Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Udany debiut nowego trenera Herthy. Cudowane zagrania debiutanta przy golu samobójczym

Krzysztof Piątek miał udział w sobotniej wygranej Herthy Berlin z Paderbornem 2:1. Polak jednak nie może zbytnio być zadowolony ze swojej postawy.

Trzy mecze w Bundeslidze i wciąż zero goli - tak prezentuje się bilans Krzysztofa Piątka, którego w styczniu Milan sprzedał za blisko 30 milionów euro. Choć klub ma wielkie ambicje, to na boisku potwornie się męczy. Nie inaczej było w sobotę. Tym razem udało się wygrać. Już w 10. minucie Santiago Ascacibar dośrodkował w pole karne a Dedryck Boyata strzałem głową na dalszy słupek pokonał bramkarza.

Osiem minut później mogło być 2:0, ale Bibiana Steinhaus nie uznała gola Matheusa Cunhy, któremu podawał Krzysztof Piątek. Pani sędzia dopatrzyła się zagrania ręką. Tuż po zmianie stron było 1:1. Dennis Srbeny strzelał z niemal zerowego kąta, ale Rune Jarstein w fatalnym stylu przepuścił piłkę.

Ekstraklasa traci gwiazdy. "Niedługo wrócą i będziemy ich witali z honorami" [WIDEO]

Zobacz wideo

Na kolejnego gola trzeba było czekać do 67. minuty, gdy Krzysztof Piątek zmarnował doskonałą okazję, a chwilę później prawdopodobnie próbował przyjąć piłkę, ale skiksował. Na jego szczęście poleciała do Matheusa Cunhy, który przytomnym strzałem piętą wyprowadził Herthę na prowadzenie 2:1 (ostatecznie gol został zapisany jako samobój Jamilu Collinsa, który próbował wybić piłkę z linii bramkowej). Później wynik się już nie zmienił.

Jak zagrał Piątek?

Niezbyt dobrze. Polak zmarnował dwie dobre sytuacje. Podejmował też często złe decyzje. Podawał z celnością zaledwie 70 procent i wygrał tylko cztery z 11 pojedynków. Podjął próbę czterech dryblingów, ale tylko raz udało mu się okiwać rywala.

Hertha Berlin zajmuje 13. miejsce w lidze, a Paderborn jest ostatni. Prowadzi RB Lipsk, ale Bayern Monachium zagra dopiero w niedzielę.