Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sfrustrowany Robert Lewandowski. Najpierw był zły, a potem zrezygnowany

Piłkarze Bayernu w meczu z Werderem mieli odreagować reprezentacyjne frustracje - Niemcom nie wyszło z Hiszpanią, Lewandowskiemu z Włochami i Holandią. Grupowa terapia nic jednak nie dała, bo rywale przez kilkanaście dni przygotowań znaleźli sposób na zatrzymanie mistrzów. Skończyło się remisem 1:1.

Założę się, że gdyby zrobić zbliżenie na twarz Roberta Lewandowskiego po tym, jak chybił w jedynej dogodnej sytuacji, większość kibiców obstawiałby, że zdjęcie zostało zrobione podczas meczu reprezentacji Polski. Złość, a po chwili rezygnacja wynikająca ze świadomości, że więcej okazji do strzelenia gola może już nie być. Problemy znane mu z kadry, ale dawno niewidziane w Bayernie. I chociaż wszyscy dookoła niego grali rzecz jasna lepiej, to on sam może mieć podobne odczucia jak po meczu Polski z Włochami. Rzadko dostawał piłkę, okazji do strzelenia gola właściwie nie miał. Miał za to sporo uwag do kolegów.

Zobacz wideo Sensacja w Monachium! Zobacz skrót meczu Bayern - Werder [ELEVEN SPORTS]

Z przełamania nici. Bayern zremisował z Werderem

Werder miał być dla piłkarzy Bayernu workiem treningowym do wyładowania złości po nieudanej przerwie reprezentacyjnej. Niemcy wrócili do klubu załamani po porażce 0:6 z Hiszpanią, Robert Lewandowski sfrustrowany, bo w meczach z Włochami i Holandią nie miał ani jednej sytuacji do strzelenia gola. W Bayernie miało być po staremu - mnóstwo okazji dla Polaka i kilku kolegów pracujących na jego rekordy, dla Manuela Neuera czyste konto, dla Hansiego Flicka kolejna wygrana do kolekcji. Akurat świętował 50. mecz w roli trenera Bayernu, więc o jego niezwykłych osiągnięciach mówiło się jeszcze częściej: 45 zwycięstw, remis i trzy porażki - żaden trener w historii Bayernu nie zaczął pracy w takim stylu.

Sensacja w Monachium! Pierwszy taki mecz Bayernu od 10 latSensacja w Monachium! Pierwszy taki mecz Bayernu od 10 lat

Ale Werder zepsuł ten koncert życzeń. A Flick poniekąd się tego spodziewał, bo już na przedmeczowej konferencji zwracał uwagę, że rywale mieli wiele czasu na przygotowanie się do tego meczu, za to jemu na kilkanaście dni cała drużyna rozjechała się po świecie. W dodatku na dłużej wypadli z kadry kontuzjowani Joshua Kimmich i Corentin Tolisso. Niemiec od początku sezonu był najlepszym piłkarzem Bayernu, jego brak musiał być widoczny, ale mimo wszystko wynik i przebieg meczu zaskakują. W ostatnim sezonie Bayernowi przyjemnie grało się z Werderem: w grudniu było 6:1, a w czerwcu zwycięstwo przyklepujące mistrzostwo Niemiec. Ale w sobotę na Allianz Arenę wyszedł inny zespół: zdyscyplinowany, bardzo uważny, z jasnym pomysłem na to, jak skarcić gospodarzy szybkim kontratakiem. 

Neuer robił, co mógł. Miał kilka znakomitych interwencji, ale i tak został w końcu pokonany przez Maximiliana Eggesteina. To, że jako jedyny piłkarz Bayernu nie może mieć do siebie żadnych pretensji, bo wybronił zespołowi ten remis, dużo mówi o przebiegu meczu. Zespół Flicka częściej utrzymywał się przy piłce, jednak był bardzo jednostajny. Rzadko przyspieszał, zaskoczył tylko raz - gdy Leon Goretzka z głębi pola dośrodkował na dalszy słupek, a Kingsley Coman uciekł obrońcom i strzelił wyrównującego gola. Wydawało się, że Bayern pójdzie za ciosem: do końca pozostawało pół godziny, Flick momentalnie wprowadził na boisko trzech świeżych piłkarzy, ale od tego momentu znów lepsze okazje miał Werder. Kto po tym meczu ma większy niedosyt? Mimo wszystko goście z Bremy.

Kapitalna interwencja Manuela NeueraManuel Neuer przeszedł samego siebie! Klasa kosmiczna [WIDEO]

Wnioski identyczne jak po meczach reprezentacji Polski

Sam Lewandowski też miał pozytywne wspomnienia z meczów z Werderem: w szesnastu spotkaniach strzelił 19 goli. Domyślamy się, że wracał do Monachium z nadzieją, że wreszcie pogra w piłkę i trafi do siatki. Tymczasem zmienili się koledzy dookoła, ale zmartwienia pozostały te same, frustracja mogła tylko wzrosnąć. Nie miał metra wolnej przestrzeni, rzadko docierały do niego podania od kolegów. Mówimy o zupełnie innej części boiska, bo w reprezentacji Lewandowski większość czasu spędza przy linii środkowej, a w meczu z Werderem rzadko wychodził z pola karnego rywali, ale problem odcięcia od kolegów był podobny. Polak oddał raptem dwa strzały - oba niecelne, z trudnych pozycji. Przez większość meczu miał typowo reprezentacyjne zadania: przepychanie się z obrońcami i próba zgrania piłki do skrzydłowych. 

Lewandowski miał rozgrywać. I nie wyszło

I reagował podobnie jak w meczach kadry - schodził coraz głębiej, by samemu wziąć się za rozgrywanie piłki. Dostrzegł to Flick i wpuścił na boisko Erica Choupo-Motinga, by Lewandowski ostatnie kilkanaście minut spędził za jego plecami. Większego pożytku z tego nie było. Ostateczne wnioski? Znów - jak z meczów naszej reprezentacji - koledzy nie pomogli Lewandowskiemu, ale i on niczym szczególnym się nie wyróżnił.