Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Szef Bayernu mocno: Futbol nie należy do kibiców. Czytam tylko "żądamy tego, żądamy tamtego"

- Futbol nie należy do kibiców. Kibice są częścią futbolu, ale on do nich nie należy. A doszliśmy już niestety do takiego punktu, że czytam tylko u ultrasów: żądamy tego, żądamy tamtego - mówi w "SportBildzie" szef Bayernu Karl-Heinz Rummenigge.

- Żyjemy teraz kulturze ciągłych żądań. A  jeśli te żądania nie są spełniane, to ktoś robi cyrk. Tak się nie da poważnie dyskutować. Czytam u ultrasów tylko: żądamy tego, żądamy tamtego. Teraz chcą się już mieszać do sprawy podziału pieniędzy z praw telewizyjnych. Ale jeśli ktoś tylko żąda, a nigdy nie jest gotowy przyjąć na siebie jakieś zobowiązania i odpowiedzialność, to jest to ślepa uliczka – mówi Karl-Heinz Rummenigge w „SportBildzie” o postawie niemieckich ultrasów.

Również ultrasów Bayernu, którzy regularnie na swoich transparentach krytykują szefów klubu, w tym Rummenigge, za chciwość, biznesy z Katarem, czy też za stawanie w obronie znienawidzonego na niemieckich stadionach właściciela Hoffenheim, Dietmara Hoppa.

Zobacz wideo Napoli - Milan 2:2. Skrót spotkania [ELEVEN SPORTS]

Wsparcie Bayernu dla Hoppa „Gestem roku” według „SportBilda”. Ale kibiców rozwścieczyło

Wojna kibiców z Hoppem i wywieszanie obrażających go transparentów  stały się przyczyną poważnego kryzysu w tym sezonie Bundesligi. Zaczęło się pod koniec lutego, gdy został przerwany mecz  Bayernu z Hoffenheim: trener Bayernu Hansi Flick, kiedyś szkoleniowiec Hoffenheima, próbował przekonać kibiców by schowali transparent obrażający Hoppa, prosili o to również piłkarze i działacze Bayernu. A Rummenigge w loży stadionu pocieszał towarzyszącego mu Hoppa. Kibice nie chcieli ustąpić, więc piłkarze dokończyli mecz bez walki, podając sobie piłkę na stojąco.

To jeszcze bardziej ochłodziło relacje Rummenigge z ultrasami Bayernu. Ale „SportBild” za to co się wtedy stało, przyznał właśnie Rummenigge i Hoppowi nagrodę „Gestu roku”. A wręczenie nagrody stało się pretekstem do wspólnego wywiadu Rummenigge i Hoppa. Wywiadu, po którym szefowi Bayernu nie przybędzie przyjaciół w kibicowskich sektorach. Szef Bayernu krytykuje kibiców za brak pokory, chęci do dialogu, podważa sens zwalczania przez nich tego, co nazywają "modern football". Dla nich oznacza to zepsucie, rządy pieniądza i ignorowanie kibiców.  

- Jak wszystko w życiu, także i futbol się rozwija. Jeśli ktoś myśli, że my tu w Niemczech mamy obowiązek mieć do tego jakieś odmienne podejście, ten jest w błędzie - mówi Rummenigge. Jego zdaniem, kibicom brakuje pokory. – Powstała teraz taka inicjatywa kibiców, nazwała się „Unser Fussball” („Nasz futbol” to inicjatywa ponad 2 tysięcy fanklubów, które razem wezwały władze niemieckiego futbolu i Bundesligi do reform -  red.). Moim zdaniem, to taka średnio skromna nazwa. Do kogo należy futbol? Moim zdaniem najbardziej do tych, którzy w piłkę grają, nieważne na jakim poziomie. Kibice są częścią futbolu, ale futbol do nich nie należy - mówi Rummenigge.

A Hopp dodaje, że kiedyś wierzył, iż wyzwiska pod jego adresem z czasem się kibicom Bundesligi znudzą. - Ale w meczu z Bayernem zrozumiałem: nie ma szans. Jeśli już nawet fani Bayernu to robią, z którymi nie miałem wcześniej problemów, to nie ma nadziei.