Piłkarz Bayernu zirytowany wypowiedzią Uliego Hoenessa. Wytłumaczył, o co chodzi

- Po kontuzji obliczyłem, ile potrzebuję czasu na powrót. Dlatego zirytowało mnie to, co powiedział Uli Hoeess - w rozmowie z "Bildem" przyznał Niklas Suele. Obrońca Bayernu od października nie trenuje ze względu na poważną kontuzję. Przegapienia tegorocznych mistrzostw Europy nie bierze jednak pod uwagę.

Była 12. minuta październikowego meczu Bayernu Monachium z Augsburgiem (2:2). Minuta, w której doszło do dramatu Niklasa Suele. Obrońca mistrzów Niemiec doznał fatalnej kontuzji kolana, oznaczającej przynajmniej półroczną przerwę. - Totalna katastrofa - mówił wówczas.

Zobacz wideo Wichniarek: Flick umie zarządzać trudną szatnią

Obrońca Bayernu zirytowany na Uliego Hoenessa. Wytłumaczył, o co chodzi

Mimo nazwania swojej kontuzji "katastrofą", Suele od początku wierzył w szybki powrót na boisko. Zwykle piłkarz, który zerwie więzadło krzyżowe w kolanie (właśnie takiej kontuzji nabawił się 24-latek) potrzebuje ponad sześciu miesięcy rehabilitacji, do których trzeba doliczyć przynajmniej kilka tygodni treningów indywidualnych.

Suele twierdzi jednak, że do gry będzie gotowy już w kwietniu. Dlatego tak bardzo zdenerwował się na Uliego Hoenessa. Legendarny piłkarz i działacz monachijczyków powiedział ostatnio, że nie ma szans na powrót Suelego do kadry przed mistrzostwami Europy, a o udziale w imprezie gracz mistrzów Niemiec może zapomnieć. - Zirytowały mnie te słowa. Od razu po kontuzji obliczyłem, kiedy wrócę na boisko. Wiedziałem, że czasu jest wystarczająco dużo. Potrzebowałem więc zachęty, a od Uliego Hoenessa usłyszałem, że to koniec.

W powrót Suelego do gry przed ME wierzy nie tylko sam zawodnik, ale także Joachim Loew. Selekcjonerowi niemieckiej kadry zależy na tym, by zabrać 24-latka na turniej.

Więcej o: