Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekspert o porażce Herthy: Piątka ściągnięto do Berlina, by strzelał gole. Co ma strzelać jak drużyna nie potrafi wypracować żadnej sytuacji?

Hertha przegrała 1:3 z Mainz i zawiodła zupełnie. Krzysztof Piątek biegał po boisku od pierwszej do ostatniej minuty, ale też nie zachwycił. - Żadnej stuprocentowej okazji sobie nie wypracował, nie pomogli w tym też jego koledzy - mówi Sport.pl Sławomir Chałaśkiewicz. Zwraca uwagę na problemy kondycyjne berlińczyków i prognozuje dla nich trudne czasy.

Kibice Herthy witali go bardzo entuzjastycznie. Liczby, które miał w Genoi i na początku przygody z Milanem były przecież fantastyczne, a do Berlina przyszedł żeby się odblokować i pokazać, co potrafi. Hertha potrzebowała wzmocnienia w ofensywie i sięgnęła po Krzysztofa Piątka nie szczędząc na niego pieniędzy. To prawdopodobnie był rekordowy transfer w jej historii. Na odpowiedź, czy szybka, zimowa zmiana klubu przez Polaka okazała się strzałem w dziesiątkę i dla niego i dla berlińczyków, trzeba będzie trochę poczekać. Początki nie są łatwe.

Ekspert: Piątek trafił w dobre miejsce!

Zobacz wideo

- Piątka ściągnięto do Berlina, by strzelał gole. Co on ma strzelać jak drużyna nie potrafi wypracować żadnej sytuacji? - komentuje nam Sławomir Chałaśkiewicz, były gracz Widzewa czy Śląska, ale także kilku niemieckich klubów w tym Hansy Rostock.

Na razie można tylko być zadowolonym z faktu, że urodzony w Dzierżoniowie piłkarz jest podstawowym wyborem Juergena Klinsmanna. W Mediolanie zapewne mecze oglądałby z ławki.

"Ta drużyna się męczy”

Tyle, że zamiana Milanu na Herthę na razie wygląda tylko jakby piłkarz zmienił koszulki. Teraz gra w niebiesko-białej zamiast czerwono czarnej, ale wszystko wokół jest bardzo podobne.

- Hertha zdobywa punkty w podobnym stylu co Milan. Skupia się na defensywie, nie chce stracić bramki i w prosty sposób szuka szans na gola. To futbol trochę męczący, nudny, mało odważny, pozbawiony własnego stylu - opisywał Sport.pl Artur Wichniarek, były gracz Herthy.

Pierwszy ligowy mecz berlińczyków z Piątkiem w wyjściowym składzie był tego dowodem. Szczególnie mizerna była pierwsza połowa starcia z FSV Mainz.

- Nie mogę na razie patrzeć na grę Herthy. Krzysiek się męczy - skomentował wydarzenia na Stadionie Olimpijskim w Berlinie Mateusz Borek, Komentator Polsatu Sport. Gospodarze mieli problemy ze stworzeniem jakiejkolwiek ofensywnej akcji, bo Mainz stosując średni i wysoki pressing niemal uniemożliwiało berlińczykom zbliżenie się w okolice pola karnego. Do tego gospodarze popełniali proste błędy w obronie, więc narażali się na ciosy. Do kiepskiego stylu gry Polak się jakby dostosował.

W pierwszej połowie raz udało mu się uderzyć zza pola karnego, ale bardzo niecelnie. Przy jednej z akcji upadł w polu karnym i sugerował jedenastkę, ale o faulu nie mogło być mowy. Raz stracił piłkę podczas przyjęcia, bo od razu przy sobie miał dwóch rywali. Innym razem w polu karnym źle ją przyjął, a do tego się jeszcze poślizgnął. W liczbach po 45 minutach miał zatem 1 strzał, 1 pojedynek powietrzny, zero dryblingów, najmniej kontaktów z piłką z całej drużyny (21) w tym tylko dwa w polu karnym.

- Ta drużyna nie ma pomysłu na rozegranie akcji. Co z tego, że gra u siebie i posiada piłkę przez 65 proc. czasu? - komentuje nam Chałaśkiewicz. - Odległości między formacjami są bardzo duże, druga linia jest jakby schowana. Nie ma współpracy. Napastnicy w tej sytuacji bardziej biją głową w mur niż biorą udział w pracy zespołowej. Każdy próbuje coś zrobić indywidualnie, kombinacyjnej gry jest tam bardzo mało - podsumowuje były piłkarz, a obecnie komentator.

Kondycyjny problem?

Druga połowa meczu z Mainz w wykonaniu gospodarzy była nieco lepsza, ale w uzyskaniu korzystnego rezultatu to nie pomogło. Wszystkie gole na Stadionie Olimpijskim strzelili goście, bo ten dla Herthy był samobójem. Grę ekipy Klinsmanna poprawiło nieco wyjście na boisko Dodi Lukebakio. Belg był aktywny, a często na szybszej grze i wymianach na jeden kontakt korzystał także Krzysztof Piątek. Przynajmniej tak się wydawało.

- Belg też często grał jednak indywidualnie, czasami zbyt długo holował piłkę. Nie było przez to przyspieszenia przed polem karnym rywala. Na takiej prędkości Hertha nie zaskoczy nikogo w Bundeslidze – ocenia Chałaśkiewicz.

Nawet przy ruchliwym Lukebakio te najważniejsze liczby Piątka (strzały na bramkę, sytuacje bramkowe) niewiele drgnęły. W drugiej połowie Polak oddał dwa uderzenia - jedno celne i jedno nieudane. Piątek kończył więc mecz z trzema próbami zdobycia bramki i sporym niedosytem.

- Żadnej stuprocentowej okazji sobie nie wypracował, nie pomogli w tym też jego koledzy. Nasz napastnik w dodatku wchodzi teraz w trudny okres dla Herthy, bo porażka z Mainz może wpłynąć na grę zespołu. Będą ich goniły ekipy z dołu tabeli i będzie trzeba myśleć o utrzymaniu. Mecze z tymi słabszymi ekipami jak Paderborn czy Koeln wcale nie będą łatwiejsze. Przeciwnicy walczą przecież o życie, nie odpuszczą, mogą grać z kontry, co może skończyć się tak jak w starciu z Mainz – ocenia były gracz Hansy. W dodatku Chałaśkiewicz dotyka jeszcze jednego aspektu słabszej gry ekipy ze stolicy Niemiec.

- Mam wrażenie, że Hertha nie jest dobrze przygotowana kondycyjnie. Czy oni mieli wcześniej za duże obciążenia, czy się za chwilę odblokują? Mam wrażenie, że z Mainz biegali jednym tempem, co też wpływało na ich grę. Podobnie było z Krzyśkiem. On już w meczu pucharowym z Schalke po 60 minutach sprawiał wrażenie jakby go trochę odcięło. Z Mainz starał się dużo biegać bez piłki, ale gdy musiał przyjąć, zagrać, to widać było, że ta piłka nieco mu przeszkadzała. Może też potrzebuje chwili, by wejść w rytm meczowy, może musi nabrać pewności siebie? – zastanawia się Chałaśkiewicz.

Polak po 120 minutach w Bundeslidze ma na razie 0 goli, jednego strzelił w Pucharze Niemiec, jednak berlińczycy z tych rozgrywek już odpadli.

Hertha w tabeli Bundesligi jest natomiast 14. Nad strefą barażową i spadkową ma 5 punktów przewagi. W następnej kolejce gra na wyjeździe z ostatnią ekipą ligi - Paderborn.