Piłkarz Bayernu Monachium płakał na ławce. Klub ma wobec niego plan

Kilkanaście dni temu świat obiegło zdjęcie Javiego Martineza, który rozpłakał się na ławce rezerwowych Bayernu Monachium. Hiszpan w tym sezonie pełni marginalną rolę w drużynie Niko Kovaca, a wielu ekspertów przewiduje jego odejście. Szefowie monachijskiego klubu plany mają jednak inne, o czym przekonuje gazeta "TZ".
Zobacz wideo

Javi Martinez w ubiegłym sezonie wystąpił w 33 meczach, rozgrywając łącznie 2257 minut. Był jednym z kluczowych zawodników zespołu Niko Kovaca. Na obecne rozgrywki to się jednak nie przełożyło, bo chorwacki trener chętniej stawia na innych pomocników i obrońców (reprezentant Hiszpanii występuje także jako stoper). Mistrz świata i Europy w Bundeslidze zebrał dotychczas zaledwie trzy występy, za każdym razem wchodząc na boisko z ławki rezerwowych. 

Po jednym z meczów Bawarczyków, w którym Martinez nie zagrał, świat obiegło zdjęcie Hiszpana, który na ławce rezerwowych dał upust swojej frustracji i bezradności, rozklejając się przy jednym z asystentów Kovaca, który próbował go pocieszyć.

Bayern Monachium ma plan na Martineza

Po opublikowaniu wspomnianego zdjęcia, wielu ekspertów i dziennikarzy poinformowało, że czas Martineza w Bayernie dobiega końca, a klub planuje się go pozbyć. Tabloid 'TZ" twierdzi jednak, że szefowie monachijczyków na Hiszpana mają plan, który nie uwzględnia jego sprzedaży. "Według kierownictwa klubu, Martinez wciąż może odgrywać ważną rolę w zespole. Otrzymał już zresztą zapewnienie, że w najbliższych meczach będzie pojawiał się na boisku częściej" - pisze dziennik.

Martinez trafił do Bayernu w 2012 roku. Od tamtej pory w jego barwach rozegrał 219 spotkań, w których strzelił 13 goli i zaliczył dziewięć asyst. Jego obecna umowa z mistrzami Niemiec obowiązuje do końca czerwca 2021 roku.

Więcej o: