Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bundesliga. Paco Alcacer, nowy cesarz Dortmundu

- Nikt nie spodziewał się, że to będzie tak wyglądać. Opowieść jak z bajki - mówi Michael Zorc, dyrektor sportowy Borussii Dortmund, opisujący w ten sposób pierwsze tygodnie Paco Alcacera w niemieckim klubie. Hiszpański napastnik w 81 minut strzelił sześć goli w lidze, w innych rozgrywkach również imponując skutecznością. Od kibiców zdążył już dostać nowy przydomek.

10 strzałów, 10 goli – to statystyki Paco Alcacera w ostatnich tygodniach. Hiszpański napastnik imponuje formą zarówno w reprezentacji, dla której zdobył trzy bramki w dwóch meczach (z Walią i Anglią), jak i w Borussii Dortmund, gdzie na zebranie siedmiu trafień potrzebował zaledwie 171 minut gry. - Tajemnica mojej skuteczności? To mieszanka różnych rzeczy: szczęścia, pewności siebie i ciężkiej pracy - mówi 25-latek.

>> Hoeness grzmi i wali pięścią w stół. W Bayernie rewolucji na razie nie będzie

Nowy cesarz Dortmundu

„Kaiser”, czyli cesarz. Tak Alcacer jest obecnie nazywany przez kibiców BVB. Hiszpan błyskawicznie zaaklimatyzował się w nowym zespole i zaskarbił sobie sympatię kibiców dortmundczyków. Szaleństwo na punkcie zawodnika wypożyczonego z Barcelony dziwić jednak nie powinno, bo wydaje się, że do zespołu Luciena Favre’a trafił wreszcie ktoś, kto spokojnie może zmierzyć się mianem następcy Roberta Lewandowskiego i Pierre’a-Emericka Aubameyanga. Wystarczy zresztą spojrzeć na klasyfikację najlepszych strzelców Bundesligi, gdzie tego pierwszego wyprzedza już o trzy bramki, znajdując się obecnie na pierwszym miejscu zestawienia.

Nie tylko stuprocentowa skuteczność Alcacera imponuje. Imponuje przede wszystkim to, jak mało czasu potrzebuje on na zdobywanie bramek w lidze. Na strzelenie sześciu goli w niemieckiej ekstraklasie potrzebował bowiem zaledwie 81 minut. A przecież to nie przypadek - W sezonie 2016/17 w barwach Barcelony na boisku przebywał zaledwie przez 1385 minut, w których i tak zdołał strzelić osiem goli, co - pod względem średniej - dało mu szóste miejsce wśród wszystkich piłkarzy LaLiga. Wynik tym bardziej imponujący, że w piątce, która zdołała go wyprzedzić, znaleźli się m.in. Cristiano Ronaldo, Leo Messi i Luis Suarez. – Mam instynkt strzelania goli od małego, ale wciąż mogę pracować nad tym, by go poprawić – mówi sam Alcacer. Jak widać do swoich słów podchodzi całkiem poważnie. Poważnie mówi też o tym, jak szybko zakochał się w nowym mieście, klubie i wszystkim co z nim związane. - Jestem szczęśliwy, że tu trafiłem. Dortmund był dokładnie tym miejsce, którego w tej chwili potrzebowałem, idealnym krokiem. Gra dla Borussii i jej wspaniałych fanów, to po prostu świetna zabawa i sama przyjemność. Od razu poczułem się tu jak w domu. Klub, kibice, zespół - wszyscy przyjęli mnie tu bardzo dobrze, a ja po prostu staram się im odwdzięczyć golami.

>> Bayern Monachium kontra media. "Bezczelność, poniżanie, ośmieszanie". - Od dziś będziemy bronić naszych ludzi - zapowiada Karl Heinz Rummenigge

Urodzony strzelec, urodzony lider

Instynkt strzelecki, to nie jedyna cecha, którą Alcacer wyróżniał się od dziecka. Od najmłodszych lat i gry w drużynach juniorskich przejawiał bowiem także umiejętności przywódcze. - W Valencii zawsze był pierwszy na boisku treningowym. Wiem, że tak samo było, kiedy przeniósł się do Barcelony - zdradza Vicente Mir, jeden z pierwszych trenerów Alcacera, cytowany przez oficjalną stronę internetową Bundesligi. – W pewnym sensie można powiedzieć, że Paco prowadzi życie monastyczne, dodaje 50-latek, mając na myśli ciągłą chęć doskonalenia się piłkarza.

I tą chęć samodoskonalenia Alcacer przekłada na wszystkich, z którymi ma okazję grać i trenować. Stara się podpowiadać, radzić i uczyć, a na boisku zawsze przekłada dobro drużyny nad swoje, co – jak pokazują aktualne statystyki – negatywnie na jego osiągnięcia i tak nie wpływa. W Valencii dostrzegł to już jej były trener, Garry Neville, który powierzył Hiszpanowi opaskę kapitańską. - Każdy zna swoje ograniczenia i jest świadom tego, co go definiuje - mówi Alcacer. I od razu dodaje: Jeśli mam kolegę z drużyny obok mnie, w dobrej pozycji do zdobycia bramki i mogę mu łatwo dograć, to oczywiste, przynajmniej dla mnie, jest to, że oddaję mu piłkę, zamiast próbować przewrotki czy innego strzału. Jeśli zdobywam bramkę, a moja drużyna przegrywa, to nie ma przecież sensu. Szczęśliwy jestem tylko wtedy, gdy pomagam wygrywać całemu zespołowi.

>> Zapomnijcie o Messim i Ronaldo, w Europie rządzi Krzysztof Piątek

Krew na rękach Valverde

Na razie nie wiadomo, jak długo fenomen hiszpańskiego napastnika będzie cieszył niemieckich fanów. Alcacer do Borussii Dortmund jest bowiem tylko wypożyczony do końca obecnego sezonu. Niemiecki klub zagwarantował sobie co prawda opcję wykupu piłkarza za 25 mln euro (za wypożyczenie zapłacił 2 mln), ale Barcelona, która wciąż posiada do niego prawa, szczególnie biorąc pod uwagę formę 25-latka, ofertę BVB może odrzucić. A jeżeli na koniec sezonu trenerem Katalończyków wciąż będzie Ernesto Valverde, to bardzo możliwe, że tak bramkostrzelnego napastnika będzie chciał mieć u siebie. Już teraz w mediach pojawiają się bowiem złośliwe komentarze mówiące o tym, ze trener Barcy „ma krew na rękach”, bo nie dał piłkarzowi szansy.

>> Sonny Kittel monitorowany przez skautów reprezentacji Polski. Sprawa nadania mu obywatelstwa nieco się wydłuża

Zostanie na dłużej?

W kwestii wyboru klubu, w którym w przyszłym sezonie zagra Alcacer, decydujące zdanie będzie jednak należeć do niego, a zdaniem niemieckich mediów – konkretnie dziennika „BILD” – bliżej mu do pozostania w Dortmundzie. – Dlaczego nie? – odpowiedział krótko zawodnik, którego niedawno zapytano o to, czy zgodzi się na pozostanie w Borussii.

Jedna z największych gazet w Europie, doskonale zorientowana w tematach związanych z topowymi klubami Bundesligi, podała już nawet, że napastnik zdążył uzgodnić warunki indywidualnego kontraktu z BVB – miałby on obowiązywać do czerwca 2023 roku, a na jego podstawie reprezentant Hiszpanii stałby się trzecim – po Mario Goetze i Marco Reusie – najlepiej zarabiającym zawodnikiem Borussii, rocznie inkasując osiem milionów euro.

- To wszystko jest jak z bajki. Nikt przecież nie spodziewał się, że Paco będzie grał aż tak dobrze - podsumowuje Michael Zorc, dyrektor sportowy dortmundczyków.

Kolejny rozdział bajki w sobotę 20 października. O 15.30 Borussia zagra na wyjeździe z VfB Stuttgart, walcząc o umocnienie się na pozycji lidera Bundesligi.