Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kibic Bayernu nie żartuje: Jestem drugim Robertem Lewandowskim. "To jest szalone"

- Jestem drugim Robertem Lewandowskim - mówi kibic Bayernu w rozmowie z monachijskim Abendzeitung. I wcale nie jest to żaden szaleniec.

Historię Roberta Lewandowskiego - kibica, który przed laty, w 1989 roku, wyjechał z Polski i zamieszkał w Monachium - opisał tamtejszy Abendzeitung. Zaczyna się od meczu z 5 lutego, kiedy Bayern grał z Hoffenheim (4:3) w trzeciej rundzie Pucharu Niemiec. "Kiedy Lewandowski strzelił gole na 3:1 i 4:1 cały stadion, czyli ponad 70 tys. gardeł, krzyknął: "Rooooooo-bert Leeeeewandowskiiii!". Bardzo miłe uczucie - wspomina Robert, który mecz Lewandowskiego oglądał z trybun wraz z 25-letnim synem Emilem, kibicem Borussii Dortmund.

Zobacz wideo

Robert Lewandowski w meczu z HolandiąTo największa zasługa Lewandowskiego. Pogłoski i przecieki są przesadzone

Listy do Lewandowskiego, które przychodzą z całego świata

Robert, w przeciwieństwie do syna Emila, jest kibicem Bayernu. Faktycznie nosi to samo imię i nazwisko, co najlepszy napastnik na świecie, ale podobieństw między nimi jest więcej. Bo drugi Lewandowski - jak pisze o nim Abendzeitung - nie tylko pochodzi z Polski, ale stamtąd jest także jego żona, która tak jak żona Lewandowskiego ma na imię Anna. - Kiedy idę z ojcem na zakupy do sklepu meblowego i sprzedawca czyta jego imię i nazwisko, zawsze się uśmiecha - mówi Emil.

Kibic Robert dostaje też korespondencję od fanów, apele o darowizny, a kiedyś nawet list z kasy chorych, który miał trafić do napastnika Bayernu. - Zaczęło się od telefonów - mówi Emil. - A kiedy Lewy przeniósł się do Bayernu, było tego coraz więcej i więcej. Przychodziły do nas listy z całego świata. Z Chin, Japonii, Szwecji, USA, Polski czy Szwajcarii. To jest naprawdę szalone - dodaje Emil. I wspomina, że kiedyś do ich domu w Haidhausen - modnej monachijskiej dzielnicy - przyszła przesyłka z koszulką Bayernu z prośbą o jej podpisanie albo prezent od jednej z niemieckich firm: butelka na wodę dla niemowląt.

Kuriozalna sytuacja w Serie CTrenera poniosło! Wszedł na murawę i zabrał piłkę. "Nie myślałem o tym" [WIDEO]

Bycie mylonym z Robertem Lewandowskim nie zawsze jest tak zabawne

Ale bycie mylonym z Robertem Lewandowskim nie zawsze bywa zabawne. - Trafiali się ludzie, którzy dzwonili do nas kilkanaście razy dziennie, 17 lub 18 razy. To imię i nazwisko taty jest dla nas zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem - mówi Emil. I zdradza, że jego rodzina już kilkukrotnie musiała zmieniać numer telefonu stacjonarnego i że nie można już się do nich dodzwonić z anonimowych numerów.

Mimo wszystko dominuje jednak duma. Szczególnie u Roberta. - Byłem bardzo szczęśliwy, kiedy Lewandowski przeprowadził się z Dortmundu do Bayernu. Chciałbym go kiedyś spotkać. Tym bardziej że jest moim ulubionym zawodnikiem, gra w moim ukochanym klubie i reprezentacji - kończy Robert.

Lewandowski to jedno z najpowszechniejszych polskich nazwisk. Obecnie jest siódme pod względem popularności. Szacuje się, że nosi je około 120 tys. Polek i Polaków.

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .