Premier League. Barton opowiada własną wersję bójki z Dabo

Joey Barton wrócił do sytuacji sprzed czterech lat, gdy pobił na treningu Manchesteru City swojego kolegę z zespołu Ousmane Dabo. Anglik trafił wtedy za to do więzienia, a Francuz do szpitala.

Barton do tej pory nie wypowiadał się o tamtej sytuacji. Teraz przedstawia własną wersję wydarzeń. Największy żal do Dabo ma za jego wypowiedzi do prasy.

- Nigdy nie przedstawiłem własnej wersji wydarzeń. Prawda jest taka, że to on rozpoczął tę bójkę. Ja tylko ją dokończyłem - powiedział Barton w wywiadzie dla francuskiego magazynu So Foot.

- Szczerze mówiąc, to Ousmane jest pi**ą. To on zaczął. Na dodatek zaatakował mnie od tyłu. Gdy to zrobił, ja mu oddałem. Wszystko działo się szybko. Bach, bach, bach i po sprawie. Ale nie jestem potworem. Nie lubię walczyć, ale to jest ludzki odruch - obrona - Barton przedstawił własną wersję wydarzeń.

- Problemem było to, że ja go uderzyłem trzy razy. Oczywiście nie była to najlepsza odpowiedź na jego zachowanie, ale ja wychowałem się na ulicy i gdy jestem atakowany to wiem, że trzeba się bronić. Wtedy nie ma żadnych zasad - dodał

Jak było naprawdę?

Barton uważa, że Dabo nie powinien zgłaszać tego na policję i powinni wszystko wyjaśnić między sobą: - Chciałem z nim pogadać jak mężczyzna z mężczyzną, ale on nigdy nie chciał się ze mną widzieć. Wkurzało mnie to, szczególnie z powodu jego kłamstw w wywiadach. Nie miałem nawet możliwości wtedy odpowiedzieć.

- Wtedy na treningu było lekkie spięcie między nami. Wymieniliśmy kilka zdań. Grałem agresywnie i jemu to się nie podobało. Powiedziałem mu: "Jesteś kawałkiem gó***. Nawet na mnie nie patrz". On odpowiedział: "Jesteś arogancki. Myślisz, że jesteś kimś wyjątkowym?". Chwilę jeszcze rozmawialiśmy i odpowiedziałem mu sarkastycznie: "Ta, ty za to jesteś świetny". Za to mnie uderzył od tyłu. Chciał być niegrzecznym chłopcem, ale to on był tym, który skończył na glebie - przedstawił swoją wersję wydarzeń Barton.

Anglik przyznaje, że nie jest dumny ze swojego zachowanie: - Wiecie, nie jestem z siebie dumny. Nigdy nie jest dobrze bić się z kolegą z zespołu. Ale gdy on wyciągnął ręce w moim kierunku... To jest trudne do wytłumaczenia.

Wersja Dabo

Wersji Bartona zaprzecza poszkodowany Ousmane Dabo. - Byłem do niego odwrócony gdy mnie zaatakował. Najpierw powalił mnie na ziemię, a potem jeszcze dostałem kilkanaście ciosów z bliska w głowę. On postąpił jak tchórz atakując od tyłu. W prawdziwej męskiej walce taka sytuacja jest nie do pomyślenia - opowiada Francuz.

Terry: Cały świat przeciwko Chelsea ?

Więcej o: