramkę i było 2:1 dla Bayernu.

Bebetto AZS AJD - KTS Siarka Tarnobrzeg. Pierwszy mecz o złoty medal Drużynowych Mistrzostw PolskiPolki niedawno wygrały Ligę Mistrzyń, teraz rezygnują z gry! "Boimy się"

Trener RB Lipsk mówił co prawda, że mecz z Bayernem, choć niezwykle prestiżowy, nie jest najważniejszy. Wtorkowe spotkanie z Manchesterem United, które przesądzi o tym, kto awansuje do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, miało priorytet. - Z Bayernem możemy wygrać, z United musimy - oceniał. Ale jego piłkarze grali, jakby jutra miało nie być. Takie dwa szybkie ciosy od Bayernu zachwiałby niejednym, tymczasem oni odpowiedzieli kolejnymi atakami. Dwie minuty później znów remisowali, a zaraz po przerwie wyszli na prowadzenie: Forsberg (177 cm) wbiegł między wyższych o kilkanaście centymetrów obrońców Bayernu i głową skierował piłkę do siatki. Tego nie mógł wymyślić nawet Nagelsmann.

I już do końca meczu zachwycało tempo gry i rozmach obu drużyn. Dywagacje z całego tygodnia - czy to dobry moment na spotkanie lidera z wiceliderem Bundesligi, skoro Bayern ostatnie mecze gra z językiem wyciągniętym do samej ziemi, a piłkarze Lipska będą między arcyważnymi meczami w Lidze Mistrzów - okazały się zupełnie nieuzasadnione. Chłodna kalkulacja ustąpiła miejsca emocjom. Oglądaliśmy najlepszy mecz w tym sezonie Bundesligi. Piłkarzy chwilami ponosiło: Tony Adams tak zawzięcie gonił piłkę po swoim niedokładnym podaniu do Forsberga, że tym zagraniem mało sam siebie nie wypuścił na czystą pozycję. Suele rozpędzał się w tempie przeładowanej ciężarówki, ale na szczęście do piłki miał znacznie bliżej i zdołał do niej dopaść ułamek sekundy przed Amerykaninem. Nawet Neuer - ostoja Bayernu i znakomicie grający nogami bramkarz - tak przyjmował piłkę, że odskakiwała mu na półtora metra. Po godzinie realizator pokazał przecierającego okulary Karla-Heinza Rummenigge, jakby też nie wierzył w to, co widzi.

Niewidoczny Robert Lewandowski. Obrońcy Lipska nie opuszczali go na krok 

Było to przede wszystkim święto ofensywnej piłki pełne akcji, po których można było cmokać z zachwytu. Po stronie Lipska zachwycali jednak stoperzy: Dayot Upamecano i Ibrahima Konate schowali Roberta Lewandowskiego do kieszeni. Dopóki stał blisko nich - cierpiał. Nie opuszczali go bowiem na krok, grali ostro, bardzo skutecznie. Tylko raz pozwolili mu dotknąć piłkę w polu karnym. Ale ta statystyka nie mówi wszystkiego o jego występie, bo tę absolutną koncentrację obrońców Lipska na Lewandowskim wykorzystywali jego koledzy. Gdy kwadrans przed końcem Coman dośrodkował w pole karne, przy Polaku stało dwóch obrońców, dzięki czemu Mueller wbiegający za jego plecy był sam. A że głową gra doskonale, to Bayern znów doprowadził do remisu. Bez udziału Lewandowskiego, a jednak w dużej mierze dzięki niemu.

Akcja Prestiżowa nagroda od UEFA dla najbardziej różnorodnej ligi piłkarskiej w Polsce!

Czuło się, że remis 3:3 nikogo nie zadowala: Bayern ruszył po więcej, Lipsk tylko czekał, by wyprowadzić kolejną zabójczą kontrę. Lecz więcej fajerwerków już nie było. Bayern dziesiąty raz z rzędu nie przegrał w meczu z wiceliderem i utrzymał dwupunktową przewagę na RB Lipsk.

Bayern Monachium - RB Lipsk 3:3 (2:2)

Gole: Jamal Musiala (30), Thomas Mueller (34, 75) - Christopher Nkunku (19), Justin Kluivert (36), Emil Forsberg (48)

Składy: 

Bayern: Manuel Neuer - Benjamin Pavard, Jerome Boateng (84. Chris Richards), Niklas Suele, David Alaba - Javi Martinez (25. Jamal Musiala), Leon Goretzka, Leroy Sane (64. Serge Gnabry), Thomas Mueller, Kingsley Coman (83. Douglas Costa) - Robert Lewandowski.

Lipsk: Peter Gulacsi - Angelino, Dayot Upamecano, Ibrahima Konate, Nordi Mukiele (72. Dani Olmo) - Marcel Sabitzer (72. Kevin Kampl), Amadou Haidara (78. Alexander Sorloth), Tyler Adams, Christopher Nkunku - Emil Forsberg (62. Yussuf Poulsen), Justin Kluivert (78. Willi Orban).

Więcej o: