Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"To nie wygląda jak Bundesliga. Robert Lewandowski na pewno nie pobije rekordu"

- Wróciła Bundesliga, to i Robert Lewandowski wrócił do strzelania goli - mówi Jan Furtok. W niedzielę Bayern Monachium wygrał w Berlinie z Unionem 2:0, a kapitan reprezentacji Polski trafił na 1:0 z rzutu karnego. - Czy Robert będzie królem strzelców? Chyba tak. Czy wyrówna rekord Gerda Muellera? Na pewno nie - twierdzi drugi najskuteczniejszy Polak w historii niemieckiej ekstraklasy.

W sobotę Bundesliga wznowiła sezon po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. W hicie 26. kolejki druga w tabeli Borussia Dortmund rozbiła 4:0 Schalke 04 Gelsenkirchen. I zbliżyła się do prowadzącego Bayernu na punkt. W niedzielę monachijczycy znów odskoczyli na cztery punkty, spokojnie pokonując Union Berlin z Rafałem Gikiewiczem w bramce, a Robert Lewandowski strzelił gola z rzutu karnego.

Zobacz wideo Kapitalny rajd i gol piłkarza Herthy! "Typowy Brazylijczyk"

To nie wygląda jak Bundesliga

- Trudno się takie mecze ogląda. Emocji prawie nie było, gra średnia, więc bardzo brakowało kibiców, otoczki. Wszystkie te mecze nie wyglądają jakby to była Bundesliga - mówi Furtok.

Były napastnik reprezentacji Polski w Hamburgerze SV i Eintrachcie Frankfurt rozegrał w Bundeslidze 188 meczów i zdobył 60 bramek. Skuteczniejszy z Polaków w historii ligi niemieckiej jest tylko Lewandowski. Pokonując Gikiewicza w 40. minucie z rzutu karnego Robert strzelił już swojego 228. gola w Bundeslidze.

Lepsi w historii są tylko Gerd Mueller (365 trafień w 427 meczach) i Klaus Fischer (268 goli w 535 występach. Mecz z Unionem był 314. występem "Lewego" w niemieckiej ekstraklasie.

Kapitan naszej kadry jest na dobrej drodze do piątego tytułu króla strzelców. Po 26. kolejce drugi w zestawieniu najlepszych strzelców Timo Werner z Lipska nie poprawił swojego dorobku i nadal ma 21 goli, czyli już o pięć mniej od Polaka. Zresztą, przed wznowieniem rozgrywek niemieccy dziennikarze zastanawiali się raczej nie nad tym kto wygra w pojedynku Lewandowski - Werner, tylko czy możliwe jest, że Lewy wyrówna albo pobije legendarny rekord Gerda Muellera. Dawny as Bayernu w sezonie 1971/1972 zdobył w Bundeslidze aż 40 goli.

Nawet Robert Lewandowski nie pobije rekordu Gerda Muellera

- Nie, nie, ten wynik jest chyba nie do pobicia. Robert dużo już strzelił, ale jeszcze bardzo dużo brakuje mu do 40 bramek w sezonie. Czternastu goli w ośmiu kolejkach, które zostały, to nie zdobędzie nawet on - twierdzi Furtok. - A królem strzelców chyba zostanie, chociaż jeszcze poczekajmy, bo Werner też ma niezły bilans - dodaje.

Furtok restart Bundesligi odbiera tak jak wielu innych ekspertów. - Dobrze, że wróciła, bo już się przecież nam bardzo chce powrotu do normalności. Dużo gorzej się ogląda mecze bez publiki na trybunach, ale i tak patrzę na wszystko po kolei. Bardzo na to czekałem - mówi.