Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Niemcy zachwycają się wschodzącą gwiazdą. Jacek Krzynówek: Całkowicie to rozumiem

- Jeszcze się bardzo rozwinie, a już radzi sobie na każdej pozycji, jaką tylko wymyśli mu trener. Całkowicie rozumiem zachwyty Niemców nad Havertzem - mówi nam były zawodnik Bayeru Leverkusen o obecnie największej gwieździe tego klubu. Z Jackiem Krzynówkiem rozmawiamy przed sobotnim hitem 30. kolejki Bundesligi Bayer - Bayern. Relacja na żywo na Sport.pl od godziny 15.30.

Bayern 67, Borussia 60 - przewaga punktowa mistrza Niemiec nad wiceliderem tabeli jest duża. Do końca sezonu zostało tylko pięć kolejek. Jeśli Dortmund ma jeszcze zagrozić drużynie z Monachium, to w sobotę musi mu pomóc Bayer Leverkusen, który z 56 punktami zajmuje piąte miejsce w tabeli.

Zobacz wideo Jak dużo dzieli Lewandowskiego od rekordu Muellera? [Naszym Okiem]

Łukasz Jachimiak: Bayer Leverkusen - Bayern Monachium to mecz, który może jeszcze spowodować emocje w walce o tytuł mistrza Niemiec?

Jacek Krzynówek: Zdecydowanym faworytem jest Bayern. Wystarczy popatrzeć nie tylko w tabelę, ale też na historię meczów Leverkusen - Monachium. Nawet jak Bayer miał świetne sezony i był blisko mistrzostwa, to w meczach z Bayernem zwykle pękał. Liczę, że tym razem mój były klub sprawi niespodziankę. Ale wiem, że zwycięstwo Leverkusen byłoby właśnie niespodzianką.

Bayer jest w formie po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej koronawirusem? Wygrał trzy z czterech meczów, w tym 3:1 na wyjeździe z Moenchengladbach, ale jego porażka u siebie z Wolfsburgiem aż 1:4 jest zastanawiająca.

- To bardzo dziwny wynik. Bayer to młody zespół. Rozwija się i po prostu przydarzył mu się słaby mecz. Ale widać, że ci chłopcy umieją grać w piłkę. Cieszę się, że przedłużają kontrakty, widać, że projekt jest długofalowy i fajnie by było, gdyby Leverkusen znów zagrało w Lidze Mistrzów.

Ale chyba nie jest to projekt na tyle wielki, żeby jego liderem pozostał Kai Havertz? 21-letni pomocnik to najbardziej perspektywiczny czy po prostu już najlepszy piłkarz Bundesligi?

- On się na pewno jeszcze bardzo rozwinie, a już jest bardzo uniwersalny, radzi sobie na każdej pozycji, jaką tylko wymyśli mu trener. Na pewno w Leverkusen trudno go będzie utrzymać, Bayern dobrze wie, że warto wyłożyć na niego bardzo duże pieniądze. Nie zdziwię się, jeśli Kai tam trafi.

Niemieckie media twierdzą, że około 100 milionów euro za Havertza dać może też Real Madryt.

- To na pewno wielki rywal w walce o piłkarza. Może być tak, że Havertz będzie miał decydujący głos, że sam zdecyduje, gdzie widzi dla siebie większe perspektywy. Za taki talent trzeba trzymać kciuki. Niech go omijają kontuzje, a będzie z niego wielki piłkarz.

Według Pana najlepszy w Bundeslidze jeszcze nie jest? To jeszcze nie taka marka co na przykład Robert Lewandowski, który gra w Niemczech już dziesiąty sezon i za chwilę pewnie po raz piąty zostanie królem strzelców?

- Całkowicie rozumiem zachwyty Niemców nad Havertzem. To jest przecież ich talent, więc kim mają się zachwycać, jak nie nim? My się zachwycamy Robertem, a oni mogą Kaiem. Nie dziwię się, że na niego chuchają i dmuchają. Pewnie, że przy Robercie on jest dopiero na początku swojej przygody z piłką. Moim zdaniem najlepszy jeszcze nie jest, ale już puka do drzwi. A Robert? Każdy wie, że łatwiej na szczyt wejść niż się na nim utrzymać. "Lewy" jest tam od dawna. I chociaż ma już swoje lata, to on też się ciągle rozwija.

Dowodem dorobek strzelecki z bieżącego sezonu? 29 goli po 29 kolejkach, w 27 rozegranych meczach - to robi wrażenie, prawda?

- Ogromne. Robert chyba zaraz poprawi swój rekord strzelecki w Bundeslidze?

Zgadza się, do tej pory jego najlepszym dorobkiem w sezonie Bundesligi było 30 goli. Tyle strzelił dwa razy.

- Brak słów, co on wyczynia. Stał się bardzo doświadczonym, kompletnym piłkarzem. Bardzo długo drugiego takiego nie będziemy mieli.

Szczerze mówiąc sam w to nie wierzę, ale Pana zapytam, bo temat ciągle żyje - Lewandowski może pobić rekord Gerda Muellera z sezonu 1971/1972, gdy Niemiec zdobył aż 40 bramek?

- Jest to możliwe! Oczywiście, że jest to możliwe. Ale czy mu się uda, w dużej mierze będzie zależało od tego, jak drużyna będzie funkcjonowała. Pamiętam, jak kiedyś w końcówce sezonu Robert przegrał walkę o tytuł króla strzelców z Pierrem-Emerickiem Aubameyangiem i wyraźnie powiedział, że nie miał odpowiedniego wsparcia ze strony swojej drużyny. Wiem, że rekord Muellera jest niewyobrażalny, ale czy ktoś się spodziewał, że pod koniec sezonu będziemy się zastanawiali czy ktoś tego rekordu nie pobije? Okazuje się, że jednak jest chłopak, który może to zrobić. Oby tylko dostał odpowiednie wsparcie. On na pewno chce to zrobić, nawet jeśli głośno o tym nie mówi.

Wydaje mi się, że czego by koledzy Lewandowskiego nie zrobili, to on nie strzeli 11 goli w pięciu meczach, by wyrównać rekord Muellera, a nawet 12 goli, żeby ten rekord pobić. Przecież Bayern zaraz zagra w Leverkusen, a w następnej kolejce z Gladbach. To nie są rywale do rozbicia po 5:0.

- Ale czy Robert nie może strzelać dwóch goli w każdej kolejce do końca?

Nawet gdyby strzelał, to do rekordu i tak by mu minimalnie zabrakło.

- Dobrze, może jakiś hat-trick też się trafi. Jasne, normalnie to jest nie do zrobienia. Niemożliwe i już. Ale jest dodatkowy smaczek końcówki sezonu. Lewandowski przekroczył już wiele granic nakreślonych dziesiąt lat temu. Super, że nasz rodak robi wielkie rzeczy i trzymajmy kciuki, żeby zrobił kolejną.

Czyli uważa Pan, że skoro potrafił strzelić cztery gole Realowi Madryt w półfinale Ligi Mistrzów albo pięć goli w dziewięć minut Wolfsburgowi, to i teraz może dać radę z zadaniem pozornie niewykonalnym?

- Może. Ale wiadomo, że takie mecze jak z Realem zdarzają się raz na długi czas. Tak samo ta szalona seria goli z Wolfsburgiem. Robert pokazał, że umie przechodzić do historii, bić rekordy swoje i innych. Ale wcale nie mówię, że pobije kolejny, tylko liczę, że o to powalczy.

Wywołał Pan Real, a ze wszystkich Pana meczów w barwach Bayeru to ten z Realem kibice pamiętają najlepiej. Gol, asysta, zwycięstwo 3:0 w Lidze Mistrzów. Przeciw Bayernowi tak spektakularnego meczu Pan nie rozegrał?

- Kiedyś moje Leverkusen wygrało z Bayernem 4:1, ale ja najlepiej zapamiętałem inny swój mecz przeciwko Bayernowi.

Jaki?

- Bayern - Norymberga w Pucharze Niemiec. Po remisie 1:1 i mojej asyście, odpadliśmy po długiej serii rzutów karnych (7:6 dla Bayernu).

Olivera Kahna z karnego Pan pokonał?

- A jak pan myśli?

Nie pamiętam, ale stawiam, że tak.

- No i dobrze pan postawił! Dobry był tamten mecz, naprawdę. Jako drugoligowcy mocno się wielkiemu faworytowi postawiliśmy. Nasi kibice byli dumni, a to ważne, bo Norymberga i Bayern są klubami z jednego regionu i między fanami są pewne niesnaski. Niespodzianka była bliziutko.

Postawiłby Pan na niespodziankę w sobotę?

- Nie lubię stawiania, ale spodziewam się, że Monachium zagra wyrachowaną piłkę, a chciałbym, żeby Leverkusen zagrało z polotem. Liczę na dużo bramek i, chociaż będzie o to trudno, na zwycięstwo Bayeru, bo dzięki temu byłoby mu bliżej do Ligi Mistrzów, a i końcówka sezonu zrobiłaby się jeszcze ciekawa.

4:3 dla Leverkusen i Lewandowski z hat-trickiem to idealny scenariusz?

- Jak najbardziej!

Więcej o: