Ligi zagraniczne. Weekend futbolowych hitów

W Manchesterze piłkarze United podejmują piłkarzy City. W Turynie Juventus spróbuje zatrzymać wychodzącego z kryzysu mistrza Włoch - Inter Mediolan. Do Rzymu przyjeżdża rewelacyjne Napoli, które marzy o powrocie do złotej ery Diego Maradony.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

W obu ligach rywalizacja o tytuł jest pasjonująca, znów angażuje wiele drużyn. Na Wyspach komentatorzy od miesięcy kwestionowali panowanie Manchesteru United, który jakością gry nikogo nie zachwycał - oferując raczej nużącą poprawność - lecz jako jedyny pozostawał w Premier League niepokonany. Aż przyszła ubiegła sobota i publicystyczne słowo stało się ciałem - lider poległ na boisku najsłabszego Wolverhampton.

Oba gole faworyci stracili po rzutach rożnych i strzałach głową. Tak tracą je najczęściej, to ostatnio ich główna słabość. Dlatego trenera Aleksa Fergusona martwi kontuzja łydki, której na rozgrzewce przed tamtym meczem doznał Rio Ferdinand. To on kieruje obroną, a leczenie potrwa kilka tygodni. Dziś zabraknie też naturalnego zmiennika Jonny'e Evansa, co oznacza, że newralgiczną pozycję zajmie Chris Smalling - 21-latek, jesienią wystawiany niemal wyłącznie w mało wymagającej dla wielkich rundzie grupowej Ligi Mistrzów.

Mecz na Old Trafford w poprzednim sezonie, zwycięski dla gospodarzy dzięki bramce Michaela Owena (na 4:3) w szóstej minucie doliczonego czasu gry, Ferguson obwołał "derbami wszech czasów". Jesienią na stadionie City piłkarze dali już widowisko będące kwintesencją tegorocznego stylu United - senne, podszyte niechęcią obu stron do podjęcia ryzyka. 0:0.

Dzisiejsi gospodarze w ostatnich czterech latach trzykrotnie zdobywali mistrzostwo, z podium nie schodzą od dwóch dekad. Goście byli ubogimi, bezbronnymi sąsiadami. Odkąd jednak klub przejął szejk Mansour, zmienili się w arcygroźnych, finansowo potężniejszych od lokalnego rywala parweniuszy, którzy mierzą nawet w tytuł. Poprzedni wzięli w 1968 roku.

Drużynie United podebrali zabójczego snajpera Carlosa Teveza, w każdym okresie transferowym zatrudniają kolejne gwiazdy. Na razie wystarcza im to na trzecie miejsce w tabeli - z pięcioma punktami straty do lidera i jednym rozegranym meczem więcej. Brakuje harmonii w szatni, brakuje mentalnej mocy, która ludzi Fergusona utrzymuje na szczycie nawet w chwilach kryzysu.

Obu konkurentów rozdzielają w tabeli piłkarze Arsenalu - najczęściej chwaleni za styl, najczęściej ganieni za niedojrzałość. W zeszłym tygodniu prowadzili w Newcastle do przerwy 4:0, by zremisować. Ich najbardziej urządzałby derbowy remis.

We Włoszech grupa pretendentów do tronu jest jeszcze szersza - być może dzięki zapaści Interu, który jesienią gubił najwięcej punktów od blisko dekady i spadł poza strefę dającą choćby awans do kwalifikacji Ligi Mistrzów. Piłkarzy kładły niezliczone kontuzje, nowy trener Rafa Benitez został wylany po niespełna pół roku. Finansowej supremacji mediolańczyków nic jednak nie grozi, więc w styczniu sprowadzili obrońców (Ranocchia, Nagatomo), pomocnika (Kharja) i napastnika (Pazzini), po czym jęli zwyciężać. Z fajerwerkami. Trener Leonardo, wielbiciel fantazyjnych spektakli, nie umie uszczelnić defensywy, ale jego rozbudzeni podwładni strzelają do upadłego. Niezapomniane show dali w niedzielę, kiedy pokonali Romę 5:3.

Choć do prowadzącego Milanu wciąż tracą pięć punktów (czeka ich jednak zaległy mecz z Fiorentiną), znów śmiało mówią o szóstym z rzędu mistrzostwie. Rywale ze wspólnego stadionu zwolnili, teraz to ich dziesiątkują urazy, tymczasem w Interze znów rządzi rozgrywający Wesley Sneijder -walczący z pasją, skuteczny.

Jeśli on i koledzy utrzymają formę, będą w Turynie faworytami. Juventus bowiem to drużyna od lat poddawana nieustającej rekonstrukcji - w niedzielę atak stworzą pozyskani przed chwilą Luca Toni i Alessandro Matri, a całą resztę kadry meczowej - gracze pozyskani niewiele dawniej, wyjąwszy Buffona, Chielliniego, Marchisio i rezerwowego del Piero. Turyńczycy grają nierówno, zajmują ósme miejsce.

Inter musi ciułać punkty, bo ściga także Napoli. Piłkarze sensacyjnego wicelidera ociągali się z przyznaniem, jak wysoko mierzą, ale wygrywali tak długo, aż lider ich drugiej linii Marek Hamsik ogłosił, że czuje w sobie moc mistrza. Najlepszym strzelcem ligi jest Urugwajczyk Edinson Cavani - neapolitańczycy widzą w nim następne wcielenie Maradony. Mniej zdolne, ale również zdolne wynieść ich na szczyt calcio, na który wspięli się tylko w drugiej połowie lat 80.

Real Madryt ? chce Cesca Fabregasa

Więcej o: