Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Krzysztof Piątek rozegrał najlepszy mecz od dawna, ale czekają na niego przeszkody

Krzysztof Piątek rozegrał najlepsze spotkanie od dawna. Mimo że jego Hertha straciła dwubramkowe prowadzenie i odpadła z Schalke w Pucharze Niemiec (2:3 po dogrywce), to Polak wyglądał, jakby odzyskał radość z gry. Czekają jednak na niego pewne przeszkody.

Sto procent nie wystarczyło

Hertha długo rozgrywała dobre spotkanie. W 39. minucie gola na 2:0 strzelił Piątek i zanosiło się na niespodziankę. Jednak po ponad godzinie cofnęła się. Gościom odcięło prąd. Zaczęli słaniać się na linach. Schalke zwietrzyło szansę, wyrównało, a potem dobiło berlińczyków w dogrywce. Do domu wracali na tarczy.

Jakub Rzeźniczak: Kazachowie dają sześć razy więcej niż Polacy. Kosmiczny kontrakt:

Zobacz wideo

– Czasami sto procent nie wystarczy – napisał w swoich mediach społecznościowych Piątek, który został wybrany zawodnikiem meczu. Rekordowy transfer Jürgena Klinsmanna mógł to zdanie skierować pod swoim adresem. Wyglądał na pełnego energii. Walecznego. Szukającego gry. Groźnego pod bramką przeciwnika. Głodnego.

Do tego wróciło szczęście. Strzał po którym zapisał pierwszą bramkę w nowych barwach był taki sobie jednak błąd popełnił Alexander Nübel. Piątek prezentował więc cechy, dzięki którym stał się rozpoznawalny w dużej piłce. Cechy wyblakłe w schyłkowym momencie swojej obecności w Milanie, ale dokładnie te, które oprócz szalonej skuteczności przyprowadziły go na San Siro.

Heatmapa Piątka z torinoHeatmapa Piątka z torino WyScout

Mecz Piątka w Pucharze Niemiec przeciwko Schalke. 120 minut. 1 gol, 0 asyst, 4 strzały. 17 pojedynków/7 wygranych. Szukanie gry poza polem karnym.Mecz Piątka w Pucharze Niemiec przeciwko Schalke. 120 minut. 1 gol, 0 asyst, 4 strzały. 17 pojedynków/7 wygranych. Szukanie gry poza polem karnym. WyScout

Jedno jest pewne. Polak nie ma problemu z wejściem do nowej szatni. Z Genuą przywitał się czterema golami w Pucharze Włoch przeciwko Lecce, kiedy po raz pierwszy zaprezentował swoje rewolwery. Gdy był już znany jako „Pistolero”, po jednym z najgłośniejszych transferów poprzedniego zimowego okna transferowego, przypadkowo uruchomił pewien schemat:

  • Serie A. Debiut przeciwko Napoli: 18 minut. Bez gola.
  • Puchar Włoch. Mecz przeciwko Napoli: wyjściowy skład i dwie bramki.
  • Bundesliga. Debiut w Hercie przeciwko Schalke: 27 minut. Bez gola.
  • Puchar Niemiec. Mecz przeciwko Schalke: wyjściowy skład i bramka.

Polak jak zastrzyk na ofensywny reumatyzm

Rok temu ten meczowy dwupak z Napoli dobrze go nastroił. W samej lidze trafił do końca sezonu jeszcze dziewięć razy. Ale po dziwnym i burzliwym restarcie – odejściu Leonardo, wyrzuceniu Gennaro Gattuso i wycofaniu się z rozgrywek Ligi Europy – sflaczał jak cały zespół. Wpadł w dołek, z którego na San Siro już się nie wydostał. Zmiany na klub mniejszego kalibru, mimo szumnych zapowiedzi o wielkiej przyszłości, trudno nie uznać za krok w tył. Co z drugiej strony nie musi być czymś bardzo złym. W perspektywie długofalowej może okazać się wręcz słuszną strategią. Jednak myślenie, że transfer za blisko 30 milionów euro zwolni Piątka z presji jest błędne. Pytanie, czy takie spuszczenie ciśnienia jest mu w ogóle potrzebne. Sam zawodnik raczej udowadniał, że to nie ono było jego problemem, skoro wszędzie, także do reprezentacji Polski, wchodził bez kompleksów.

Kluczem jest raczej odważna inwestycja w Polaka. Ponowne wręczenie zaufania. W nowym klubie uznano, że to właśnie on podziała jak rozluźniający zastrzyk na skostniałą ofensywę berlińczyków. Hertha jest bowiem najgorzej atakującym zespołem w Bundeslidze. Stworzyła sobie najmniej akcji ofensywnych. Oddała najmniej strzałów – 181. Bayern Monachium – 355. W polu karnym dotyka piłki średnio jedenaście razy na mecz. Najmniej. Bayern? Trzydzieści, ale żeby nie patrzeć zbyt wysoko, sąsiad z tabeli, Eintracht Frankfurt, ma ją w szesnastce przeciwnika już siedemnaście razy w meczu. Hertha stwarza także najmniejsze zagrożenie pod bramką rywala (104) ze wszystkich dwudziestu zespołów. Ponad trzy razy mniej niż liderujący także w tym rankingu Bawarczycy – 349.

To liczby wskazujące, że Piątek może pomóc, ale zdecydowanie potrzebuje wsparcia z drugiej linii. Hertha ma nie tyle kłopoty z samym wykańczaniem akcji, co z ich kreowaniem na dość wczesnym etapie. Przemieszczaniem piłki w miejsca, z których można oddać strzał. Być może to także jakiś impuls dla Piątka, aby rozwijać swój styl gry. Aby nie dać się zaszufladkować do roli piłkarza dostawiającego nogę na jedenastym metrze. Lisa pola karnego i nic poza tym. Legendarny trener Milanu, Arrigo Sacchi, zarzucał mu w "Piątek. W drodze na szczyt", że za mało szuka partnerów do gry kombinacyjnej. Chowa się i czeka. Lub biega bez sensu. Jest mało użyteczny poza swoją strefą komfortu – szesnastką lub jej bezpośrednimi okolicami. Może w Berlinie, oprócz bramek, to będzie ten krok naprzód?

Szlakiem polskich piłkarzy

Oczywiście, z tą aktywnością poza polem karnym nie wolno przesadzać w drugą stronę. Piątek to przede wszystkim napastnik. Kupiono go dla zdobywania bramek. Wcielanie się w rolę rozgrywającego byłoby wchodzeniem w nie swoje buty. Jednak poszerzenie swojego wachlarza możliwości współpracy – zejścia głębiej, gry na małej przestrzeni czy tyłem do bramki – byłoby pójściem z duchem czasu, gdzie klasyczne dziewiątki powoli wymierają. Piątek już w Milanie zdradzał takie chęci. Czasem przeradzało się to w szamotaninę niezrozumienia pomiędzy nim a pomocnikami Rossonerich. Przeciwko Schalke, ustawiony na dwóch napastników z Pascalem Köpke, wyglądał lepiej. Przy akcji, po której Niemiec strzelił gola na 1:0 miał duży wkład. Gdy sam trafił do siatki, asystował mu właśnie 24-latek. Chwilę przed asystą, wspólnie rozmontowali obroną Schalke. Akcję zaczęli od połowy boiska skutecznym wyłuskaniem piłki.

Akcja 1Akcja 1 WyScout

Akcja 2Akcja 2 WyScout

Akcja 3Akcja 3 WyScout

Piątek jest drugim Polakiem w historii Herthy, po Arturze Wichniarku, który trafił w jej barwach w Pucharze Niemiec. We wszystkich rozgrywkach w klasyfikacji strzelców są jeszcze przed nim inni rodacy – Bartosz Karwan, Piotr Reiss i Łukasz Piszczek. Jeśli transformacja z włoskiego "Pistolero" w niemieckiego "Bombera" będzie przechodzić prawidłowo, na poziomie pierwszego półrocza w Mediolanie, wszystkich wyprzedzi jeszcze w rundzie wiosennej. Przed EURO 2020 proces przez wszystkich bardzo oczekiwany.

Polskie gole w barwach Herthy Berlin:

  • Łukasz Piszczek – 87 meczów/7 goli
  • Artur Wichniarek – 81 meczów/6 goli
  • Piotr Reiss – 19 meczów/2 gole
  • Bartosz Karwan – 23 mecze/1 gol
  • Krzysztof Piątek – 2 mecze/1 gol

Krzysztof Piątek przeciwko Schalke w Pucharze Niemiec:

  • 120 minut
  • 79 akcji/36 udanych
  • 1 gol
  • 4 strzały/1 celny
  • 27 podań/22 celne (81 procent)
  • 36 pojedynków/12 wygranych (33 procent)
  • 8 pojedynków w powietrzu/2 wygrane
  • 17 strat/8 na własnej połowie
  • 6 przyjęć piłki w polu karnym
  • 1 spalony