Robert Lewandowski wściekły po faulu kolegi z reprezentacji

Bayern Monachium tylko zremisował u siebie z ostatnią w tabeli Fortuną Dusseldorf. Robert Lewandowski, który w końcówce spotkania zmarnował doskonałą okazję, był wściekły po tym, jak sędzia nie odgwizdał faulu Marcina Kamińskiego.

Była 76. minuta meczu Bayernu z Fortuną, kiedy w środku pola Roberta Lewandowskiego sfaulował Marcin Kamiński. Chociaż obrońca reprezentacji Polski wyraźnie pociągnął rodaka za ramię, to sędzia faulu nie odgwizdał. Piłka spadła pod nogi Niko Giesselmanna, który długim podaniem znalazł Dodiego Lukebakio. Młodzieżowy reprezentant Belgii znalazł się w doskonałej okazji, której nie zmarnował, zdobywając kontaktową bramkę na 2:3.

Zanim sędzia - Sven Jablonski - uznał gola, ten został poddany analizie VAR. Arbitrzy nie sprawdzili jednak początku akcji, czyli faulu na Lewandowskim, a to, czy przy podaniu do Lukebakio, nie było spalonego. Zaraz po trafieniu Fortuny nasz napastnik ruszył z pretensjami do Jablonskiego, pokazywał mu miejsce, w którym był faulowany, ale arbiter decyzji nie zmienił. Faulu również nie sprawdził.

Lewandowski był wściekły na sędziego, ale pretensje może mieć też do siebie. To on w końcówce meczu, jeszcze przy wyniku 3:2 dla Bayernu, zmarnował doskonałą okazję, pudłując z bliska do pustej bramki. Chwilę później Lukebakio trafił po raz trzeci i dał Fortunie sensacyjny remis.

Po 12 kolejkach niemieckiej Bundesligi Bayern zajmuje piąte miejsce w tabeli z dorobkiem 21 punktów. Mistrzowie kraju tracą już dziewięć "oczek" do prowadzącej Borussii Dortmund.

Więcej o: