Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

283 dni wstydu zasłużonego niemieckiego klubu. "Świnie w rzeźni mają więcej chęci do walki"

Jeszcze niedawno Schalke Gelsenkirchen zaliczane było do ścisłej czołówki Bundesligi i marzyło o regularnej grze w Lidze Mistrzów. Dziś klub z Veltins Areny jest jednym z głównych kandydatów do spadku, borykając się z olbrzymimi problemami finansowymi.

283 - już tyle dni na ligowe zwycięstwo czekają kibice Schalke. Siedmiokrotni mistrzowie Niemiec ostatni raz wygrali w Bundeslidze 17 stycznia, kiedy pokonali u siebie Borussię Moenchengladbach 2:0. Od tamtej pory zespół zespół z Veltins Areny zaliczył 21 meczów bez zwycięstwa, pogrążając się w prawdopodobnie największym kryzysie w historii klubu.

Zobacz wideo Borussia Dortmund rozbiła Schalke. Zobacz skrót meczu [ELEVEN SPORTS]

"Piątoligowiec był odważniejszy"

W sobotę zespół Manuela Bauma przegrał w prestiżowych derbach Westfalii z Borussią Dortmund 0:3. O wyniku zdecydowały gole z drugiej połowy strzelone przez Manuela Akanjiego, Erlinga Haalanda oraz Matsa Hummelsa. "Chociaż były to derby, to spotkanie wyglądało jak rywalizacja wielkiego klubu z amatorami" - napisał po meczu "Bild", w którym czytaliśmy też o "najbardziej nierównych derbach w historii".

Schalke w Dortmundzie zagrało bardzo defensywnie, co przynosiło niezły skutek do utraty pierwszego gola. Później zespół Bauma był już jednak bezradny, a statystyki z derbów są dla niego brutalne. Schalke miało zaledwie 25 proc. posiadania piłki, wymieniając raptem 188 podań przy 724 Borussii! Szokujące jest też to, że goście mieli tylko cztery kontakty z piłką w polu karnym rywala, zaliczając je wszystkie w pierwszej połowie.

- Naszym największym problemem jest brak pewności siebie. Musimy dłużej utrzymywać się przy piłce i grać odważniej. Inaczej nie będziemy zdobywać bramek. Najpierw jednak musimy poradzić sobie z naszymi głowami - powiedział po meczu obrońca Schalke, Bastian Oczipka.

- Nie byli żadnym rywalem dla Borussii. Przypominało mi to ostatni mecz Bayernu z piątoligowym Dueren w Pucharze Niemiec. Z tą różnicą, że Dueren było odważniejsze - dodał w studiu "Sky" były reprezentant Niemiec, Lothar Matthäus.

Schalke blisko niechlubnego rekordu Bundesligi

Derby z Borussią Dortmund były już 21. ligowym meczem Schalke bez zwycięstwa. To druga najgorsza seria w historii Bundesligi. Gorzej prezentowała się tylko Tasmania Berlin, która w sezonie 1965/66 zaliczyła 31 spotkań bez zwycięstwa. Sytuacja w klubie z Veltins Arena jest fatalna i na razie nic nie wskazuje na rychłą poprawę.

Chociaż problemy Schalke trwają od wielu miesięcy, to nasilenie ich efektów widoczne jest w tym roku. Jeszcze po rundzie jesiennej poprzedniego sezonu drużyna prowadzona wówczas Davida Wagnera zajmowała piąte miejsce w tabeli z taką samą liczbą punktów, co Borussia Dortmund. W Gelsenkirchen mogli więc marzyć nawet o powrocie do Ligi Mistrzów, jednak beznadziejna seria meczów bez zwycięstwa sprawiła, że Schalke spadło na 12. miejsce w tabeli.

Problemem klubu nie były jednak tylko kwestie sportowe. Na Veltins Arenie musieli się też martwić o finanse oraz kwestie obyczajowe, które dotknęły byłego już prezesa klubu, Clemensa Toenniesa. Należąca do jego koncernu ubojnia przez fatalne warunki sanitarne stała się jednym z największych siedlisk koronawirusa w Niemczech. Fatalna sytuacja wokół Clemensa i jeszcze gorsze wyniki zespołu Wagnera sprawiły, że kibice rozpoczęli protest, który pod koniec czerwca doprowadził do dymisji prezesa. 

Kryzysu w klubie nie przetrwał też Wagner, który zwolniony został miesiąc temu po kompromitujących porażkach 0:8 z Bayernem Monachium i 1:3 z Werderem Brema w dwóch pierwszych kolejkach Bundesligi. Baum, czyli jego następca, na razie radzi sobie niewiele lepiej. Poza 0:3 w derbach z BVB jego zespół przegrał też 0:4 z RB Lipsk i zremisował 1:1 z Unionem Berlin. 

Po pięciu kolejkach Schalke z punktem na koncie zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli z katastrofalnym bilansem bramkowym 2:19. Nikt w Bundeslidze nie broni i atakuje tak fatalnie. Zespół Bauma w tabeli wyprzedza tylko FSV Mainz, które wciąż czeka na pierwszy punkt.

"Świnie w rzeźni Toennisa mają więcej chęci do walki"

Z czego wzięły się obecne problemy Schalke? "Obsesja na punkcie utrzymania się w czołowej czwórce ligi sprawiła, że klub odszedł od tradycji szkolenia i promowania młodych, bardzo utalentowanych zawodników. Krótkowzroczność i stawianie na szybki sukces zabiło długofalowe spojrzenie, które było siłą Schalke. Nowe podejście do klubu zarówno na boisku, jak i poza nim, sparaliżowało go i uczyniło z niego jednego z najpoważniejszych kandydatów do spadku. Dopóki nie zmieni się filozofia klubu, żaden trener nie uratuje go przez klęską" - tak o Schalke pisało "Deutsche Welle" zaraz po zwolnieniu Wagnera.

Rzeczywiście dziś w klubie próżno szukać piłkarzy takich jak Manuel Neuer, Mesut Oezil, Joel Matip, Sead Kolasinac, Thilo Kehrer, Julian Draxler czy Leroy Sane, którzy dawali Schalke nie tylko jakość, ale też w większości pieniądze z transferów do innych klubów. Jako jedną z przyczyn zapaści klubu "Bild" podawał również brak w obecnej kadrze zawodników, którzy identyfikowaliby się z klubem. 

To właśnie brak zaangażowania i chęci do gry w Schalke zarzucali drużynie kibice na rozmowie motywacyjnej po meczu z Unionem Berlin. O ile tamo spotkanie odbyło się w miarę spokojnej atmosferze, o tyle negatywne emocje wzięły górę po derbach z Borussią. "Świnie w rzeźni Toennisa mają więcej chęci do walki" - taki napis widniał na transparencie przygotowanym przez kibiców, który "przywitał" graczy Schalke pod stadionem w sobotni wieczór.

Finansowa katastrofa

Zmiana filozofii prowadzenia klubu, nietrafione, drogie transfery i fatalne wyniki w lidze wpędziły Schalke w wielkie kłopoty finansowe. Kiedy wiosną nie wiadomo było, czy rozgrywki Bundesligi zostaną wznowione, to właśnie klub z Gelsenkirchen wskazywany był jako ten, który może upaść jako pierwszy.

Schalke wciąż ma około 200 milionów euro długu. - W połowie marca opublikowany został raport finansowy, z którego wynikało, że tylko w poprzednim roku klub stracił 26 milionów euro. Jeszcze przed wybuchem pandemii przewidywano, że ten rok również przyniesie Schalke kilkadziesiąt milionów euro straty. Z pewnością można założyć, że przez obecną sytuację, te straty będą dużo większe, niż początkowo zakładano - mówił nam Tomasz Urban, ekspert stacji Eleven Sports.

I dodał: W ciągu ostatnich trzech lat Schalke dwukrotnie nie zakwalifikowało się do europejskich pucharów. Dla klubu to duża strata nie tylko z powodu braku pieniędzy od UEFA, ale też braku wpływów z dnia meczowego. Przeczytałem kiedyś, że Schalke musi rozegrać przynajmniej 25 meczów na własnym stadionie, by ten nie przyniósł strat w sezonie. Oznacza to osiem spotkań poza Bundesligą, więc bez dobrej gry w europejskich pucharach, ten cel jest niemożliwy do osiągnięcia.

- W ciągu ostatnich trzech sezonów klub stracił 65 milionów euro na samych transferach. Schalke kupowało piłkarzy za spore kwoty, a oddawało ich za grosze lub za darmo. W ostatnich latach w ten sposób odeszli m.in. Joel Matip, Leon Goretzka, Max Meyer czy Sead Kolasinac. Latem zrobił to Alexander Nuebel.

- Ich problemem jest też struktura budżetu. Ponad 40 procent stanowią pensje zawodników. To bardzo dużo, jak na niemieckie warunki. W sezonie 2018/19 klub wydał na pensje 123 miliony euro, kiedy jego całkowity budżet wynosił 275 milionów euro. Schalke cierpi przez swoją manię wielkości i chęć rywalizacji z Borussią Dortmund.

Schalke wydało mnóstwo pieniędzy, jednak w żaden sposób nie przełożyło się to na wyniki sportowe. Kupowanie drogich piłkarzy, oddawanie własnych za grosze i zajmowanie miejsc poza europejskimi pucharami nakręciło spiralę, która doprowadziła Schalke na skraj bankructwa i zrobiła z niego faworyta do spadku. Do tego jeszcze co prawda daleko, ale zespół Bauma musi szybko odbić się od dna. Najlepiej już w piątkowym meczu z beniaminkiem ze Stuttgartu.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Czytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .