Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Poszliśmy z Błaszczykowskim do Kloppa. Po naszej wiadomości oszalał"

Były fizjoterapeuta Borussii Dortmund, Frank Zollner, przyznał, że Juergen Klopp czasami "potrafił zwariować", ale zawsze "miał jaja, by przyznać się do błędu i przeprosić, gdy posunął się za daleko". Przypomniał także historię związaną z Jakubem Błaszczykowskim i jego powrotem do klubu ze zgrupowania kadry.

Frank Zollner pracował w Borussii Dortmund przez prawie 20 lat - w latach 1992-2009. Dzięki temu miał okazję pracować z Juergenem Kloppem, który trenerem BVB był w latach 2008-2015. Zollner opisywał Niemca na podstawie ich współpracy jako "świetnego faceta", o którym czasami myślał "co za egocentryczny gość". 

Zobacz wideo Nowy piłkarz w reprezentacji Polski?

Błaszczykowski wrócił ze zgrupowania kadry. Klopp oszalał po wiadomości o kontuzji

Zollner przypomniał także historię związaną z Jakubem Błaszczykowskim. - Pewnego razu Kuba zadzwonił do mnie, gdy wracał ze zgrupowania kadry. Powiedział, że nie może trenować z powodu kontuzji mięśniowej, ale przyjedzie na spotkanie zespołu. Przed spotkaniem poszliśmy do Kloppa i powiedzieliśmy mu, jak wygląda sytuacja. On oszalał, prawdopodobnie dlatego, że dopiero dowiedział się o kontuzji Kuby - opisał Zollner.

- W takich momentach często pojawiał się Zeljko Buvac [asystent Kloppa - przyp.red], który mówił "Kloppo, zapal papierosa i się uspokój!". Był jednym z najlepszych asystentów, z którymi kiedykolwiek pracowałem. Ale Kloppo miał jaja, by przeprosić, gdy kogoś źle potraktował - dodał Zollner.

Zollner zdradził także, że opuścił Borussię z powodu Kloppa. - W końcu zdałem sobie sprawę, że coś musi się zmienić, gdy wróciłem do domu i zobaczyłem płaczącą córkę. Jej chłopak się z nią rozstał, a ja nawet nie wiedziałem, że go miała. To z powodu spontanicznych spotkań wieczornych, zwołanych przez Kloppa. Koniec dnia był mocno opóźniony, a nie było już możliwości kontaktu z rodziną, by ich o tym powiadomić. W pewnym momencie dzieci już nie chciały ze mną rozmawiać. Wtedy powiedziałem, że to już koniec - opisał.