Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nowy sezon w Sport.pl. Lewandowski: Grałem dla Bayernu nawet z kontuzjami, a gdy przestałem strzelać gole, nikt mnie nie bronił

Koniec spekulacji o bliskim transferze Roberta Lewandowskiego. - Już nie tracę czasu na myślenie o innym klubie, sercem jestem znowu w Bayernie. Po rozmowie z trenerem Niko Kovacem zmieniłem podejście - mówi Polak w wywiadzie dla "SportBild".

„Sercem jestem znowu w Bayernie” – to najważniejsze zdanie Roberta Lewandowskiego w długim wywiadzie dla „SportBild”, zatytułowanym na okładce „Dlaczego chciałem odejść”. To pierwsza od kwietnia rozmowa Lewandowskiego z niemieckimi dziennikarzami. I pierwsza od ponad roku rozmowa, w której Polak nie podsyca wątpliwości co do swojego pozostania w klubie z Monachium, tylko deklaruje: zostaję tutaj. – Miałem oferty z innych klubów i rozważałem je, bo wiosną nie czułem się już w Monachium chciany. Ale przekonałem się, że jest inaczej, że ludziom na mnie zależy – wyjaśnia Polak.

„Jestem już w Bayernie tak długo, a czułem się jakbym nic dla tego klubu nie zrobił, miał tu zerowy kredyt. Jak idzie źle, to Lewandowski winny”

- Od dawna nie rozmawiałem z dziennikarzami o Bayernie, bo to co się działo pod koniec sezonu, nie było w porządku. Czułem się tak, jakby nikt mnie nie bronił. Ani nikt publicznie, ani nikt z Bayernu. Wszyscy mnie atakowali, a klub nie dał mi wsparcia. Nie strzeliłem goli w dwóch, trzech ważnych meczach i nagle: wszyscy na Lewandowskiego! Nikogo wtedy za sobą nie zobaczyłem. Również żadnego z moich szefów z Bayernu – mówi Polak o półfinałach Ligi Mistrzów z Realem, po których wytykano mu, że znika w ważnych meczach i jednak nie jest piłkarzem tak dobrym, jak sam uważa. - Jestem już w Niemczech tak długo, w Bayernie cztery lata, a wyglądało to tak, jakbym nic w tym klubie jeszcze nie zrobił i nie miał tu żadnego kredytu zaufania. Gdy idzie dobrze, wszyscy uznają to za oczywistość. Gdy idzie źle, Lewandowski jest winny. Można mi zarzucić, że nie trafiałem do bramki, ale nigdy nie brakowało mi zaangażowania – mówi Polak, który w poprzednim sezonie po raz drugi w barwach Bayernu był królem strzelców Bundesligi. Lewandowski przypomina, że gdy Bayern go potrzebował wiosną w Lidze Mistrzów, grał w ostatnich latach nawet z kontuzjami.

Liga Mistrzów? Jej koniec jest bliższy niż się nam wszystkim jeszcze niedawno wydawało

„Przez kontuzję rzepki nie mogłem strzelać prawą nogą, w treningach tego unikałem”

- Wiosną 2017 powinienem z powodu urazu barku pauzować pięć tygodni, a zagrałem po pięciu dniach. W ostatnim sezonie miałem przez siedem miesięcy problemy z rzepką. Nie mogłem strzelać prawą nogą, w treningach tego nie ćwiczyłem, tylko w meczach przełamywałem ból. Bardziej walczyłem z własnym ciałem niż z rywalami. Miałem poczucie, że więcej czasu spędzam u fizjoterapeutów niż w siłowni czy na boisku. To mnie wszystko obciążało. W grze w piłkę, ale też psychicznie – mówi Lewandowski, dla którego poprzedni sezon był jeśli chodzi o kontuzje najtrudniejszym w ostatnich dziesięciu latach. Wcześniej zdarzały się pojedyncze urazy, jak wspomniany przez niego problem z barkiem w 2017, czy złamanie kości twarzy, przez które na mecze z Barceloną w półfinałach Ligi Mistrzów 2016 wychodził w masce. A w sezonie 2017-2018 co chwila odzywały się problemy albo z przeciążonym mięśniem uda, albo ze wspomnianym w wywiadzie kolanem. Treningi na zgrupowaniu przed mistrzostwami świata w Rosji Lewandowski też zaczął z poślizgiem, oszczędzając bolącą rzepkę.

„Współpracuję z Zahavim, ale to nie znaczy że on ma mi załatwiać transfer”

- A potem czytałem i słuchałem, że myślę tylko o sobie, że występuję przeciw drużynie. Więc myślałem sobie: skoro wszyscy tu mają ze mną problem, i uważają że nie jestem dość dobry, to dlaczego mam tutaj zostawać? Dlatego myślałem o odejściu. Wszystko to się zbiegło przed mistrzostwami świata. To był trudny czas. Miałem wtedy oferty z innych klubów i myślałem o nich  -mówi Lewandowski. Wyjaśnia, że publiczna deklaracja jego menedżera Piniego Zahaviego z końca maja (też w „SportBild”): Lewandowski chce odejść i jego szefowie z Bayernu już o tym wiedzą, była umówiona z Zahavim. Polak potwierdza też, że Izraelczyk pozostaje jego menedżerem na dłużej. Pojawiały się wcześniej informacje, że Lewandowski umówił się z Zahavim na współpracę tylko na jedno okno transferowe. A w ostatnich dniach niemieckie media podawały, że Polak przedłużył tę umowę do 2020. Ale Lewandowski już wiosną wyjaśniał, że sprawy wyglądają inaczej i nie po to po latach zmieniał menedżera, rezygnując ze współpracy z Cezarym Kucharskim, żeby kolejne zmiany robić co kilka miesięcy – Współpracuję z człowiekiem, który ma mocną pozycję w futbolu, więc niech to będzie współpraca nie na jedno okienko transferowe, tylko na dłuższy okres – mówił w nowym wydaniu „Nienasyconego”. Prezes Bayernu Uli Hoeness powiedział kilka dni temu w wywiadzie telewizyjnym, że Zahavi cztery czy pięć razy prosił go o spotkanie w sprawie Roberta, ale Hoeness kazał mu poczekać do września (czytaj: do zakończenia okna transferowego). Informację o dalszej współpracy z Zahavim odczytano jako zapowiedź prób odejścia również w najbliższych oknach transferowych. Lewandowski wyjaśnia w „SportBild”, że to nie tak. – To że współpracujemy nie oznacza, że on musi mi załatwić transfer. Jest dość rzeczy, którymi może się zająć menedżer – mówi Polak.

Championship. Mateusz Klich nie zachwycił, ale Leeds nadal niepokonane

„Moje podejście zmieniło się po rozmowie z Niko Kovacem”

Czy to rzeczywiście koniec prób odejścia? – Mam 30 lat. Wiem jak ważny jestem dla Bayernu. Mam tu jeszcze trzy lata kontraktu. Nigdy nie będę strajkował, występował przeciw klubowi. Przestałem marnować energię na myślenie o zagranicy. Mam za sobą naprawdę dobre rozmowy z trenerem Niko Kovacem, który zrozumiał co czuję. A kontakt z kolegami zawsze był dobry – mówi Lewandowski, co można odczytać jako pogodzenie z sytuacją: póki Bayern nie będzie gotowy do sprzedaży najlepszego napastnika, wymuszanie transferu nie ma sensu. A rola Kovaca jest w tej zmianie nastrojów trudna do przecenienia.

Nowy trener pierwszy raz rozmawiał z Lewandowskim podczas mundialu w Rosji, zadzwonił do niego dzień po porażce Polski z Senegalem. Ale decydujące było pierwsze dłuższe spotkanie twarzą w twarz, 1 sierpnia. Polak mówi, że ta rozmowa zmieniła jego myślenie o najbliższej przyszłości. – Trener wytłumaczył, jak chce żebyśmy grali. Spodobało mi się to. Zdecydowałem, że chcę tu zostać. Moje podejście się wtedy zmieniło. Wiem, że ja też popełniam błędy, nie jestem maszyną – mówi Lewandowski. Polak potwierdził w wywiadzie dla „SportBild” to, co dziennikarz tej gazety Christian Falk mówił Sport.pl: że w najbliższych tygodniach Lewandowski chciałby spotkać się z Ulim Hoenessem i Karlem Heinzem Rummenigge i oczyścić atmosferę, która gęstniała od wiosny. – Chciałbym męskiej rozmowy z Kalle i Ulim, w której padną wyjaśnienia. Ja lubię rozmawiać twarzą w twarz, nie za plecami, jak to się niestety ostatnio coraz częściej zdarzało. Mówię co myślę, nie jestem marionetką i może niektórzy mają z tym problem – mówi Lewandowski. Opowiada, że oprócz rozmowy z Kovacem ważne były dla niego gesty kibiców. Wielu z nich odwróciło się od Lewandowskiego po ciągnących się miesiącami spekulacjach o jego chęci odejścia z klubu i po wywiadach, w których Polak dawał do zrozumienia, że Bundesliga staje się już dla niego za mała, lub miał pretensje do kolegów z drużyny o brak wsparcia w walce o tytuł króla strzelców. Ale Polak mówi, że było też wielu kibiców, którzy dawali mu wsparcie: na ulicach czy podczas pierwszego towarzyskiego meczu w Monachium przed nowym sezonem, z Manchesterem United. – Ktoś nawet podszedł do mnie ostatnio, gdy siedziałem w samochodzie, i powiedział: nie  przejmuj się Robert tym co mówią i piszą w Internecie, my stoimy za tobą – mówi Lewandowski. Przyznaje też, że upór z jakim Bayern ucinał wszelkie próby rozmowy o jego transferze dał mu pewną satysfakcję i pokazał, jak jest tutaj ceniony, mimo że wiosną bywało różnie. - Chcę znowu dawać dla tej drużyny wszystko – mówi. I zapewnia, że ma teraz ogromną motywację do pracy. Jest podrażniony przez porażki z ostatnich miesięcy: brak goli w najważniejszych meczach Ligi Mistrzów, zupełnie nieudany mundial, przegrany finał Pucharu Niemiec. Deklaruje w wywiadzie: - Będę teraz pracować jeszcze ciężej i przełamywać kolejne granice.

Bayern zaczyna sezon Bundesligi w piątek o 20.30 meczem z Hoffenheim.

Liga Mistrzów nie tylko w Polsat Sport Premium, ale też telewizji otwartej. TVP walczy o środowy mecz

Robert Lewandowski obchodzi 30. urodziny. Bayern Monachium wybrał najładniejsze bramki Polaka

Premier League. Paul Scholes skrytykował Paula Pogbę. A we wszystko wmieszał się agent Francuza Mino Raiola