Media po zawieszeniu Rooneya: "Dlaczego akurat on?", "Nareszcie powiedziano - dość!"

Za wykrzykiwanie podczas meczu wulgaryzmów w stronę telewizyjnych kamer, Wayne Rooney został zawieszony przez angielską federację na dwa mecze. Decyzja władz podzieliła dziennikarskie środowisko na Wyspach. " Było to zastraszające i obelżywe "- pisze Jason Burtz "The Telegraph". "Jeśli ma być jeszcze lepszy, niech przeklina sobie do woli" - uważa z kolei Simon Burton z "The Guardian". We wtorek Rooney nie pojawił się na treningu MU.

Do incydentu z udziałem Rooneya doszło w trakcie ligowego spotkania Czerwonych Diabłów z West Hamem. Mecz miał dramatyczny przebieg. Piłkarze Fergusona przegrywali do przerwy 0:2, ale po zmianie stron sprawcy w swoje ręce postanowił wziąć Rooney. W przeciągu 14 minut skompletował klasycznego hat-tricka. Manchester ostatecznie wygrał spotkania 4:2.

Po zdobyciu trzeciego gola pod wpływem emocji piłkarz wykrzyczał do telewizyjnej kamery kilka wulgaryzmów. Angielska federacja piłkarska (FA) zareagowała natychmiastowo. We wtorek zawodnik został ukarany zawieszeniem na dwa mecze. Nie będzie mógł zagrać w najbliższym ligowym pojedynku z Fulham i półfinale Pucharu Anglii z Manchesterem City.

Decyzja federacji wzbudziła na Wyspach sporo kontrowersji. Zdania w sprawie zawieszenia snajpera są podzielone.

Premier League nie jest ligą świętoszków

- Dlaczego w lidze, w której z ust każdego piłkarza w trakcie meczu słyszymy kilkanaście wulgaryzmów, angielska federacja skupiła się na tym jednym incydencie i tak surowo ukarała sprawcę? - zastanawia się na swoim blogu Simon Briggs.

- Możemy dywagować na temat moralności naszych piłkarzy, ale prawda jest taka, że zawodnicy, którzy mówią wszystko co im ślina na język przyniesie wzbudzają w nas pewien rodzaj fascynacji. Dlatego piłka jest naszym największym sportem - ma w sobie coś diabelskiego. Futbol czyni człowieka złym, ale to jest jego największą siłą - pisze Briggs.

Nareszcie powiedziano - dość!

- Nareszcie ktoś powiedział - dość! Trzeba z tym skończyć. To było zastraszające i obelżywe. Niemoralne i obraźliwe. I co najgorsze - transmisję oglądano w 211 krajach. To nie były tylko wulgarne słowa. Przez Rooney'a przemawiała agresja i przemoc. Miejmy nadzieję, że federacja będzie od tego momentu konsekwentna, a decyzja jaką podjęła nie była spowodowana presją mediów - uważa z kolei inny bloger dziennika "The Telegraph", Jason Burt.

- "Szalone warknięcie" Rooneya, które poszło w świat, charakteryzuje jego status i sprawia, że zaczynam tęsknić za czarującą głupotą Georga Besta - skomentował całe zajście Kevin Mitchell z "Guardiana".

- Jeśli złość sprawia, że Rooney jest jeszcze wspanialszym piłkarzem, niech przeklina sobie do woli. Jeżeli federacja nie życzy sobie przekleństw w telewizji, musi trzymać mikrofony z dala od twarzy zawodników - pisze inny bloger "Guardiana", Simon Burton.

Gwiazdor wyraża skruchę

W poniedziałek piłkarz przeprosił za cały incydent. - Chciałbym przeprosić za moje zachowanie, które było wynikiem radości ze strzelenia gola. W szczególności chciałbym przeprosić rodziców i dzieci, które oglądały mecz w telewizji - cytuje Rooneya oficjalna strona Manchesteru United. - Emocje wzięły górę, ale wyraziłem je nieodpowiednio. Moje zachowanie nie było wycelowane w nikogo konkretnego - dodał napastnik reprezentacji Anglii.

Nieobecność na treningu

We wtorek Rooney'a zabrakło na treningu Czerwonych Diabłów. W środę Manchester zagra pierwsze półfinałowe spotkanie Ligi Mistrzów z Chelsea. Oficjalna strona Manchesteru nie ujawniła dlaczego snajper nie wziął udziału w zajęciach.

Liga Mistrzów. Gareth Bale: Nie wykluczam transferu ?

Więcej o: