Menedżer Schalke odniósł się do sytuacji z 79. minuty z meczu z Bayernem przy 2:0 dla drużyny z Monachium. Obaj trenerzy przeprowadzili wtedy zmiany. Tedesco ściągnął z boiska di Santo, Kovac Lewandowskiego. To zdumiewające jak różne były reakcje obu schodzących zawodników.
Di Santo ostro zamanifestował, że decyzja jego szkoleniowca mu się nie podoba. Schodząc w kierunku ławki nie podał mu ręki, ani żadnemu z kolegów z drużyny, a do tego wdał się w pyskówkę ze szkoleniowcem, któremu wyrzucił, że to nie on powinien być zmieniony, ale Mark Uth. Przy ławce Bayernu żadnych scen nie było. Lewandowski pokornie zszedł z boiska, na którym zastąpił go Wagner.
- Jeśli uznamy, że Franco di Santo nie zachował się tak, jak należy to zostanie ukarany. Muszę omówić to z trenerem Domenico Tedesco. Ale być może di Santo powinien wziąć przykład z Roberta Lewandowskiego, który zmianę przyjął z pokorą - mówił Heidel.
Di Santo chyba sam poczuł, że przekroczył granice, bo jeszcze w sobotę pospieszył z publicznymi przeprosinami na Instagramie.
"Przepraszam trenera, kolegów z drużyny i kibiców Schalke. Wiem, że postąpiłem źle. To nie jest żadne usprawiedliwienie, ale to efekt mojej gorącej głowy i chęci rywalizacji. Zawsze chcę wygrywać. Jestem Argentyńczykiem i zawsze na boisku jestem gotów oddać życie. Wiem, że to gra zespołowa, dlatego zawsze będę szanował decyzje mojego trenera" - napisał.