Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Krzysztof Piątek stracił rzut karny. "Pokazano mu miejsce w szeregu, jeśli to było wbrew ustaleniom"

To nie był dobry mecz Herthy i udane 90 minut Krzysztofa Piątka. Berlińczycy ulegli Freiburgowi 1:2, a Polakowi pozycja numer "10" nie służyła. -Jeśli chodzi o grę kombinacyjną, to musi nad nią pracować - mówi nam Sławomir Chałaśkiewicz. Były zawodnik Hansy zastanawia się też czy Ibisević nie zabrał Piątkowi karnego?

To nie był najlepszy mecz Herthy i dobre spotkanie Polaka. Krzysztof Piątek przegrane 1:2 starcie z Freiburgiem zakończył bez strzału na bramkę rywala, z jednym udanym dryblingiem, jednym wygranym pojedynkiem powietrznym, tylko 29 kontaktami z piłką i dokładnością podań na poziomie 70 procent. Statystyki nie zachwycają, ale też nie kłamią. Piątek zagrał 90 minut na pozycji numer 10, za plecami doświadczonego Vedada Ibisevicia.

Zobacz wideo Skomplikowana sytuacja Krzysztofa Piątka. Co dalej? Komentuje Maciej Kruk

Piątek i gra kombinacyjna? "Musi nad nią sporo popracować"

- Najmocniejszą stroną Piątka na pewno nie jest drybling i widowiskowa gra - mówi Sport.pl Sławomir Chałaśkiewicz, były gracz Widzewa czy Śląska, ale także kilku niemieckich klubów w tym Hansy Rostock.

- On jest typowym zawodnikiem, który potrafi wykorzystać sytuację i wie, jak i gdzie dostawić nogę, czy głowę, ale jeśli chodzi o grę kombinacyjną, to jeszcze musi sporo pracować, by dobrze i swobodnie czuł się w takiej roli. Dlatego zastanawiam się, czy to ustawienie z Piątkiem na "dziesiątce" bardziej Polakowi pomagało, czy przeszkadzało? - podaje w wątpliwość nasz rozmówca. Podkreśla też, że miedzy Ibiseviciem a Piątkiem nie było chemii.

- Krzysiek jest młodszym zawodnikiem, to od niego bym oczekiwał więcej z gry bez piłki, szukania wolnych przestrzeni. We Freiburgu to wyglądało tak jakby i Piątek i Ibisević czekali, aż dostaną piłkę do nogi i wtedy coś zrobią, choć i to nawet Bośniakowi nie wychodziło - opisuje były gracz Hansy.

- W tych pierwszych meczach po przerwie to było troszeczkę tak, jakby Ibisević dostał wiatru w żagle, ale widzę, że już powoli gaśnie. Myślę, że jest kwestią czasu, kiedy Bośniak usiądzie na ławce rezerwowych – podsumowuje Chałaśkiewicz.

Ibisević zabrał Piątkowi karnego?

Dość ciekawa w kontekście tych dwóch zawodników, była sytuacja z 65. minuty, kiedy to Hercie został przyznany rzut karny. Dość szybko piłkę do rąk wziął Ibisević.

- Wydawało się, że może do jedenastki podejdzie Krzysiek. Wiadomo, że wcześniej wykonywał te karne. Jeśli był wyznaczony, to powinien uderzać. Nie wiem, jakie były decyzje trenera przed wtorkowym spotkaniem, ale wydaje mi się, że jeżeli zawodnik pewnie strzelił dla drużyny dwa karne, to nie powinno się go przed następnymi grami zmieniać. Jeśli Ibisević wziął piłkę wbrew ustaleniom, to pokazał Polakowi miejsce w szeregu - komentuje nasz rozmówca. Jak zaznacza, Bośniak karnego wykorzystał pewnie, więc jeśli nawet trochę się porządził, nikt do niego nie będzie miał pretensji.

Hetha zła jak za starych czasów

Tyle że gol z karnego nic Hercie nie dał. Berlińczycy ponieśli trzecią z rzędu porażkę w Bundeslidze. Po wyrównanym, choć przegranym 0:1 meczu z Borussią Dortmund potem ulegli 1:4 Eintrachtowi Frankfurt. W tamtym meczu wszystko rozpoczęło się dla Herthy znakomicie, a ładnego gola po indywidualnej akcji zdobył właśnie Krzysztof Piątek. Teraz gra ekipy Polaka od dobrej również przekształcała się w mniej przyjemną dla oka.

-Ta pierwsza połowa była w miarę dobra. Zespół sporo się ruszał. Widać było chęć zwycięstwa. Z minuty na minutę tak jakby zaczynało brakować im sił lub pomysłu na to, co robić na boisku. To była momentami taka Hertha jak z czasów wcześniejszych, kiedy grała bez przekonania i bez jakości z przodu - porównuje Chałaśkiewicz. Zwraca uwagę na jedną prawidłowość dotyczącą trenera Bruno Labbadii.

-Jak przychodził, miałem przeczucie, że akurat on w grze Herthy może coś zmienić. Jeżeli jednak prześledzimy jego pracę, to wyjdzie, że on początki ma fajne i jego drużyny rzeczywiście zaczynają dobrze grać, ale im dalej w las, tym gorzej – podsumowuje komentator Bundesligi.

-Może dobrze się stało, że Hertha nie gra ani o puchary i nie grozi jej też spadek? Nie będzie tam ciśnienia i może wszyscy skupią się na tym, żeby poprawić grę do przodu i wyeliminować juniorskie błędy. Te też przytrafiają im się za często - kończy Chałaśkiewicz.

To właśnie po takim błędzie defensywy i właściwie oddaniu piłki rywalowi Freiburg w starciu z Berlińczykami zdobył zwycięskiego gola. Hertha w tabeli jest 11. Następne spotkanie zagra u siebie z Bayerem Leverkusen.