Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Szef ochrony skomentował wyproszenie Haalanda z baru. "Nie był pijany". Poszło o coś innego

- Erling Haaland wykazał pełne zrozumienie dla całej sytuacji i chętnie współpracował - powiedział portalowi Goal.com Christopher Naesheim, szef ochrony norweskiego klubu, z którego piłkarz Borussii Dortmund został wyproszony.

W sobotę 12 lipca w mediach można było zobaczyć nagranie, na którym Erling Haaland jest wyprowadzany z klubu nocnego. Jaki był powód? Spekulowano, że to dlatego, bo norweskie lokale są nocą otwarte dla osób powyżej 21. roku życia, a Haaland urodził się w 2000 roku i ma niespełna 20 lat. Z kolei "Daily Mail" pisał, że: "Erling znalazł się w tarapatach. Na materiale wideo widać ochroniarza klubu, który wypycha Haalanda z lokalu. Piłkarz był wyraźnie rozgniewany i próbował się kłócić". Teraz poznaliśmy wersję szefa ochrony lokalu.

Zobacz wideo Cały świat zachwyca się Haalandem. "Dortmund to dla niego przystanek przed wielkimi klubami"

"Nie mieliśmy innego wyjścia"

- Erling nie był pijany. Wykazał pełne zrozumienie dla całej sytuacji i chętnie współpracował. A o co poszło? Ze względu na obecne przepisy dotyczące koronawirusa, pracownicy ochrony nie chcieli zezwolić na gigantyczny tłum, który wytworzył się wokół Haalanda. Kibice nie chcieli przestać prosić go o zdjęcia i nieustannie go zagadywali. W końcu presja stała się tak wielka, że nie mieliśmy innego wyjścia. Musieliśmy poprosić go o odejście - powiedział Christopher Naesheim, szef ochrony, cytowany przez portal Goal.com.

Erling Haaland ma za sobą szalony sezon. Latem Red Bull Salzburg wykupił go z Molde za osiem milionów euro. Norweg pograł w Austrii zaledwie pół roku, po czym trafił do Borussii Dortmund za 20 milionów euro. Wszędzie gdzie grał, to strzelał wiele goli. Łączny bilans napastnika? 40 spotkań, 44 gole i 10 asyst.

Więcej o: