Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Arsene Wenger nie wyklucza pracy w Bayernie! "Umówiliśmy się na rozmowę w przyszłym tygodniu"

- W środę wieczorem zadzwonił do mnie Rummenigge, ale akurat wtedy nie mogłem odebrać. Z grzeczności później oddzwoniłem. Rozmawialiśmy maksymalnie przez 4-5 minut. Powiedział mi, że zdecydowali, że to Flick będzie trenerem w najbliższych dwóch spotkaniach. Zapytał także czy byłbym zainteresowany posadą, bo będą szukali trenera na dłużej. Powiedziałem, że o tym nie myślałem, że potrzebuję czasu do namysłu. Umówiliśmy się na rozmowę w przyszłym tygodniu - powiedział Arsene Wenger, który łączony jest z pracą w Bayernie.

Od niedzieli Bayern Monachium pozostaje bez trenera. Mistrzowie Niemiec, po serii rozczarowujących meczów i wyników, rozstali się z Niko Kovacem. Wraz ze zwolnieniem Chorwata, rozpoczęły się plotki kto zastąpi go w bawarskim klubie. Jednym z nazwisk był były menedżer londyńskiego Arsenalu, Arsene Wenger.

Wilkowicz "Sam na sam" z Peterem Schmeichelem. Zobacz wywiad z legendarnym bramkarzem reprezentacji Danii i Manchesteru United

Zobacz wideo

- Czy chciałbym przejąć Bayern? Oczywiście. Utrzymywałem się na topie od 33. do 69. roku życia. Tęsknię za treningami, meczami, za satysfakcją z pracy, za dzieleniem się emocjami - przyznał 70-letni Francuz w rozmowie z "The Sun".

W czwartek dowiedzieliśmy się, że Karl-Heinz Rummenigge rozmawiał w środę z Wengerem, ale konkluzja tej rozmowy była zła dla Francuza, bo 70-latek miał usłyszeć, że nie zostanie wybrany na to stanowisko. Na życzenie "Bilda" Bayern wydał oświadczenie.

- Wenger zadzwonił do Karla-Heinza Rummenigge w środę i wyraził swoje zainteresowanie objęciem Bayernu Monachium. Doceniamy pracę Wengera w Arsenalu, rozważamy go jako nowego trenera naszego klubu - brzmiał komunikat Bayernu.

Jak się jednak okazało, historia wyglądała nieco inaczej niż przedstawiał ją bawarski klub. Do całej sprawy, za pośrednictwem beIN Sports, odniósł się sam Wenger. – Miło, że mogę w końcu wyjaśnić całą historię. Jest ona bowiem zaskakująca. Po pierwsze, nie mam żadnego agenta. Jestem jedyną osobą zaangażowaną w ten proces. Nikt nie może negocjować w moim imieniu. Po drugie, znam Beckenbauera, Rummenigge i Hoenessa od 40 lat. Sukces ich klubu został zbudowany dzięki ich kompetencjom, uczciwości i prostocie. Między sobą zawsze mówiliśmy sobie prawdę, kiedy było to konieczne – powiedział.

– Moje nazwisko pojawiło się znikąd. Nie miałem na to żadnego wpływu. W środę wieczorem zadzwonił do mnie Rummenigge, ale akurat wtedy nie mogłem odebrać. Z grzeczności później oddzwoniłem. On był wtedy w samochodzie w drodze na mecz Bayernu z Olympiakosem w Lidze Mistrzów. Rozmawialiśmy maksymalnie przez 4–5 minut. Powiedział mi, że zdecydowali, że to Flick będzie trenerem w najbliższych dwóch spotkaniach. Zapytał także czy byłbym zainteresowany posadą, bo będą szukali trenera na dłużej. Powiedziałem, że o tym nie myślałem, że potrzebuję czasu do namysłu. Umówiliśmy się na rozmowę w przyszłym tygodniu, bo do niedzieli wieczorem przebywam w Katarze. To jest prawdziwa historia – dodał.

Więcej o: