Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Krzysztof Piątek zachwycił! Strzelił gola w 95 procentach. "Dobrze się stało"

Piątek minął rywali w sposób fantastyczny, znalazł się przed linią bramkową, ale futbolówkę do bramki wbił jego kolega. Czy w wygranym meczu Herthy z Bayerem Leverkusen (2:0) Lukebakio zabrał gola Krzysztofowi Piątkowi? "Dobrze się stało, jak się stało" - mówią nam eksperci.

To mogła być bramka kolejki, ale skończyło się na widowiskowej asyście. W 54 minucie meczu Herthy z Bayerem Leverkusen, przy wyniku 1:0 piłkę przed polem karnym dostał Krzysztof Piątek.

Polak wbiegł w jedenastkę, minął jednego rywala, wymanewrował też bramkarza Lukasa Hradeciego i wbiegł z piłką w światło bramki. Jeszcze krok lub dwa i dołożyłby nogę, wieńcząc swoją ładną akcję. Wtedy jednak piłkę do bramki wbił Dodi Lukebakio. Dziennikarz niemieckiego Sky komentujący spotkanie powiedział, że 95 procent tego gola i tak należy do Piątka.

Zobacz wideo Magiczna akcja Krzysztofa Piątka! Kolega "ukradł" mu gola [ELEVEN SPORTS]

- Fajnie by było, jakby Polak strzelił tę bramkę, ale sztab trenerski doceni jego wkład w cały mecz. Gol byłby jakimś ukoronowaniem jego gry. Przy tej akcji wykonał oczywiście tytaniczną pracę, ale najważniejsze jest zwycięstwo drużyny - ocenia Tomasz Urban, komentator Eleven Sports. - O to, że nogę dołożył Lukebakio, nikt nie będzie miał pretensji. Nie ma żadnego problemu - mówi i nawet dostrzega plusy tego wydarzenia.

- Belgowi ten gol się przyda, bo jego sytuacja w drużynie nie jest klarowna. On jest krytykowany, więc to trafienie doda mu pewności siebie. Może zaplusuje u trenera. Dobrze się stało, jak się stało. Nie ma co kruszyć kopii o tego gola - dodaje Urban.

Podobnego zdania jest Artur Wichniarek, były napastnik Herthy. - Lukebakio mógł zostawić piłkę, ale nie zostawił. Koniec tematu - odparł pytany przez nas o tę akcję.

W 15. spotkaniu w koszulce Herthy reprezentant naszej kadry cieszył się zatem z asysty - swojej pierwszej w Niemczech.

Najlepszy mecz Piątka w Niemczech?

Warto podkreślić, że Polak podczas całego spotkania grał znakomicie. Dostawał sporo podań i choć często był osamotniony w ataku, umiejętnie przytrzymywał tam piłkę i czekał na wsparcie kolegów. Oddał 4 strzały na bramkę rywala, w tym jeden bardzo niebezpieczny. Warto odnotować, że berlińczycy z Leverkusen zagrali nieco inaczej niż z Freiburgiem. Kilka dni temu Polak biegał za plecami Vedada Ibisevicia, ale pozycja numer "10" i współpraca z Bośniakiem mu wtedy nie służyła.

- On jest typowym zawodnikiem, który potrafi wykorzystać sytuację i wie, jak i gdzie dostawić nogę, czy głowę, ale jeśli chodzi o grę kombinacyjną, to jeszcze musi sporo pracować, by dobrze i swobodnie czuł się w takiej roli - mówił nam wtedy były gracz Hansy Rostock Sławomir Chałaśkiewicz.

Teraz Polak był ustawiony z przodu i dobrze rozumiał się ze wspierającymi go Matheusem Cunhą i Lukebakio.

- Trener widzi, co funkcjonuje, a co nie. Ta gra Piątka też jest zależna od systemu, w jakim działa zespół, jakich ma wykonawców, jaki jest balans między grą defensywną i ofensywną, jak ofensywni są skrzydłowi. To konglomerat wielu czynników. Zobaczymy, co będzie dalej - komentuje Urban.

Zresztą w ofensywie Herthy latem mogą zajść pewne zmiany. Nie jest pewne, czy klub przedłuży kontrakt z Ibiseviciem. Jeśli nie, to zapewne w drużynie pojawi się nowy środkowy napastnik.

Na razie dzięki dobrej postawie Piątka Hertha po trzech porażkach z rzędu wreszcie wygrała. W kolejnym starciu ekipa Bruno Labbadii zmierzy się z walczącą o Ligę Mistrzów Borussią Moenchengladbach.

Przeczytaj też: