Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polka uznawana za najdroższą piłkarkę świata. "Lot czarterem na rajskie wakacje to nie są realia kobiecej piłki"

Mistrzostwo i Puchar Niemiec już zdobyte, a wkrótce walka o Ligę Mistrzów. A właściwie mistrzyń. Bo tym razem mowa nie o Robercie Lewandowskim, a o Ewie Pajor. Jedna z najlepszych piłkarek na świecie chce po raz trzeci zagrać w finale Champions League i wreszcie go wygrać. - Teraz trzeba dobrze odpocząć, bo przez koronawirusa to jest bardzo długi i trudny sezon - mówi Ewa. Odpoczywa w domu, w Polsce. - Lot czarterem na rajskie wakacje to nie są realia kobiecej piłki - tłumaczy.

W sobotę Bayern Monachium z Robertem Lewandowskim w składzie zdobył Puchar Niemiec (4:2 z Bayerem Leverkusen, dwa gole Polaka). Kilka godzin wcześniej takie samo trofeum wywalczył Wolfsburg z Ewą Pajor (po rzutach karnych z Essen, w meczu było 3:3, Polka tym razem nie strzeliła gola). Nasza napastniczka, podobnie jak nasz napastnik, wygrała też niedawno Bundesligę. Teraz on odpoczywa przed wznowieniem Ligi Mistrzów, a ona - Ligi Mistrzyń. 23-latka, która ma już w dorobku m.in. cztery mistrzostwa i pięć Pucharów Niemiec, jest uznawana za najdroższą piłkarkę świata.

Zobacz wideo Popis Roberta Lewandowskiego! Maszyna do strzelania goli [ELEVEN SPORTS]

Łukasz Jachimiak: "Bild" relacjonuje, że po zdobyciu Pucharu Niemiec Robert Lewandowski imprezował do rana. A Ty?

Ewa Pajor: Oczywiście też byłam na imprezie. Miałyśmy zakończenie sezonu. Jeszcze nie całego, bo przed nami dokończenie Ligi Mistrzów. Ale rozgrywki krajowe godnie uczciłyśmy.

Czyli była kolacja, było piwo i wino, a nie oglądanie transmisji męskiego finału?

- Dokładnie tak. Całą drużyną posiedziałyśmy na kolacji w hotelu. Bardzo miło wspólnie spędziłyśmy czas.

Rozmawiałyście o tym, że telewizja nie pokazała, jak odbieracie trofeum, tylko włączyła się już ze studiem przed meczem Bayern - Bayer?

- Usłyszałam od kogoś, że tak się stało. Ale absolutnie się na tym nie skupiałyśmy, nie było wielkiej dyskusji. Liczyło się, że wygrałyśmy mecz i kolejne rozgrywki.

Generalnie piłka nożna kobiet to w Niemczech popularny sport?

- Bardzo popularny. I zainteresowanie cały czas rośnie. Kibice przychodzą na stadiony, media o nas piszą, nasze mecze są pokazywane. Naprawdę jest coraz lepiej.

Jak wygląda plan Twojego Wolfsburga na półtoramiesięczną przerwę przed wznowieniem Ligi Mistrzyń?

- Od niedzieli jestem w Polsce, w domu pobędę przez dwa tygodnie, a od 23 lipca zaczniemy już w Wolfsburgu przygotowania do turnieju Ligi Mistrzyń.

Kalendarz pokazuje, że 21 sierpnia zagracie w San Sebastian z Glasgow City, a jeśli wygracie, to 25 w półfinale zmierzycie się z Barceloną albo Atletico Madryt i dopiero 30 sierpnia w finale możecie wpaść na Olympique Lyon. Francuzki wygrały cztery ostatnie edycje Champions League, a w dwóch z tych finałów pokonały Wolfsburg z Tobą w składzie. Nastawiacie się na rewanż?

- Nie możemy. Oczywiście wiemy, że możliwy jest finał z Lyonem, widziałyśmy drabinkę. Ale teraz musimy się wyłączyć i dobrze odpocząć. Przez koronawirusa to jest bardzo długi i trudny sezon. Przerwa w rozgrywkach była jak trzeci okres przygotowawczy. Dlatego odpoczynek będzie bardzo ważny - trzeba złapać trochę świeżości, wrócić do klubu w pełni sił i przygotować się najpierw do pierwszego meczu w Hiszpanii.

Ty odpoczywasz w domu, a jedna czy druga gwiazda męskiej piłki zorganizuje sobie czarter i mimo pandemii poleci na jakieś rajskie wakacje. W piłce kobiet milionerek jeszcze nie ma?

- To zdecydowanie nie są realia kobiecej piłki nożnej. Ale ja takich marzeń nawet nie mam. Bardzo się stęskniłam za rodziną, cały wolny czas bardzo chętnie spędzę w domu z rodzicami i rodzeństwem. Bardzo na to czekałam, bardzo tego potrzebuję.

Jak Wy, czyli czołówka piłkarek, zarabiacie? Ada Hegerberg uznawana za najlepszą zawodniczkę świata, ma podobno pensję na poziomie 400 tys. euro rocznie. W Twój kontrakt jest wpisana najwyższa kwota odstępnego w wysokości miliona euro, więc pewnie z takim zapisem w górę poszło też wynagrodzenie?

- Nasze zarobki cały czas się poprawiają, bo ciągle rośnie też popularność kobiecej piłki i przybywa grających dziewczyn. To cieszy. Informacja, że przedłużyłam kontrakt, wyszła jakiś czas temu. I w tym kontrakcie jest coś zapisane, ale ja się na tym ani trochę nie skupiam. Myślę tylko o tym, żeby się dalej rozwijać, bo Wolfsburg to dla mnie ciągle idealny klub, by w nim wciąż poprawiać swoje umiejętności.

Nie chcesz mówić o swoich zarobkach?

- O tym nie lubię rozmawiać. Odcinam się od tego tematu.

A gdyby na przykład Lyon zapłacił Wolfsburgowi i Tobie tyle ile trzeba, to nie chciałabyś się tam spróbować?

- Nie chciałabym. W Wolfsburgu jestem pięć lat i naprawdę czuję się jak w domu. Klub jest świetny. Nie widzę takiego, w którym nauczyłabym się więcej.

Rok temu byłaś w Bundeslidze królową strzelczyń, zdobyłaś 24 bramki, a w tym sezonie zajęłaś trzecie miejsce z 16 trafieniami. To troszeczkę Cię uwiera jako ambitną zawodniczkę?

- Czułabym niedosyt, gdybyśmy nie zdobyły mistrzostwa i Pucharu Niemiec. Jestem w stu procentach zadowolona z tego sezonu. Oczywiście jestem napastniczką i chcę strzelać gole, ale korona królowej strzelczyń została w Wolfsburgu - bo tym razem najlepsza była Pernille Harder - więc znów się cieszymy.

Moim zdaniem ładnie wyglądały zdjęcia sprzed roku, gdy królową byłaś Ty, a królem Robert.

- Ale to niestety nie były zdjęcia ze wspólnej sesji. Nie pozowaliśmy razem. Fotografowie zrobili sobie takie zbitki.

Zdjęcie z Robertem zrobiliście sobie za to na gali "Piłki Nożnej", gdy zostałaś piłkarką, a on piłkarzem roku w Polsce.

- Tam mieliśmy okazję spotkać się po raz drugi. Kilka lat wcześniej zajęłam Robertowi pięć sekund, prosząc go o autograf. Tym razem poprosiłam o zdjęcie i przy okazji kilka zdań zamieniliśmy. Udało się, mimo że Robert był bardzo zabiegany. Fajnie, bardzo miło było go poznać.

Autograf wzięty w pięć sekund to historia z jakiegoś treningu reprezentacji?

- Byłam zaproszona do studia "Łączy nas piłka" po mistrzostwie Europy do lat 17, które zdobyłyśmy z kadrą w 2013 roku. Byłam wtedy zaproszona do hotelu, w którym przebywała reprezentacja i tam złapałam Roberta.

Dobrze pamiętam, że na gali Lewandowski zaprosił Cię na mecz Wolfsburg - Bayern? Tylko że kiedy zapraszał, to inny był termin i nie żyliśmy w pandemii.

- Tak, wielka szkoda, że nie mogłam pójść na ten mecz. Na pewno poszłabym kibicować Robertowi, żeby strzelił kilka bramek.

Nic się u Ciebie nie zmieniło w kwestii idola? Cristiano Ronaldo nie zaczął ustępować miejsca Lewandowskiemu?

- Cristiano nadal jest moim idolem. Od początku zainteresowania piłką, od dzieciństwa. Ronaldo jest i ciągle będzie na pierwszym miejscu, ale oczywiście z Roberta biorę przykład. On gra na tej samej pozycji co ja, a do tego to mój rodak, więc trzeba patrzeć i czerpać z tego, co ma najlepsze. Próbuję na treningach robić to, co on.

Czyli nie pogniewałabyś się, gdyby Lewandowski, a nie Ronaldo dostał Złotą Piłkę za rok 2020?

- Pewnie, że nie! A nawet bym się bardzo ucieszyła. Życzę Robertowi Złotej Piłki, bo on na nią na pewno zasłużył. Liczę, że ją dostanie.

Wspomniałaś mistrzostwo Europy kadry U-17 z 2013 roku. Czy myślisz, że wkrótce pojedziesz wreszcie na taki turniej z seniorską reprezentacją?

- To jest nasz cel. Postawiliśmy go sobie na początku eliminacji. Przed nami jeszcze bardzo długa droga, dużo meczów do rozegrania [pięć - po trzech kolejkach Polska prowadzi w swojej grupie, wyprzedzając Hiszpanię, Czechy, Mołdawię i Azerbejdżan], ale zrobimy wszystko, żeby na mistrzostwa Europy pojechać.

Kadra jest już na to gotowa? Wydaje się, że PZPN o kobiecą piłkę dba, widać, że kibiców przychodzi na Wasze mecze coraz więcej, zainteresowanie mediów chyba też rośnie?

- Kibiców na trybunach przybywa z meczu na mecz. Dla nas to najfajniejsza sprawa. Potrzebujemy wsparcia, 12. zawodnika, żeby nas podnosił w trudnych chwilach, a w dobrych pomagał jeszcze podkręcić tempo. I widzimy, że ludzie już doceniają jak gramy.

A jak wygląda sztab pracujący z kadrą? Jakie tu są różnice, porównując z Twoimi początkami w reprezentacji?

- Poprawa jest z każdym rokiem. Dziś mamy już kilku trenerów, fizjoterapeutów, dietetyka, panią psycholog. Nic tylko odpłacać na boisku za fachową pomoc.

Więcej o: