Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wzoruje się na Ronaldinho, nazywają go "nowym Neymarem". Nie chciał grać u Guardioli, odmówił Bayernowi

19-letni Jadon Sancho jest objawieniem ostatnich miesięcy w Bundeslidze. Media w Niemczech i na Wyspach nazywają go "angielskim Neymarem", on wzoruje się na Ronaldinho. Interesują się nim najbogatsze kluby Europy. Anglik jest świadomy swojej wartości. Do ligi niemieckiej przeniósł się z Manchesteru City, gdzie nie chciał współpracować z Pepem Guardiolą. Zanim trafił do Borussii Dortmund, miał propozycję z Bayernu Monachium, z której nie skorzystał.

Robert Lewandowski strzelał aż miło w sezonie 2018/19

Zobacz wideo

Rodzina Sancho przybyła do Anglii  pod koniec lat 90. z Trynidadu i Tobago. Chłopak urodził się w Londynie, a pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Watfordzie. Jako nastolatek trafił do Manchesteru City, a w tamtejszym zespole do lat 15 prowadził go były piłkarz Bayernu Monachium Owen Hargreaves. - Moim zdaniem może być w przyszłości najlepszym angielskim zawodnikiem – twierdził Hargreaves. Trener seniorskiej drużyny Manchesteru Pep Guardiola zapraszał Sancho na treningi z pierwszym zespołem, ale młodemu Anglikowi nie wystarczała możliwość trenowania z gwiazdami światowej piłki. Był na tyle bezczelny, że w wieku 17 lat przyszedł do Guardioli i powiedział mu, że jeśli trener nie zacznie na niego stawiać, on odejdzie z klubu.

Młodzieniec chciał uzyskać od Hiszpana gwarancję, że ten będzie wystawiał go do składu. - Nie mogę tego zagwarantować nawet Aguero. Nie zrobiłem tego nigdy w życiu. I nie zamierzam tego robić, żeby cię zatrzymać - tłumaczył mu Pep. Gdy nastolatek trynidadzkiego pochodzenia usłyszał od byłego opiekuna Barcelony, że musi poczekać na swoją szansę, postanowił swoje niezadowolenie wyrazić w dość oryginalny sposób – przez dwa tygodnie opuszczał treningi. Gdy i to nic nie dało, zdecydował się opuścić Manchester City. W seniorskim zespole "Obywateli" nigdy nie zadebiutował.

Borussia Dortmund kupiła Sancho za 7 mln euro

Jadon Sancho odszedł z Manchesteru w 2017 roku w ostatnim dniu letniego okienka transferowego. Przeniósł się do Borussii Dortmund za około siedem milionów euro. – To była bardzo trudna decyzja, ale przyszedł czas na nowe wyzwania. Chcę móc w pełni wykorzystywać swoje możliwości – tłumaczył na Facebooku decyzję o przeprowadzce do Niemiec. Wybrał Dortmund, choć mógł iść do Realu Madryt, Barcelony lub Arsenalu Londyn. - Doskonale wiedział, że na tym etapie kariery musi regularnie grać – wskazywał w rozmowie z „The Guardian” trener Dan Micciche, który prowadził go w młodzieżowych reprezentacjach Anglii. Co ciekawe, zdaniem angielskiego "Independent" Sancho wcale nie musiał trafić do Borussii, bo miał też ofertę z Bayernu Monachium. Odmówił jednak Bawarczykom i przeniósł się na Signal Iduna Park.

Sancho nie wskoczył od razu do pierwszego zespołu BVB. Występował wpierw w juniorach i rezerwach Borussii. Później zaś trener Peter Bosz stopniowo zaczął wpuszczać go z ławki. Kolejny szkoleniowiec Peter Stoeger stawiał na niego w końcówce sezonu 2017/2018. Po przyjściu Luciena Favre'a młody Anglik znów wylądował na ławce. Z czasem wywalczył sobie miejsce w pierwszej "jedenastce" drużyny z Dortmundu. - Drzemie w nim ogromny potencjał. Już jest dobry, ale może być jeszcze lepszy. On wie, że musi się wciąż rozwijać – mówił Farve na jednej z konferencji prasowych.

12 października ubiegłego roku Sancho zadebiutował w dorosłej reprezentacji Anglii jako pierwszy piłkarz urodzony w 2000 roku. Wszedł na 12 minut w spotkaniu Ligi Narodów z Chorwacją. Zapracował też na nowy kontrakt z Borussią do czerwca 2022 roku. Co ciekawe, w jego umowie nie została wpisana klauzula odstępnego, co jest korzystne dla zespołu z Dortmundu. Oznacza to bowiem, że piłkarz będzie mógł odejść z BVB jedynie za zgodą klubu lub na zasadzie prawa Bosmana. Nic więc dziwnego, że dyrektor sportowy Borussii Michael Zorc w wywiadzie dla „Sport Bild” mówił: „Jestem niemal pewny, że Jadon będzie grał u nas jeszcze przez jakiś czas. Zdajemy sobie sprawę, że nasi piłkarze są rozchwytywani przez drużyny, które są jeszcze bardziej atrakcyjne od nas. Wiemy jednak jak sobie z tym radzić”. W jaki sposób klub z Dortmund radzi sobie z zakusami europejskich potentatów na swoich utalentowanych zawodników? Szefowie BVB postanowili jakiś czas temu zrezygnować ze stosowania klauzul odstępnego w kontraktach z piłkarzami.

- Borussia nauczona historiami z Gundoganem, Hummelsem i Mchitarjanem postanowiła, że nie będzie już używać takich klauzul. Nie chce ryzykować, że przyjdzie bogatszy klub, który wpłaci klauzulę i zabierze jej piłkarza. Ponadto szefowie ekipy z Signal Iduna Park uważają, że nawet jak otrzymają za danego gracza np. 100 mln euro, to potem wcale nie będzie im łatwo znaleźć jego następcę. Wszystkie kluby będą bowiem wiedzieć, że Borussia ma do dyspozycji ogromne pieniądze i przez to będą stawiać zaporowe sumy za swoich zawodników. W dodatku klauzule zwyczajnie burzą plany drużyny. W każdej bowiem chwili może ona zostać bez swojej gwiazdy, którą ściągnie inny klub - mówił w rozmowie ze Sport.pl Tomasz Urban, komentator Bundesligi w Eleven Sports.

Sancho nie przejawia w tym momencie ochoty do przeprowadzki z Dortmundu. - Dużo gram tutaj. Nigdy nie wiesz, co wydarzy się w przyszłości, ale teraz jestem naprawdę szczęśliwy – przekonywał w wywiadzie dla „Sport Bild”. - Oczywiście nie jest możliwe, by Sancho grał w Borussii do końca kariery, ale na pewno pozostanie w Dortmundzie przez jakiś czas. Ekipa z Zagłębia Ruhry zarobi na nim w przyszłości wielkie pieniądze. Tym bardziej, że Anglik trafił w ręce Favre – szlifierza piłkarskich diamentów. Trener ten potrafi wydobyć z zawodnika to, co najlepsze. Podnieść poziom jego gry. Jestem pewien, że pod skrzydłami Favre Sancho stanie się jeszcze lepszym piłkarzem - uważa Urban.

Sancho nazywany jest przed media w Niemczech i na Wyspach „angielskim Neymarem”. Wszystko dlatego, że przypomina brazylijskiego gwiazdora pod względem sposobu poruszania się po boisku, prowadzenia piłki i odwagi w wykonywaniu dryblingów (często skutecznych). Jest napastnikiem, ale najlepiej czuje się na skrzydle, a nie na środku ataku. W dzieciństwie był fanem innej brazylijskiej gwiazdy – Ronaldinho. - Jadon wychował się na ulicy i dzięki temu jest w swojej grze nieprzewidywalny. Jeśli ktoś by mnie spytał, czy prawdziwych piłkarzy wychowują akademie, to uważam, że nie. W klubie można się nauczyć wiele – nawet 90 procent gry w piłkę. Ale decydujące 10 procent jedynie grając na ulicy, a nie na perfekcyjnie przygotowanej murawie w nowoczesnym ośrodku treningowym – przekonywał w rozmowie z „The Guardian” Micciche.

W podobny sposób wypowiedział się na temat młodego Anglika Marco Reus. Niemiec nazwał klubowego kolegę „piłkarzem z ulicy” (Strassenfussballer), podkreślając jego niezwykłą przebojowość i świetny drybling.

O Sancho zrobiło się po raz pierwszy głośno dwa lata temu, gdy doprowadził reprezentację Anglii do finału mistrzostw Europy do lat 17. Nie ma w tym stwierdzeniu za grosz przesady, bo młody chłopak zanotował na Euro pięć goli i pięć asyst. W nagrodę zgarnął też tytuł najlepszego gracza turnieju, a przed nim wyróżnienie to zdobywali m.in. Mario Goetze, Toni Kroos, Cesc Fabregas i Wayne Rooney.

Jadon Sancho da Borussii mistrzostwo?

Sancho w sezonie 2018/2019 Bundesligi strzelił 12 goli i miał aż 17 asyst. Był najlepszym asystentem ligi niemieckiej. Nic więc dziwnego, że w ostatnich tygodniach pozyskaniem go zainteresowane były m.in. ekipy Manchesteru United i PSG. Paryżanie widzą w nim następcę Neymara. Transfer Anglika nie będzie tani, bo Borussia chciałaby zarobić na nim co najmniej 100 mln euro. 

Przed rozpoczętym w piątek nowym sezonem Bundesligi (o 20:30 Bayern Monachium zainaugurował rozgrywki ligowe z Herthą Berlin) kibice w Dortmundzie wierzą, że Sancho poprowadzi ich drużynę do upragnionego mistrzostwa Niemiec. Mistrzostwa, na które czekają już od 7 lat. Na razie 19-latek zapewnił Borussii pierwsze trofeum w tym sezonie. Dwa tygodnie temu w meczu o Superpuchar Niemiec BVB pokonała Bayern Monachium 2:0. Sancho najpierw asystował przy golu Paco Alcacera w 48. minucie, by 21 minut później samemu pokonać Manuela Neuera. 

 

Pobierz aplikację Football LIVE na Androida

Football LIVEFootball LIVE Football LIVE