Bundesliga. Robert Lewandowski bez litości. Pogrąża Borussię. I schodzi z boiska... z kontuzją

Wywalczony rzut karny, dwa gole, ale też kontuzja barku. Tak dla Roberta Lewandowskiego wyglądał mecz z Borussią Dortmund. Jego Bayern Monachium wygrał 4:1, wciąż ma 10 punktów przewagi nad drugim w tabeli RB Lipsk.

Pierwsza ruszyła Borussia. Konkretnie Ousmane Dembélé, który już w 3. minucie oddał strzał minimalnie obok słupka. Jeśli ktoś jednak wtedy pomyślał, że mecz dalej będzie tak wyglądał, szybko został wyprowadzony z błędu. 60 sekund później Bayern prowadził już 1:0. Gola strzelił Franck Ribéry.

To był pierwszy celny strzał Bayernu. Drugi - w 10. minucie - oddał Robert Lewandowski, który trafił bezpośrednio z rzutu wolnego. Polak zdobył swoją 25. bramkę w tym sezonie, zrównał się z Pierre-Emerickem Aubameyangiem, którego chwilę później wyprzedził, ale o tym za moment.

Bayern prowadził 2:0 i nic nie wskazywało na to, by coś miało się zmienić. Jeśli już, to na korzyść gospodarzy. Okazje marnowali jednak Ribéry i Arjen Robben. Przede wszystkim Robben, który rzadko trafiał w bramkę, a także rzadko podawał do Lewandowskiego. I chyba nie trzeba dodawać, że często lepiej ustawionego.

Tak też było zaraz po przerwie, kiedy Lewandowski też czekał na podanie od Robbena, ale się nie doczekał. Kibice na Allianz Arenie doczekali się jednak gola, bo Holender choć nie podał, oddał celny strzał zza pola karnego i pokonał Romana Bürkiego.

To był gol na 3:1, bo wcześniej - jeszcze w pierwszej połowie, w 20. minucie - trafił Raphaël Guerreiro. Nie byłoby tego gola dla Borussii, gdyby nie błąd Arturo Vidala, który tak wybijał piłkę, że podał wprost pod nogi Portugalczyka.

Po przerwie Borussia stworzyła sobie jedną doskonałą okazję. Ale to naprawdę doskonałą. W 67. minucie Aubameyang w sytuacji sam na sam z bramkarzem się jednak pomylił. I to pomylił się tak, że rozpoczął kontrę Bayernu. Z piłką ruszył Lewandowski, próbował minąć Romana Bürkiego, ale został sfaulowany. Sędzia nie miał wątpliwości - pokazał od razu na 11. metr.

Bramkarz Borussii dostał jeszcze żółtą kartkę, a do piłki po chwili podszedł sam Lewandowski. Polak oddał pewny strzał przy słupku - Bürki nie miał szans na skuteczną interwencję - ale cieszył się krótko. Niemal od razu złapał się za bark i przez kilka minut truchtał albo stał, czekając aż zmieni go Joshua Kimmich.

Bayern wygrał 4:1 - wciąż ma 10 punktów przewagi nad drugim w tabeli RB Lipsk - w Bundeslidze pewnie zmierza po kolejny tytuł. Pytanie teraz, co dalej? Co dalej z Ligą Mistrzów, co dalej z Lewandowskim, czy zdąży wyzdrowieć na środowy ćwierćfinał z Realem Madryt?

Więcej o: