Sportowy weekend. Lewandowski w Bayernie - Niemiec płakał, jak sprzedawał

Wydarzeniem weekendu był długo wyczekiwany transfer Roberta Lewandowskiego do Bayernu Monachium. Bohaterem - najmłodszy od 15 lat zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni.

"Sportowy weekend" to tytuł cyklu w Sport.pl. Co tydzień w niedzielę wieczorem podsumowujemy weekend w światowym sporcie, pisząc o tematach niekoniecznie lądujących na czołówkach portali. Wybieramy: wydarzenie, bohatera, antybohatera, liczbę, wideo, zdjęcie, cytat i tweet weekendu.

Wydarzenie weekendu

Robert Lewandowski w Bayernie Monachium. Polski napastnik podpisał z mistrzami Niemiec kontrakt do 30 czerwca 2019 r. Jak podał "Der Spiegel", ma przez ten czas zarobić 60 mln euro. Podobno Real oferował Polakowi ponad 20 mln więcej, ale jak przystało na dżentelmena, Lewandowski odmówił. Dlaczego dżentelmena? Bo danego słowa się nie łamie, a jak powiedział brytyjskim mediom Arsene Wenger, wszyscy od 1,5 roku wiedzieli, że Polak z Bayernem jest już dogadany.

Niemiecka prasa poświęciła Lewandowskiemu swoją uwagę. "Sueddeutsche Zeitung" pisze, że "Lewandowski stał się pionkiem w grze interesów". Chodzi o porachunki Bayernu i Borussii i zaburzenie układu sił w Bundeslidze. Gazeta dodaje, że to był chyba najdłuższy transfer w historii tej ligi. Z kolei "Die Welt" zastanawia się, czy Lewandowski będzie pasował do wizji Guardioli. Nie bawiąc się w taktyczne dywagacje, gazeta ucina sprawę starym przysłowiem: co nie pasuje, to się przypasuje.

Sam Lewandowski na Facebooku stara się zachować pełen profesjonalizm, pisząc do fanów:

aaaa Fot. aa

I do dziennikarzy.

aaaa Fot. aa

W Polsce zdania co do transferu są podzielone. W internetowej sondzie na Sport.pl pytaliśmy was, czy Lewandowski dobrze zrobił. Głosy oddało prawie 25 tys. osób. Tylko 38 proc. - 8485 - osób, uważa, że Lewandowski dobrze robi, przenosząc się do zespołu mistrza Niemiec. 14 077 głosów oddano przeciwko temu ruchowi. Komentarzy pod artykułami było wiele. Ciekawy, naszym zdaniem, był szczególnie jeden:

Spectator_zm: "Na temat tego transferu wielu się już wypowiadało. Mnie brakuje opinii Pepa Guardioli. Dochodziły słuchy, że Lewandowski nie jest jego ulubioną opcją i nie zabiegał o to, by 'Lewy' trafił do Bayernu. Jestem przekonany, że takiego luksusu gry w Bayernie, jaki miał w BVB, już miał nie będzie. O pierwszy skład będzie musiał walczyć i wcale nie jestem przekonany, że go wywalczy".

Guardiola coś tam w końcu powiedział >>

A trener Borussii Juergen Klopp niby mówi, że nic się w Borussii nie zmienia, że zespół będzie jeszcze mocniejszy, ale opinie na ten temat są podzielone...

Bohater weekendu i liczba weekendu.

Thomas Diethart został najmłodszym w historii triumfatorem Turnieju Czterech Skoczni od 15 lat. Austriak urodził się dokładnie 21 lat i 315 dni temu. Janne Ahonen, wygrywając cykl w 1999 roku, miał 21 lat i 240 dni. W tym roku Ahonen zajął 23. miejsce.

Drugiego takiego jak Thomas Diethart w reprezentacji Austrii nie ma. Są z Tyrolu, z Karyntii, są z mniejszych gór, ale z gór. Wszyscy wychowani pod skoczniami. A Thomas Diethart do najbliższej skoczni miał dwie godziny jazdy. Prawie 190 km, do Hinzenbach koło Linzu.

Więcej o jego niezwykłych początkach, kłopotach finansowych i problemach w kadrze można przeczytać w artykule Pawła Wilkowicza .

Antybohater weekendu

Wygranie dwóch setów z Belgią dawało polskim siatkarkom awans do mistrzostw świata. A do tego się przyzwyczailiśmy, bo od 1998 roku zawsze w imprezie braliśmy udział. Niestety, nawet powrót największych gwiazd nie pomógł. Turniej we Włoszech nasza drużyna obejrzy w telewizji. Polki przegrały z Belgijkami 0:3 (20:25, 20:25, 25:27). W ostatnim secie mieliśmy nawet dwa setbole, ale nie udało się ich wykorzystać. A Belgijki spokojnie czekały na swoją szansę.

Co dalej z kadrą? Artur Popko, wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, powiedział po spotkaniu: "Nie myślimy wcale o zmianie trenera. Trzeba optymistycznie spojrzeć, budować drużynę.

A trenerem jest Piotr Makowski, który objął kadrę dokładnie rok temu, kiedy PZPS rozstał się z Alojzym Świderkiem. Obaj mieli plan, by jeszcze raz namówić do gry najbardziej doświadczone polskie siatkarki i z nimi iść po sukcesy. Makowski wpierw korzystał z młodych zawodniczek, dopiero na te kwalifikacje przekonał do gry ikonę polskiej siatkówki Małgorzatę Glinkę, środkową Eleonorę Dziękiewicz i skrzydłową Annę Werblińską. Pierwsze dwa mecze ze Szwajcarią i Hiszpanią Polki wygrały gładko bez straty seta.

Cytat weekendu

- Jestem bardzo zmęczona ostatnimi sezonami w reprezentacji. Jestem zmęczona błędami, jakie są popełniane, i rzeczami, jakie robią niektóre osoby. Zastanowię się poważnie nad zawieszeniem lub zakończeniem reprezentacyjnej kariery. Mam nadzieję, że żeńska siatkówka się odrodzi, a ja pewnie będę patrzeć na to z boku. Recepty na razie nie znam. Ja daję z siebie wszystko - powiedziała Katarzyna Skowrońska-Dolata po porażce z Belgią 0:3.

Zdjęcie weekendu

Legendarny Eusebio zmarł w nocy z soboty na niedzielę w Lizbonie. 25 stycznia obchodziłby 72. urodziny. Był jednym z najbardziej utytułowanych piłkarzy w historii swojego kraju. W dorobku ma m.in. brązowy medal mistrzostw świata w 1966 roku, podczas których został królem strzelców (9 bramek). Rok wcześniej został laureatem "Złotej Piłki" w plebiscycie 'France Football". W reprezentacji Portugalii wystąpił w 64 meczach (w latach 1961-1973), zdobywając 41 goli. Osiągnięcie to poprawił dopiero w 2005 roku Pedro Pauleta.

Nazywany "Czarną Panterą" lub "Czarną Perłą z Mozambiku" (urodził się w stolicy tego kraju, ówczesnej kolonii portugalskiej, a do Europy trafił jako 18-latek) były futbolista miał także na koncie liczne sukcesy klubowe. Z Benficą, której barw bronił w latach 1960-1975, dziesięciokrotnie sięgnął po tytuł mistrza Portugalii i pięć krajowych pucharów. Zespół z nim w składzie pięć razy wystąpił w finale Pucharu Europy, dwukrotnie go zdobywając (w 1961 i 1962 roku).

Pomnik Eusebio w LizboniePomnik Eusebio w Lizbonie Fot. HUGO CORREIA REUTERS

Fot. HUGO CORREIA REUTERS

I to właśnie kibiców Benfiki jego śmierć dotknęła najbardziej. W niedzielę rano pod pomnikiem piłkarza pojawiły się tłumy ludzi. Fani składali szaliki, korki i inne rzeczy, które kojarzą im się z Eusebio.

<b>Pomnik Eusbio pod Estadio da Luz w Lizbonie. To tutaj kibice zgromadzili się, kiedy doszła ich wieść o śmierci Eusebio. </b><br><br>
Legendarny Eusebio da Silva Ferreira, zwany 'Czarną Panterą' i 'Czarną Perłą z Mozambiku', zmarł w nocy z soboty na niedzielę w Lizbonie. Przyczyną zgonu 71-letniego Portugalczyka było zatrzymanie akcji serca. 
Pomnik Eusbio pod Estadio da Luz w Lizbonie. To tutaj kibice zgromadzili się, kiedy doszła ich wieść o śmierci Eusebio.

Legendarny Eusebio da Silva Ferreira, zwany "Czarną Panterą" i "Czarną Perłą z Mozambiku", zmarł w nocy z soboty na niedzielę w Lizbonie. Przyczyną zgonu 71-letniego Portugalczyka było zatrzymanie akcji serca.
 Fot. RAFAEL MARCHANTE REUTERS

Fot. RAFAEL MARCHANTE REUTERS

Wideo weekendu

Robert Kubica (Ford Fiesta RRC) wygrał Rajd Janner, pierwszą rundę tegorocznych mistrzostw Europy. Jeszcze przed ostatnim odcinkiem Polak miał 11,8 s straty do Vaclava Pecha, ale skończyło się na 19,9 s przewagi naszego kierowcy! Po zwycięstwie Polak otworzył szampana.

 

Tweet weekendu

Turniej Czterech Skoczni kończył się wystrzałowo, co zauważył Paweł Wilkowicz ze Sport.pl

aaaa Fot. aa

Więcej o: