Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Angela Merkel pod ostrzałem po kolejnych obostrzeniach. Prezes Borussii: Nasz koniec jest blisko

Prezes Borussii Dortmund Hans-Joachim Watzke krytykuje rząd Angeli Merkel, który zamknął dla widzów niemieckie stadiony. - Futbol nie jest motorem pandemii. Jeśli nie będziemy grać, nasz koniec jest blisko - przekonuje Watzke. W sobotę jego Borussia zmierzy się przy pustych trybunach z Bayernem Monachium.

Druga fala pandemii uderzyła w Niemcy z dużą mocą. Nasi zachodni sąsiedzi notują jeden z największych przyrostów nowych przypadków zakażeń. Tylko w piątek przybyło prawie 23 tys. zakażonych (ósme miejsce na świecie). Rząd Angeli Merkel stara się zapanować nad sytuacją. W tym celu wprowadza nowe obostrzenia, które dotykają także sport. Od początku listopada wszystkie rozgrywki, w tym także mecze Bundesligi, odbywają się bez kibiców. Tak może być przynajmniej przez miesiąc, bo jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie po dwóch tygodniach, ograniczenia mogą zostać przedłużone. Zakazano także organizowania masowych imprez amatorskich. Merkel tłumaczy, że to konieczne, bo jeśli tempo zakażeń nie spadnie, za kilka tygodni zabraknie miejsc w niemieckich szpitalach.

Zobacz wideo Zobacz, jak Borussia rozbiła Schalke:

Watkze krytykuje Merkel

Brak kibiców na stadionach Bundesligi to nie nowość. Od kilku miesięcy mecze w Niemczech rozgrywane są albo bez widzów, albo z ograniczoną liczbą od kilkuset do kilku tysięcy. Nie wszystkim to się podoba. Największym krytykiem nowych obostrzeń wprowadzonych przez rząd federalny jest prezes Borussii Dortmund, Hans-Joachim Watzke. - Podobnie jak miasto i instytut zdrowia w Dortmundzie, mamy zupełnie inne zdanie na ten temat. Jesteśmy przekonani, że posiadamy sprawdzoną koncepcję walki z pandemią. Niemniej jednak ugniemy się przed tą decyzją i wprowadzimy ją w życie - narzeka głośno Watzke.

Erling Haaland pobił rekord Ligi Mistrzów! Brutalne strzelanieErling Haaland pobił rekord Ligi Mistrzów! Brutalne strzelanie

Borussia musi rozgrywać mecze na stadionie Signal Iduna Park bez publiczności. W tym to najbliższe w sobotę z Bayernem Monachium. Wściekły Watzke napisał list otwarty do kibiców Borussii. - Ta decyzja uderza w nas mocno. Głównie emocjonalnie, ponieważ nie ma na świecie nic lepszego niż gra w BVB dla was, fanów - przekonuje.

Prezes Borussii o widmie upadku niemieckich klubów

Ponownie wyraża krytyczne zdanie o nowych obostrzeniach: "Nikt nie został zakażony na świeżym powietrzu. Udowodniono, że zawodowa piłka nożna nie jest motorem pandemii. W tym kontekście trudno jest zaakceptować, że fakty się nie liczą". Nie przywołał jednak konkretnych analiz. Kanclerz Merkel przyznała z kolei kilka dni temu, że 75 procent nowych zakażeń w Niemczech nie jest już wykrywalnych. W takiej sytuacji trudno jest udowodnić, czy nikt z przebywających na stadionie w Dortmundzie, czy innym obiekcie nie miał koronawirusa.

W połowie października Watzke w studiu ZDF mówiąc o rozgrywkach Bundesligi, alarmował: "To musi trwać. Potrzebujemy przynajmniej tych spotkań bez kibiców." I opisał najgorszy scenariusz dla ligi: "Jeśli nie będziemy grać, nasz koniec jest blisko". Twierdzi, że ponowne wstrzymanie Bundesligi grozi śmierciom niektórym klubom. Watzke uważa, że działania rządu to "populistyczne uderzenie w piłkę nożną". W ten sposób skomentował słowa Merkel z zeszłego tygodnia. Ta stwierdziła: "Możesz rozważyć, czy chcesz wpuścić mniej ludzi na stadion, czy w ogóle nie rozgrywać spotkań". Na Islandii już kilka dni temu przerwano rozgrywki ligowe i wyłoniono nowego mistrza. To pierwszy kraj na świecie, który w nowym sezonie zdecydował się na takie rozwiązanie.

Borussia rozbiła Schalke w derbach Westfalii. Klub Piątka znów z porażkąBorussia rozbiła Schalke w derbach Westfalii. Klub Piątka znów z porażką

Kanclerz Merkel zaapelowała do obywateli o ograniczanie kontaktów i mniej podróży. Tymczasem kluby w Europie grają w najbliższych tygodniach na zmianę w ligach krajowych i Lidze Mistrzów/Lidze Europy. Do tego po najbliższym weekendzie kolejna przerwa reprezentacyjna. Piłkarze rozjadą się po całym świecie, często w rejony najbardziej zagrożone pandemią.

Kłopoty finansowe Borussii

Nerwy Watzke są zrozumiałe, bo jego klub ma coraz większe kłopoty finansowe. Borussia wyraźnie odczuwa skutki pandemii. W pierwszym kwartale sezonu 2020/2021 zanotowała stratę 35,8 mln euro. To dane od samego klubu, który jako jeden z nielicznych w Europie jest notowany na giełdzie i ma obowiązek raportowania. BVB tłumaczy stratę późniejszym rozpoczęciem rozgrywek, brakiem kibiców na stadionach i zmianami w dystrybucji pieniędzy z praw telewizyjnych. Borussia zamknęła poprzedni sezon ze stratą prawie 44 mln euro. - Mamy ogromną strukturę kosztów i oczywiście w pewnym momencie musimy znowu zacząć zarabiać. Za każdy mecz u siebie bez widzów tracimy nawet milion euro - tłumaczy Watzke, cytowany przez "Die Welt".

Szef BVB mimo krytycznych słów pod adresem kanclerz Merkel i kłopotów finansowych klubu kończy list do kibiców pojednawczymi słowami: Nowe obostrzenia zostaną przez nas przyjęte, abyśmy razem przeszli przez ten trudny czas. Dbajmy o siebie i naszych sąsiadów, zachowujmy dystans, nośmy maski, unikajmy zgromadzeń, prywatnych imprez. Pokonaj wirusa tak, jakby to był napastnik przeciwnika w twoim polu karnym.

Początek sobotniego meczu Borussia Dortmund - Bayern Monachium o 18:30. Relacja w Sport.pl.