Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Rafał Gikiewicz o wyjątkowym spotkaniu i pożegnaniu z 80-letnim kibicem: Miałem łzy w oczach

Rafał Gikiewicz nie przedłuży kontraktu z Unionem wygasającego wraz z końcem czerwca. Wielu kibiców darzy go ogromną sympatią, a jeden z nich postanowił w wyjątkowy sposób pożegnać 32-latka, o czym bramkarz opowiedział w rozmowie z "Super Expressem". - Jak się dowiedział, że nie zostanę w Unionie, to przyszedł do klubu o 8 rano i czekał do 13, aż skończyłem trening - zdradził Gikiewicz.

W lipcu 2018 roku Union Berlin kupił Rafała Gikiewicza z Freiburga za 150 tysięcy euro. Polak najpierw awansował z berlińskim klubem do Bundesligi, a w obecnym sezonie jest ważnym punktem swojego klubu, zbierając pozytywne recenzje. Jednak tuż po zakończeniu tego sezonu rozstanie się z Unionem. Polski bramkarz nie zaakceptował oferty nowego kontraktu, o czym niemiecki klub poinformował oficjalnie na swojej stronie internetowej.

Zobacz wideo Bundesliga. Gikiewicz zatrzymał pseudokibiców Unionu [ELEVEN SPORTS]

Wraz z końcem czerwca ma opuścić Berlin i zostać wolnym zawodnikiem. Będzie mógł podpisać kontrakt z dowolnym zespołem. Znajduje się w kręgu zainteresowania wielu klubów m.in. Herthy Berlin, HSV, Augsburga i Schalke Gelsenkirchen .Jednak zanim odejdzie z Unionu, pozostało mu jeszcze do rozegrania 7 kluczowych kolejek, w których będzie miał mnóstwo pracy, aby pomóc zespołowi ze stolicy obronić miejsce w Bundeslidze.

Wyjątkowe pożegnanie Rafała Gikiewicza z 80-letnim kibicem Unionu. "Niesamowity człowiek"

Gdy kibice Unionu dowiedzieli się, że Rafał Gikiewicz odejdzie z klubu po zakończeniu sezonu, bramkarz dostał mnóstwo słów wsparcia i wiadomości. 32-latek na łamach "Super Expressu" postanowił opowiedzieć o niesamowitej historii dot. pożegnania się z 80-letnim kibicem beniaminka.

- Otrzymałem dużo SMS-ów, telefonów i podziękowań, z których 99,5 procent było pozytywnych. Najbardziej wzruszająca była sytuacja z 80-letnim kibicem, panem Achimem. Przez kilka tygodni siedział w domu na przymusowej kwarantannie, ale jak się dowiedział, że nie zostanę w Unionie, to przyszedł do klubu o 8 rano i czekał do 13, aż skończyłem trening. Ze łzami w oczach powiedział, że przykro mu, iż odchodzę. Gdy widzisz i słyszysz to od człowieka, który narażając zdrowie przyszedł się pożegnać, to trudno się nie wzruszyć. Miałem łzy w oczach. Niesamowity człowiek i kibic - ujawnił Gikiewicz w "Super Expressie"

I dodał, że jeszcze nie wie, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. - Po 6 latach pobytu w Niemczech nie wyganiają mnie stąd, a wręcz chcą. Jeszcze nie wiem, gdzie zagram. Nawet z racji koronawirusa jest problem z poruszaniem się, żeby jechać na rozmowy czy jakieś testy. Zresztą najważniejsza jest liga, w której w ciągu 10 dni zagramy 3 mecze. Odrzuciłem jednak wstępną propozycję z Turcji, bo różnica w zarobkach nie jest tak duża - zakończył bramkarz Unionu.

W tym sezonie ligi niemieckiej Polak sześć razy zachował czyste konto, a wpuścił 47 goli, w tym sześć w dwóch ostatnich meczach Bundesligi z Bayernem Monachium (0:2) i Herthą (0:4), która wznowiła rozgrywki po ponad dwóch miesiącach przerwy, spowodowanej pandemią koronawirusa. 

Więcej o: