Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"To było luźne, perfekcyjne". Kolejne zachwyty nad Robertem Lewandowskim

- To co Robert zrobił przy drugim golu było luźne, perfekcyjne. Imponujący był też jego sprint w tej akcji. A to była już 89. minuta - mówi Andrzej Juskowiak. W sobotę w Berlinie Bayern Monachium wygrał z Bayerem Leverkusen 4:2, a Robert Lewandowski strzelił dwa gole. - Pierwszego nieudanym strzałem - zauważa jeden z najlepszych polskich piłkarzy w historii niemieckiej Bundesligi.

Robert Lewandowski mistrzem Niemiec i królem strzelców Bundesligi. Robert Lewandowski zdobywcą Pucharu Niemiec i królem strzelców tych rozgrywek. Robert Lewandowski liderem klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów, która zostanie dokończona w sierpniu - tak na razie wygląda sezon 2019/2020 najlepszego polskiego piłkarza.

Zobacz wideo Tym golem Robert Lewandowski przeszedł do historii! [ELEVEN SPORTS]

Łukasz Jachimiak: Bayern wygrywa, załatwiając sprawę praktycznie już w pierwszej połowie, Robert Lewandowski zdobywa dwa gole - dzień jak co dzień?

Andrzej Juskowiak: Zgadza się, było jak w co kolejkę w Bundeslidze. Bayern jest w takiej dyspozycji, że jego wygrana to jest oczywista oczywistość. W pierwszej połowie faworyt pokazał zdecydowaną wyższość, po prostu dominował. Bo raz, że zgrał ofensywnie, stwarzał sytuacje i strzelał gole, a dwa, że nie pozwalał przeciwnikowi na nic. Akcje Leverkusen były kasowane w zarodku. W drugiej połowie po wejściu Vollanda i cofnięciu Havertza do drugiej linii Bayer wyglądał trochę lepiej.

A może Bayer wyglądał trochę lepiej, bo Bayern prowadził już 2:0 i trochę odpuścił?

- To na pewno. Ale też odpuścił tylko trochę. I wystarczyła chwila, żeby się zrobiło 3:0. Oczywiście błąd przy strzale Roberta popełnił Hradecky. Strzał był w środek bramki, a piłka jakoś mu między rękami i nogami przeleciała i wpadła do siatki. To był decydujący moment, wtedy Leverkusen ostatecznie straciło nadzieję. Wcześniej Bayer próbował odważniej zaatakować, Diaby napędzał akcje, były dwie jak nie trzy sytuacje, w których brakowało tylko dobrego ostatniego podania do niepilnowanego zawodnika w polu karnym. W tych sytuacjach brakowało bardzo niewiele. Ale Bayern zachowywał spokój, wyglądał na zespół wiedzący, że nawet jak straci jedną bramkę, to nic się nie stanie. A w końcu najpierw strzelił, zanim stracił. Mimo widocznego już w Bayernie rozluźnienia.

Gol Lewandowskiego na 3:0 to oczywiście ogromny błąd bramkarza Leverkusen, ale to też chyba dowód, że jak ktoś ma świetny czas, to nawet takie strzały potrafią mu dać gola?

- Racja. To dotyczy całego Bayernu. Jak idzie, to idzie. To wyświechtane, ale tak naprawdę jest. Manuel Neuer asystował przy golu Roberta, ale czy w ogóle widział, gdzie kopie? Był pod presją, atakował go rywal, chyba po prostu wybił przed siebie, a jednak piłka minęła całą drużynę Bayeru i trafiła do najlepiej ustawionego gracza Bayernu. Ten gracz zdecydował się na uderzenie, które mu nie wyszło. Wyglądało na to, że Robert chce strzelić mocno, ale lobem. A jednak wyszło inaczej. I Hradecky'ego to kompletnie zaskoczyło. To chyba była taka sytuacja, w jakich bramkarze wiele razy już chwilę przed złapaniem piłki myślą, co za moment z nią zrobią, komu ją rzucą. I nagle sprawa się komplikuje, chwila dekoncentracji okazuje się bardzo kosztowna.

Przy golu na 3:0 Lewandowski na pewno lepiej przyjął niż strzelił, ale jego gol na 4:1 to była udoskonalona wersja podcinki Tomasza Frankowskiego, bo miejsca na taki strzał było tyle co nic?

- Tak, zupełnie nie było miejsca, Robert świetnie kopnął. Cała akcja była znakomita. Perisić popędził, a po chwili kapitalnie wyczekał moment zagrania. Tam było potrzebne rozeznanie czasu i przestrzeni na najwyższym poziomie. Perisić tak opóźnił wycofanie piłki, żeby nawet nie jeden kolega zdążył, tylko żeby dwaj zdążyli dobiec. A to co Robert zrobił było luźne, perfekcyjne. Przy takim wyniku łatwiej się na tego typu strzał zdecydować. Bramkarz się spodziewał mocnego strzału po ziemi, a tu Robert puścił mu wysoką, idealnie kopniętą piłkę, nie dając szans na reakcję.

Zwrócił Pan uwagę na to, jakim sprintem Lewandowski ruszył w pole karne, żeby Perisić mógł mu zagrać? Miesiąc temu w ligowym meczu z Bayerem zaliczył swój rekordowy sprint, osiągając prędkość 34,8 km/h. Ciekawe czy teraz nie zbliżył się do tego wyniku. A to przecież była 89. minuta.

- To była 89. minuta trudnego meczu, po wielu spotkaniach granych bez prawdziwego okresu przygotowawczego. Ten sprint jest naprawdę godny uwagi. Było widać, że w tym meczu niektórzy piłkarze mieli problemy mięśniowe, że dała im się we znaki temperatura i cały ten dziwny sezon. Sprint Roberta był imponujący. Tak samo imponuje jego ciągły głód goli. Widać, że jemu nie wystarcza jedna bramka w meczu. On chce strzelać ile tylko się da. Dopóki trwa mecz, to on się stara zdobyć kolejnego gola.

Lewandowski ma w tym momencie sezonu 2019/2020 51 goli w 43 meczach Bayernu we wszystkich rozgrywkach. Komentujący finał Pucharu Niemiec Sławomir Chałaśkiewicz stwierdził, że chyba wreszcie Polak musi się mocno liczyć w walce o "Złotą Piłkę", a mi się wydaje, że ten bilans kompletnie nie będzie się liczył, jeśli Bayern nie wygra Ligi Mistrzów albo chociaż nie zagra w finale.

- Też tak uważam. Liga Mistrzów to papierek lakmusowy dla zawodników na najwyższym poziomie. Świetnie, że Robert strzela mnóstwo bramek w jednej z najsilniejszych lig świata, ale to Liga Mistrzów jest najtrudniejsza do wygrania i to w niej trzeba do triumfu poprowadzić swój zespół. Mam nadzieję, że Robert będzie w sierpniu w formie. Kontuzję niedawno wyleczył, po powrocie strzelał, był świetny. Ale wielka szkoda, że Bayern będzie teraz czekał przez miesiąc. Można mówić, że przez ten czas wyleczą się ci, którzy mają jakieś urazy. Jednak wydaje mi się, że przewagę będą mieli ci, którzy będą cały czas grać o punkty i nie zgubią tego rytmu. Bayern musi sobie przygotować dobre sparingi, stworzyć jak najlepszy plan. Widać, że jest w tej drużynie jakość, jest radość z gry. W Bundeslidze aż za łatwo przychodziło im przełamywanie wszystkich rywali, nawet Borussii Dortmund. Robili to w bardzo dobrym stylu. Mieli przewagę jakości piłkarskiej, a do tego też przewagę fizyczną. Nikt w Bayernie nie pękał, każdy walczył, prezentował wysoką agresywność, intensywność, niczego w grze Bayernu nie brakowało. Szkoda, że Liga Mistrzów nie wznowi rozgrywek za tydzień czy dwa. Wtedy siłą rozpędu Bayern mógłby zmieść kolejnych rywali. Za miesiąc jego forma będzie pewną niewiadomą.

Więcej o: