Borussia Dortmund. Jest wyrok za atak na autokar z piłkarzami BVB

Siergiej W., który w kwietniu 2017 roku dokonał ataku na autokar Borussii Dortmund, został skazany na 14 lat więzienia. Prokuratura żądała dożywocia.

Mieszkał w hotelu „l’Arivee” w Dortmundzie z piłkarzami Borussii, bomby odpalił zdalnie z pokoju z widokiem na ulicę na której dokonał zamachu. Z hotelowego pokoju kupił opcje na akcje Borussii, licząc na spadki kursu po zamachu i zarobek liczony w milionach euro. A potem gdy wybuchła panika zszedł do hotelowej restauracji jakby nigdy nic zamówić stek. Takie według ustaleń policji do których dotarł „Bild” były kulisy zamachu na autobus Borussii Dormtund. Nie zamachu islamskich terrorystów, jak początkowo zakładano i jak podpowiadały listy znalezione na miejscu ataku, ale 28-letniego elektrotechnika, który sam zbudował bomby. Tak zamach na piłkarzy Borussii Dortmund opisywał Paweł Wilkowicz w tekście z kwietnia 2017 roku.

Wyrok za atak na autokar Borussii Dortmund

27.11. 2018 roku Rosjanin został skazany na 14 lat więzienia za usiłowanie morderstwa 28 osób. Prokuratura żądała dożywocia, a obrońcy Siergiej W. wnioskowali o karę nie wyższą niż 10 lat. Siergiej W. tłumaczył, że nie chciał nikogo zabić, a jego jedynym celem był zarobek na spadku akcji dortmundzkiego klubu.

Proces Rosjanina rozpoczął się w grudniu 2017 roku. Odbyło się 30 rozpraw, a w przesłuchaniach wzięli udział wszyscy piłkarze, którzy podróżowali autokarem na mecz Ligi Mistrzów z AS Monaco. W wyniku eksplozji najbardziej ucierpiał Marc Bartra. Hiszpan doznał poważnych obrażeń ręki i musiał przejść operację. Na pokładzie autokaru był Łukasz Piszczek.

- O całej sytuacji dowiedziałem się od Łukasza, wysłał wiadomość. Chciał nas uspokoić. Wszystko jest w porządku, jest bezpieczny - opisywał całą sytuację Kazimierz Piszczek, ojciec Łukasza w rozmowie ze Sport.pl.

Więcej o: