Bundesliga. Mocny wywiad Roberta Lewandowskiego w "Der Spiegel": Bayern nie rósł jak Real czy Manchester

- Bayern jeszcze nie wydał na piłkarza więcej niż ok 40 mln euro. W świecie transferów to dziś raczej kwota średnia, a nie ze szczytu - mówi Robert Lewandowski w "Der Spiegel". Polak zapewnia, że w Bundeslidze wciąż znajduje wyzwania. Ale między wierszami można wyczytać co innego

Bundesliga potrzebuje więcej takich drużyn jak RB Lipsk, by uciec od nudy. Bayern potrzebuje więcej piłkarzy światowej klasy. A Robert Lewandowski potrzebuje mniej towarzyskich meczów w Azji, a więcej ciężkich treningów w okresie przygotowawczym – tak można najkrócej podsumować najważniejsze wypowiedzi Polaka z długiego wywiadu w „Der Spiegel”.

Czy Bundesliga kiedyś nadąży?
Ta rozmowa na pewno nie uciszy spekulacji, że Polak – mimo iż ma kontrakt z Bayernem do 2021 roku – najchętniej zmieniłby już za rok klub i ligę. W wywiadzie z „Der Spiegel” Polak jest pełen wątpliwości: czy Bundesliga będzie kiedykolwiek w stanie nadążyć za ekspansją Premier League i Primera Division, a Bayern – za Realem czy Manchesterem United. Czy odwróci trend, że najlepsi odchodzą do Anglii lub Hiszpanii

„Bayern nie rósł razem z rynkiem, jak Real czy Manchester”
- Bayern jeszcze nigdy nie zapłacił za piłkarza więcej niż 40 mln euro. Na rynku transferowym to już od dawna jest kwota raczej ze średniego przedziału, a nie ze szczytu. W ostatnich latach nie rośliśmy razem z rynkiem, jak Real czy Manchester United. I teraz jest ogromna przepaść między sumami wydawanymi tutaj, a tymi największymi – mówi Lewandowski. To jest najgłośniejszy cytat z tego wywiadu. Fragment na temat transferów Bayernu powieliły od razu inne niemieckie media. Interpretując to jako krytykę transferowego skąpstwa Bayernu. Głos sprzeciwu wobec niedawnych deklaracji prezesa Bayernu Ulego Hoenessa, że Bayern nie ulegnie transferowemu szaleństwu. Hoeness powiedział nawet w jednym z wywiadów, że jeśli ceną za wygranie Ligi Mistrzów mają być transfery za 200 czy 300 mln euro, to on dziękuje za takie trofeum. – Naszą odpowiedzią na Neymarów i Dembele’ów tego świata jest rodzinna atmosfera i ciepło – mówił Hoeness.

„Tu musi być Ordnung, tu by taki transfer jak Neymara nie wypalił”
Ale jeśli się wczytać w cały fragment wywiadu z Lewandowskim na temat transferów, to jest to nie tyle krytyka szefów Bayernu, ile pogodzenie z tym, że Bundesliga jest o rozmiar za mała na takie szaleństwa. Że tu takie transfery nie przejdą, bo kasa musi się zgadzać. Polak przyznaje to, gdy dziennikarz „Spiegla” dopytuje, co by było, gdyby Bayern, tak jak ponoć planował, kupił Alexisa Sancheza z Arsenalu i dał mu 25 milionów euro rocznej pensji? - Wtedy pewnie kilku z nas poszłoby do zarządu i poprosiło o podwyżkę. Takie rozbieżności w zarobkach w drużynie są niebezpieczne,
mogą wywołać zazdrość i konflikty – mówi Polak. – Jednym z pierwszych słów jakie ja jako Polak poznałem w Niemczech było: Ordnung. Ordnung musi być. Również w księgowości i finansach musi być porządek. Dlatego nie wierzę, że w Niemczech nie wypaliłby taki transfer jak ten Neymara do PSG  – opowiada Lewandowski. PSG to rywal Bayernu w grupie B Ligi Mistrzów (w pierwszej kolejce, 12
września, Bayern gra z Anderlechtem).

„Bayern musi coś wymyślić. Gwiazdy podnoszą poziom innych piłkarzy”
- Żeby ściągnąć topowego piłkarza, liczą się pieniądze, ale nie tylko. Ważna jest perspektywa sportowa, ważne są drużyna, miasto, otoczenie. Bayern musi coś wymyślić, być kreatywny, by ściągać do Monachium piłkarzy światowej klasy. A jeśli chcesz być w czołówce, to potrzebujesz takich piłkarzy i ich jakości. Takie gwiazdy podnoszą poziom innych piłkarzy w drużynie. Konkurencja o miejsce w składzie pozwala wycisnąć ten procent czy dwa więcej – mówi Lewandowski.

Lepsi silni rywale w kraju, niż objazd po Azji
- Wiem, że to się nie wszystkim spodoba, ale Bundesliga potrzebuje więcej takich drużyn jak RB Lipsk. Silni rywale zmuszają Bayern do większych inwestycji. Nie może być dominacji jednej drużyny, nawet walka dwóch drużyn o mistrzostwo to za mało. Potrzeba czterech, pięciu potrafiących utrzymać trwale wysoki poziom. To pomogłoby też marketingowi Bundesligi. To by uczyniło ligę bardziej interesującą dla zagranicznego widza. Podziałałoby lepiej niż wiele naszych podróży do Azji czy Ameryki. Nie jestem przekonany, czy te podróże rzeczywiście wiele marketingowo dają. A powód tego
zwątpienia jest jeden: język. Po angielsku i hiszpańsku mówi się w wielu krajach świata. Po niemiecku nie. Tylko przez sam język mieszkańcy różnych krajów świata mają więcej mocnych punktów odniesienia do Premier League i Primera Division – mówi Lewandowski. Jak Bundesliga może w tej sytuacji rzucić im wyzwanie? – Drogą są tylko międzynarodowe sukcesy i kupowanie topowych piłkarzy – mówi Lewandowski.

„Było mi tego lata wyjątkowo trudno się zmotywować”
Na pytanie, czy wygrywanie Bundesligi – był mistrzem pięć razy, dwa z Borussią Dortmund i trzy z Bayernem – jeszcze mu się nie przejadło, odpowiada: -W tym sezonie mamy jasny cel: jeszcze żaden klub nie był mistrzem Bundesligi sześć razy z rzędu. Możemy pisać historię. To jest ogromna motywacja – mówi Lewandowski. Ale nie rozwiewa to wszystkich wątpliwości. Czy Lewandowski rzeczywiście jest na początku obecnego sezonu, jak mu zarzucają krytycy, zdemotywowany i sfrustrowany? – dopytuje dziennikarz „Spiegla”. – To dotyczyło głównie meczów podczas tournée w Azji. I może ta krytyka była uprawniona. Muszę przyznać że było mi tego lata
wyjątkowo trudno się zmotywować – mówi Lewandowski. – Od wielu lat gram mecze co trzy dni, bez dłuższych przerw. To jest ogromne obciążenie, zwłaszcza psychiczne. Dlatego tak ważne są dla mnie dobre przygotowania do sezonu. Wtedy kładę fundamenty pod moją pracę podczas sezonu. W Azji graliśmy bardzo dużo sparingów, a jako profesjonalista musiałem decydować: czy chcę dać z siebie wszystko w tych meczach, czy raczej pracować mocno podczas treningów, żeby być w formie wiosną,
gdy rozstrzygać się będą tytuły? Wytrzymałości i siły nie mam jak ćwiczyć podczas sezonu, nie ma już na to czasu – tłumaczy Lewandowski, dlaczego podczas tournée w Chinach nie skupiał się na meczach.

„Co mi dadzą sparingi w Azji, gdy trzeba będzie wyjść w grudniu grać w śniegu we Freiburgu?”
– Takie sparingi niewiele mi dadzą, gdy w grudniu trzy dni po meczu w Lidze Mistrzów trzeba będzie jechać i grać w śniegu w takim Freiburgu. Podaję Freiburg tylko jako przykład. Można wymienić którąś inną z drużyn, które nie grają o mistrzostwo, które w meczach z nami stawiają dziesięciu piłkarzy przy swoim polu karnym, a wokół mnie pięciu obrońców, kopiących mnie po kostkach – mówi Lewandowski.
Polak, król strzelców Bundesligi z 2014 w barwach Borussii i z 2016 w Bayernie, w dwóch kolejkach Bundesligi strzelił trzy gole i prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych (w piątek zrównał się z nim Timo Werner z RB Lipsk, które rozpoczęło trzecią kolejkę zwycięstwem 2:0 w Hamburgu). Bayern gra
w sobotę o 18.30 na wyjeździe z Hoffenheim.

Więcej o: